LAGOS FIT PLAGOS I PORTUGALSKI CARINHO

20170724_132038

 

Podobno Lagos nie jest typowym miejscem w Portugalii, ponieważ bardzo mało tu …Portugalczyków…

20170724_144456(0)

 

którzy sami w sobie są bardzo otwarci, ale jak na mój gust, charakteryzują się zbyt dużą powierzchownością, energicznym podejściem do życia powiedziałabym nawet hulaszczo wyuzdanego i  faktem jest, że w większości słychać jest tu język brytyjski czy niemiecki, a nawet często polski, ale moim zdaniem by  wygrzać się w słońcu i poczuć portugalski feel, warto tu zajrzeć.

Po odwiedzeniu kilku fabryk specjalizujących się w produkcji bawełnianych wyrobów, najlepszych na świecie, skierowałam się do odkrycia południowego wybrzeża Portugalii – Algarve.

20170724_184621

 

 

Jest to tak przepięknie urokliwe miejsce, że zakochałam się w nim na zabój. To klimat niczym z powieści Marqueza. Budzisz się z widoczkiem na markizy, a za ich rogiem, cudowne wybrzeża zapraszające na swe rozgrzane piaski.

20170725_141922

20170724_150952

Tu biegałam co rano, wzdłuż  najjaśniejszej plaży świata Meia Praia , całej pokrytej białymi i piaskowymi muszelkami …  Śniadanie w jednej z przybrzeżnych restauracyjek przy gigantycznym odpływie, od razu zachęca, by odkrywać pomarańczowe groty nieopodal , które już wczesnym popołudniem zalewane są kilkumetrową falą lazurowej wody.

 

20170724_113024

 

Warto też skorzystać z ogromnej ilości propozycji popłynięcia motorówką lub kajakiem, by wpłynąć na najbardziej niedostępnych jaskiń, wyżłobionych w nadbrzeżnych klifach. Tu wchodząc w podwodny świat koralowców jesteś jak w bajce.

20170725_104035

20170725_103537

20170725_105832

 

Przejście natomiast wybrzeża rozpoczynając od przedpołudnia w stronę zachodnią, czyli po odkrytych odpływem raf i skałek, jest niemalże spektakularnie niecodziennym przeżyciem.

Lazurowa woda, pomarańczowe skały i kolorowe muszle budzą w tobie dziecięcą radość i sprawiają, że ulatnia się stres i inne twory niefajnych zdarzeń.

20170725_110648

20170725_104800

20170725_120703(0)

 

Moje ulubione Ponta da Pietade  i Camilo Beach, okazały się komnatami moich codziennych uciech i zabaw. Kąpiele w ciepłych wodach południowego Atlantyku , w porównaniu z arktycznie zimnymi wodami Cascais, powodowały że były treścią południa.

20170725_121908(0)

To zbiory z jednego przejścia i wdrapywania się na skałki.

 

IMG_5747IMG_5739

Z Lagos warto wybrać się również na wycieczkę w kierunku FARO, zatrzymać się w Albufeira i zakończyć dzień jak w powieści, przy lampce portugalskiego Porto, zajadając świeżo o poranku wyłowione owoce morza. Zapadam w atmosferę, jakbym była zmyśloną bohaterką miłosnej powieści.

IMG_5518

IMG_5442

Gorąco mnie rozpala, smuga wiszącej w powietrzu aury ujarzmiającej kobiety oplata wokół jej postaci… Idę uliczką, a na biało ubrany Portugalczyk zaczepia mnie słowami, wiesz że kolor biało – czerwony to flaga klubu sportowego LISBOA BENIFICA? Nie wiem oczywiście, ale wiem coś innego. Na to on: kolory polskiej flagi?  … Skąd wiedział? Ja byłam w czerwonej sukience, ale czy to że on był ubrany w biały miękki garnitur i biały kapelusz, wyglądając jak wyjęty z książki Marqueza upoważniało go do takiej śmiałości?

