URODZINOWE ZAMYSŁY U WYBRZEŻY BRIGHTON

20180714_132010

20180714_131735Urodziny, urodziny, urodziny…

to najpiękniejszy dzień każdego z nas.

To nasz pierwszy dzień zaistnienia. Pierwszy dzień naszego pojawienia się na ziemi.

Cud życia.

Dlatego mimo coraz większej ilości lat, świętuje ten dzień wyjątkowo.

Rozwijam moją księgę życia i planów.

I nie mogę się nasycić .

To tak jakbym każdorazowo się naradzała i dostawała nowej energii na przyszły rok.

To dlatego nie z końcem roku, ale z dniem moich urodzin spisuje nowe postanowienia i plany oraz rozliczam minione.

 

Jest on tez dla mnie o tyle szczególny,

IMG_6275

Iż to właśnie w tym dniu kontaktuje się z osobami, które rzadziej się w nim pojawiają, a są ważne dla mnie i dla mojej inspiracji życiowej.

Tym razem zostałam zaproszona do  Brighton, miasta w południowej części Anglii, w księstwie East Sussex,

które słynie z klimatycznych angielskich kurortów i stanowi bazową kulturę architektoniczną w dziejach kurortów w dobrym smaku.

Otóż ja też należę do grona twórców wnętrz, inspirujących się tym namacalnym zjawiskiem.

I gdy dotarłam na miejsce, przekonałam się bezpośrednio dlaczego Brighton urosło do rangi kolebki nadmorskiego kurortu architektury.

Jako że dzień był ogniście wręcz upalny, całe wybrzeże, rozciągające się pomarańczowymi kamienistymi plażami, było jakby jedną wielką imprezą

spragnionych latem bywalców różnych ras i krajów.  Cała promenada zasiana była pełnymi knajpkami, lodziarniami, koszykówką uliczna, klubami, które już od południa zapraszały na lunch.

 

 

Molo zbudowane w jednej z najciekawszych odsłon jakie doznałam – jakby statek w stylu lat 20go XIX wieku,

na którym znów była cała aranżacja wypoczynkowa, od restauracji, poprzez miejsca rozrywek i innych sklepów, z kortami i karuzelami.

 

Wszystko sprawiało atmosferę jakby z planu filmu Woody Allena, gdzie rzeczywistość przeplata się z irracjonalnym światem i fantazją.

Dokładnie tak jak lubię. Miksowanie świata rzeczywistego z magią wyobrażeń.

Mnogość stylizacji ludzi kręcących się po plażach i plantach to jak wybieg mody dla odważnych prekursorów i możliwości pochwalenia się swym ciałem.

Było na co patrzeć ;), co jest rzadkością w jakichkolwiek innych kurortach, gdzie większość ludzi na wakacjach niedbale się nosi.

 

Ja uwielbiam gdy jest wokół mnie jakiś styl, a atmosfera ma swój sens. Nie znoszę niedbalstwa i bezguścia w jakichkolwiek działaniach.

Wiec jakby to co tam doznałam, utwierdziło mnie w tym co lubię.

Na co dzień przebywamy wśród różnych ludzi, miejsc i wnętrz. Ale są dni i dążę do tego, by była ich przewaga, by przebywać tylko tam,

gdzie zechce i z kim zechcę.

To jest dla mnie luksus ówczesnych czasów.

 

I tak tez miałam okazję spędzić mój dzień urodzin.

Moim cudownym miejscem noclegowym był brightoński hotel Hilton położony tuż przy promenadzie, z widokiem na morze i całą miejsko kurortową

zbyteczność.

IMG_6264

Obudziwszy się wczesnym porankiem, bo już o 5tej czasu angielskiego, rozpoczęłam dzień od wspaniałego joggingu …

By delektować się jego dalszym rozwojem… który zachowam dla siebie … ale wnioski i przemyślenia, jakie stamtąd wywiozłam,

wycisnęły magię pomysłów na przyszły rok.

Jestem wdzięczna za możliwość przebywania na ziemi i sprawdzania swoich umiejętności

IMG_6400

Wizytując  w drodze powrotnej urokliwe miasteczko Arundel z jego niezwykłą budowlą zamkową, rozmyślałam o bogactwach rodzin od pokoleń.

To tak jak firmy, które gromadząc majątek, urastają do rang przedsiębiorstw. Z czego to się bierze?
Wielopokoleniowe dobrodziejstwa wynikają po prostu z przedsiębiorczości.
Na pewno nie z lenistwa, piękna czy obłudy.
Każda osada, zamek czy pałac jest wynikiem niesamowitej smykałki, wyjątkowości w działaniach biznesowych członka lub członków ów rodziny.

Dlatego tez majestatyczność jaką wokół roztaczają, jest nie tylko wielka ale  i ucząca, snując wnioski.
Możemy czerpać z tego po n-kroć, znajdując we wszystkim pomysł dla nas samych. Oczywiście, że nie każdy dąży do zbicia fortuny,

ale na pewno do samorealizacji siebie. A takie odkrywania różnych odsłon świata, jest jedną ogromną nauką ,

która pozwala na odkrywanie swoich własnych, indywidualnych talentów.