Nie wiem, ale uliczne tango miał we krwi i to, że chciał bym została jego żoną, w przeciągu kilku minut naszego spotkaniaJ, przyczyniło się do jakby poczucia wyjątkowości. Na tę chwilę

IMG_5462

Czy tacy są Portugalczycy? Wyprawcy, zdobywcy ?  Tacy z pewnością byli w czasach kolonialnych, lecz dziś nie pozostało w nich aż tyle męskości i wigoru. To wspaniali towarzysze,  tancerze, wielbiciele kobiet i tańca. Taka natura południowej krwi. Ale raczej nie materiał na przyjaciela.

IMG_5468

Gdy przechodząc koło jakiegoś klasztoru, usłyszałam chór śpiewający Ave Maria, stanęłam na ulicy i przez otwarte progi zaczęłam śpiewać z nimi. To co nas połączyło, to więż muzycznych dusz. Zaprosili mnie do środka, by doznać tego odlotu w niecodziennej klasztornej akustyce. To jakby sprawiło też, że nadal czułam się jak w powieści.

Więc jeśli dziewczyna szuka męża, lekkiej przyjażni czy po prostu odlotu w „wieczną” zabawę, to kierunek dla niejJ Znajomy Portugalczyk potwierdził, że jest to treścią życia portugalskich mężczyzn- znaleźć jak najbardziej oryginalną żonę i mieć z nią  dzieci. Portugalki są zazwyczaj wściekłe i dlatego mają opryskliwe usposobienie dla pozostałych  Europejek.  ( Azjatki raczej nie stanowią tu żadnej konkurencji 😉  Byle tylko nie wydawać swoich mężczyzn. Przezabawne to historie. Pełne zmysłowej muzyki i wina. Ale to tylko świat powieści. Rzeczywistość jest bardziej krnąbrna:_

IMG_5564

Trzeba zatem uważać, jeśli takich zamiarów nie masz, bo można złamać serca wielu adoratorom;/

Wyprawa powrotna pociągiem z Faro do Lagos też jest przygodą. Startuje się tuż obok ogromnego rozlewiska moczarów, które tak naprawdę są unikatem klimatycznym. Mimo, że nawet wybudowano na nich lotnisko, pozostały tam unikatowe gniazda najrozmaitszych gatunków ptactwa, stanowiących Rezerwat Przyrody.

 

Powracając więc do „multikulturalnego” Lagos jest już „normalnie”. Czuję się jak w cywilizowanym miasteczku.

Nie ma książkowych bohaterów i raczej trzeba uważać by wieczorem stado pijanych Brytyjczyków czy aroganckich Niemców nie zepsuło Ci wieczoru. Ale i na to są sposoby.

Wieczorne doznawanie Lagos, to w większości nocne granie, również na ulicach, gdzie ludzie się gromadzą i po fantastycznej kolacji wyszukują ciekawostek wśród portugalskiego rękodzieła i doznają  miejscowych tańców pokazowych. Atmosfera to bardzo turystyczna. Trochę za.

IMG_5706

Ale kolejny poranek znów przynosi pomarańczowo lazurowe krajobrazy. Czy nie można się w tym zakochać?

To uczucie rzadkie, ale jak widać się zdarza w tak  wyjątkowych scenografiach.