Każdy więc wyjazd, każde miejsce i charyzmatyczni ludzie, wpływają na Twój własny rozwój. To największa zdobycz i majątek, jaki nigdy nie ulegnie krachowi 😉

 

Jest wśród nas wielu ludzi, którzy dzięki ruszeniu się z miejsc, w których się urodzili  i rozpoznaniu świata i w nim siebie, odkryli w sobie geniusz

lub zostali za nich uznani, robiąc coś , co okazało się dla nich naturalne. Nigdy by tego nie wiedzieli, gdyby nadal siedzieli w jednym miejscu.

Czy Elon Musc czy Virgil Abloh, mogłabym wymieniać bez końca. Virgil to moje ostatnie odkrycie i taka lekka nowoczesna dawka  inspiracji.

Jako pochodzący z Afryki czarny dzieciak, niewiele go oczekiwało w życiu. Aż zaczął identyfikować siebie i poprzez działania w strefie architektonicznej

i designu oraz muzyki, doszedł do ikony swego bytu. Nie dlatego że jest wyjątkowy.

Dlatego, że robi w to co wierzy i z czym się identyfikuje. Jego niszowa  marka Off-White, niekonwencjonalnie przecinała wszelkie powielane standardy.

Jeśli sklep- to nie sklep, tylko miejsce, w którym sie relaxujesz i odnajdujesz siebie. ( off-white concept store in Milano or Hongkong),

jeśli projektował model Nike X – „the ten”, to kosmicznie spersonalizowany – , jeśli pokaz mody, to np.w lesie.
I dlatego jedna z najbardziej luksusowych marek, jak Louis Vuitton poprosiła go na  głównego dyrektora artystycznego,

odpowiedzialnego za linię mody męskiej.
A on nadal mówi, że nie jest nikim wielkim, tylko robi to co uwielbia i czym oddycha co dnia i co noc.

Znaleziony obraz
Takie przykłady zawsze mnie podbudowują i kręcą. Obejrzałam wiele konferencji z nim i wywiadów i z każdego z nich wynika jedna super myśl.

Bądź sobą. Odkryj swój talent lub daj odkryć go w sobie innym i działaj, działaj, działaj … rozwijając na potęgę swe możliwości.
Ta naturalność i prawdziwość w tym co się robi, jest fantastyczną cechą największych ludzi sukcesu.

Celebrując więc moje urodziny, celebruję i myśli, które budują i mnie.
Do własnego dzieła 🙂

ps. pod moim energetycznym zdjęciem, znajduje się jeszcze jeden dopisek w postaci wiersza, który dostałam od przyjaciela, co prawda sporo starszego ode mnie, ale jakże inspirującego

do tego, by wyciągnąć wnioski na swe życie  ( dla wtajemniczonych po niemiecku 😉

20180714_133549

Gedicht von Mario de Andrade (San Paolo 1893-1945) Dichter, Schriftsteller, Essayist und Musikwissenschaftler.

Einer der Gründer der brasilianischen Moderne.

__________________________

 

Meine Seele hat es eilig.

 

Ich habe meine Jahre gezählt und festgestellt,  dass ich weniger Zeit habe, zu leben, als ich bisher gelebt habe.

Ich fühle mich wie dieses Kind, das eine Schachtel Bonbons gewonnen hat: die ersten essen sie mit Vergnügen, aber als es merkt, dass nur noch wenige übrig waren, begann es,  sie wirklich zu genießen.

Ich habe keine Zeit für endlose Konferenzen,  bei denen die Statuten, Regeln, Verfahren und internen Vorschriften besprochen werden, in dem Wissen, dass nichts erreicht wird.

Ich habe keine Zeit mehr, absurde Menschen zu ertragen , die ungeachtet ihres  Alters nicht gewachsen sind.

Ich habe keine Zeit mehr, mit Mittelmäßigkeiten zu kämpfen.

Ich will nicht in Besprechungen sein, in denen aufgeblasene  Egos aufmarschieren.

Ich vertrage keine Manipulierer und Opportunisten.

Mich stören die Neider, die versuchen, Fähigere in Verruf zu bringen, um sich ihrer Positionen, Talente und Erfolge zu bemächtigen.

Meine Zeit ist zu kurz um Überschriften zu diskutieren. Ich will das Wesentliche, denn meine Seele ist in Eile. Ohne viele Süssigkeiten in der Packung.

 

Ich möchte mi Menschen leben, die sehr menschlich sind. Menschen, die über ihre Fehler lachen können, die sich nichts auf ihre Erfolge einbilden. Die  sich nicht vorzeitig berufen fühlen und die nicht vor ihrer Verantwortung fliehen. Die die menschliche Würde verteidigen und die nur an der Seite der Wahrheit und Rechtschaffenheit gehen möchten. Es ist das, was das Leben lebenswert macht.

Ich möchte mich mit Menschen umgeben, die es verstehen, die Herzen anderer zu berühren. Menschen, die durch die harten Schläge des Lebens lernten, durch sanfte Berührungen der Seele zu wachsen.

 

Ja, ich habe es eilig, ich habe es eilig, mit der Intensität zu leben, die nur die Reife geben kann.

Ich versuche, keine der Süßigkeiten, die mir noch bleiben, zu verschwenden. Ich bin mir sicher, dass sie köstlicher sein werden, als die, die ich bereits  gegessen habe.

Mein Ziel ist es, das Ende zufrieden zu erreichen, in Frieden mit mir, meinen  Lieben und meinem Gewissen.

Wir haben zwei Leben und das zweite beginnt, wenn du erkennst, dass du nur eins hast.

 

 

 

2 myśli na temat “URODZINOWE ZAMYSŁY U WYBRZEŻY BRIGHTON

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s