 

IMG_5844

Jakże trudno opuszczać tą krainę w kierunku Porto. Niechętnie pakuję walizkę. Ale tu też wrócę;)

W końcu podróże to moje przeznaczenie 🙂

IMG_5886

Moja miłość, która mnie wzbogaca i inspiruje bez końca ❤

 

 

 

 

PORTUGALIA CZ.2 : CASCAIS LOVE

20170727_140013(0)

Cascais będące obecnie najbogatszym miastem w Portugalii, zachowuje swój urok i śliczność portugalskiego klimatu. Choć wiele tu turystów, świetnie można czuć się w atmosferze urokliwego miasteczka, położonego nad Oceanem, obsypanym jakby powulkanicznymi kamulcami. Ciekawe formacje skalne sprzyjają wędrówkom lub wyprawom rowerowym, po których można dotrzeć do Boca de Inferno  bardziej odległych plaż np.Guincho. A słodkie wąskie uliczki, wyłożone wyślizganymi kostkami, pomalowanymi w fale ( jak w większości portugalskich miasteczek ) i domkami wyłożonymi kolorowymi azulejos. To tutaj zdobyłam najbarwniejsze jak dotąd filiżanki

20170727_142146

 

Stary Port i nieopodal latarnia morska Santa Maria, wieńcząca nadmorskie deptaki, to charakterystyczne  miejsca dla Cascais. Trzeba koniecznie zdjąć buciki i wejść do wody pod mostem, skąd wypłynąć można między kamieniami oblepionymi krabami, na otwarty ocean.

20170729_141519

Nieopodal, zupełnie inny styl portu, gdzie podpływają największe jachty i spotykają się celebryci. Nie wszystkich jednak przyciąga taki blichtr, więc są też cudowne wille i pałace, min Palacio de Cidadela de Cascais, gdzie zamieszkują głowy państwowe, gdy odwiedzają Portugalię.

20170729_125444

20170729_125449

20170729_125711

Tu poczujesz się jak w kurortowym pępku świata, ba może nawet bardziej wyjątkowo, bo to stad wyruszał  Vasco Da Gama z nieopodalnego portu Belem , by odkryć Indie. Latarnia Santa Maria, nazwana na cześć statku Krzysztofa Kolumba, jest nieodzownym kolejnym dowodem, że wybrzeże to pisało niezwykłą historię. Ocean jest tu tak rozległy, a widoki ze skał dodają mu nieogarniętego bezkresu. Czujesz swoją maleńkość, a jednocześnie jak wspomniałam, wyjątkowość.

20170729_132212

 

Gdy natomiast doznaje się porannego biegania, z racji tego że w Cascais nie ma jednolitej linii nadbrzeżnej, a jedynie poprzecinane kamieniami plażyczki,  uwielbiałam biegać do cudnie egzotycznego parku, pełnego palm, kaktusów i ogromnych aloesów,  w którym mieszkają kolorowe pawie i żółwie  : Parque Marechal Carmona – to fantastyczny skrawek na początek dnia.

 

20170727_134145

20170727_155114

20170727_140919

20170727_143405

Poza tym w Cascais  można pocieszyć się łatwym życiem, kolorową jego lekkością, przepysznym jedzeniem – najlepsze owoce morza na świecie : w  Marisco na Praca przy Mercado de Cascais, muzyką na żywo rozgrywającą często tango lub  uliczny jazz — fado pozostaje dla Lizbony.

I dobrze. Choć to bardzo przepełnione miejsce latem, będę chciała tu wrócić, ponieważ ilość zakątków jakie oferuje jest niezliczona. Spacerując od plażyczki do plażyczki mija się fortunadowe wille, pobudowane tuż nad brzegiem oceanu. Są one w większości prywatne, a stanowią niezwykłą architekturę i wartość tego miejsca.

20170727_16042820170727_155732

Snując się natomiast rozgrzanymi uliczkami jesteś jak w środku akcji, ogromna ilość pragnących „dotknąć” sławy przyjezdnych, sprawia, że możesz poczuć się jak na wybiegu.

 

20170727_210838

20170729_145902

Całość jednak zupełnie fantastycznie przyjemna, w porównaniu z głośną Lizboną, gdzie rządzą mafie i światek narkotykowy, tutaj , mimo sławetności, poczujesz luz i wytchnienie.

 

20170727_202302(0)

20170727_205439

To urocze miejsce mnie oczyściło  i natchniło.  Poczułam daleko odległe mi tęsknoty. Tam ich nie ma. W Cascais rodzą się nowe pragnienia, nowe siły do spełniania  marzeń.

By doceniać siebie i wierzyć w swoje możliwości wcale nie trzeba ocierać się o nieludzkich pogromców sukcesu, często naznaczonego brakiem prawdziwych uczuć i przyjażni.

Trzeba dojrzeć małe kroki, które doprowadzą Cię na szczyty. A wszystkie przystanki, doznane w jej trakcie, zbudują z Ciebie bogatego człowieka, przyprawiającego o szczęście siebie i innych.

Cudooooooooownie !

Tymczasem do zobaczenia z Algarve , w następnej portugalskiej odsłonie : )

ps. to moja cascaiska miłość i zauroczenie na zabój ❤ ❤ ❤

IMG_20170825_131241_050

 

PORTUGALIA CZ.1: SINTRA – MAGIA I NARODZENIE MOCY

20170728_131044

Czy instynktownie podążamy do miejsc, które nas określają? Czy zaskakiwanie siebie jest podwaliną do własnego odkrycia? Ja od urodzenia podążam wyłącznie swoimi ścieżkami i to co spotykam, czyni mnie samozwańczą odkrywczynią stylu życia nieogarniętego realizmem ziemskim… Niejako więc samoistnie przemierzając Portugalię od południa aż po północne jej krańce, spotkałam na swojej drodze miejsce, które okazało się jakby zwierciadlanym odbiciem tego, o czym myślę i zachodzę w głowę. Z pewnością jest jeszcze kilka takich miejsc na ziemi, ( mam zamiar do nich dotrzeć), ale na ten moment jestem zachwycona, tym gdzie dotarłam uciekając z Lizbony J …gdzie co krok zaczepiana byłam przez światki nazwijmy to „ przestępcze” – nie czując się tam bezpiecznie, zmieniłam kierunek mojej osady i zamiast w Lizbonie, zamieszkałam w Cascais ( o którym opowiem w następnym ujęciu), a z którego niedaleko już było do końca kontynentalnej Europy Cabo da Roca i po drodze do … magicznej Sintry. To miejsce które mnie uwiodło. Upoiło swym mistycyzmem i zakresem dziejów i ich szczątków, jakimi jest usłane.  Wysiadłszy na dworcu w Sintrze ( to najwygodniejszy dojazd, pomijając fakt jak jeżdżą Portugalczycy, szybko i niedbale- pociąg jest jednym z lepszych środków komunikacyjnych, a na pewno w środkowej i północnej Portugalii) – już sam dworzec uśmiechnął się do mnie w mozaikowym portugalskim kafenictwie, a powietrze wynikające z położenia górskiego, otoczonego lasami, połechtało orzeźwieniem po minionych tropikalnych dniach.

20170728_131103

Mój kierunek ustawił się na dwa wybrane miejsca, które mnie przyciągały, mimo że Sintra to miejsce, gdzie znajduje się aż 5 zamków i 10 pałaców. To miejsce arystokratycznych schadzek królow mauretańskich i władzy, gdzie odpoczywano, polowano i romansowano. Ta aura przetrwała do dziś, trzeba tylko trafić na dzień, w którym nie napadnie cię stado turystów ;))

20170728_135405

 

Tak było w moim przypadku… Zmierzyłam pod górę, na jej połowiczną wysokość  do wyznaczonego  miejsca Quinta da Regaleira. Idąc pod górę, zatrzymał się czerwony kabrio z pytaniem, czy nie podwieźć do góry. Skorzystałam z usługi, gdyż przed nami była jeszcze w planach inna twierdza.

 

20170728_14074820170728_140931

Wysiadłszy przed bramami quinty , zdobionej maszkaronami, pobrałam mapę i wstąpiłam do niezwykłego ogrodu zbudowanego na kształt wszechświata, należącego w XIX wieku do ekscentrycznego właściciela,  Carvalho Monteiro, zwanego też Cavalho dos Mihhones, który dorobił się swej fortuny w Brazylii handlując kawą  i kamieniami szlachetnymi. Tak jak jego właściciel, będący wolnomularzem interesującym się teoriami spiskowymi i kosmosem, jego miejsce zamieszkania oddawało samoistnie jego charakter. Zbudowany wg projektu równie ekscentrycznego, znanego ze swego neomanuelińskiego stylu ,  projektanta ów czasów, Luigiego Manini . Na każdym kroku można znaleźć tu ukryte symboliki masonów, templariuszy, różnokrzyżowców i innych nie rozpoznanych do końca kultur. To miejsce mistyczne, jak z koszmarnej bajki. Idąc ścieżką w górę nie wiesz, w którą stronę pójść, gdyż masz wielokrotność wyboru i tylko Ty możesz zdecydować, jak to ogarnąć.

20170728_150448

20170728_15105020170728_141106

Nie wiedzieć czemu pierwszym moim przystankiem okazała się grota dziewicy, która okazała się kamienną jaskinią, w półmroku schowaną w otchłani kamiennego wgłębienia. Czy tu dokonywano rozdziewiczeń panien wkraczających na teren mistycznego zamczyska? Jakby owiana cudowną sławą, sama w sobie okazała się zimna i nieprzyjazna. Szybko stamtąd uciekłam, kierując się wąwozem z kamiennym sklepieniem połączonym konarami dziwnie powyginanych drzew.

20170728_152107

 

A gdy przysiadłam pod ogromnymi głazami, jakby ułożonymi ręką olbrzyma, z zaciekawieniem sięgnęłam po mapkę, nie wiedząc kompletnie gdzie się znajduję…

20170728_154119

 

Co się potem okazało, ten punkt przyciągnął mnie magicznie. Bo oto, za ciasną obudową ów kamieni, tuż za małym jakby labiryntem , ukazała się wąska budowla w kształcie wieży, ale sięgającej w dół!  Była to słynna STUDNIA INICJACJI, zbudowana z 9ciu poziomów w dół, sięgając poniżej gruntu i stanowiąc symboliczne połączenie ziemi z  kosmosem. 9tka, cyfra mojego dnia urodzin kolejny raz opatuliła mnie swymi krętymi zejściami do mrocznego padołu. Schodząc krętymi kamiennymi schodami czuć półmrok i stęchliznę. Czar uwodzenia unoszący się jednocześnie w tym prostopadłym tunelu, łączącym niebo i ziemię, doprowadza do sytuacji, gdzie samemu zaczyna czuć się mistyczną przestrzeń. Jakkolwiek największą moją osobistą marą jest oczywista ciemność, tutaj już znalazłszy się na dole i zadzierając głowę do góry, doznałam wiedżmińskiego oddechu. Jakieś napięcie mnie okrążyło, aż włosy skręciły się w drobne loczki ( ciekawe że tylko u mnie)  i doznałam ulgi istnienia. Przeniosłam swoją duszę poza ziemskie zrozumienie. Dotkliwość uczuciowa mnie opuściła, poczułam się nietykalna w swej wartości, a w uścisk podjęła mnie moc jakby czarodziejskiej różdżki. Śmiejesz się 🙂 ? Może wydawać się to zabawne zwykłym istotom żyjącym tym, co wydarza się na ziemi. To znak, że jesteś człowiekiem 🙂 Ale można w takich właśnie miejscach poczuć coś więcej, czy ma się związek z kosmosem. Ten fruwający, niezidentyfikowany element załamanego światła, nakładającego się w okolicach mojej twarzy, nieważne pod jakim kątem ustawiłam obiektyw, towarzyszył mi do końca tam pobytu. Ochrona patrzyła ze zdziwieniem i niejakim przerażeniem w oczach, kiedy wychodziłam w stronę kolejnych podziemnych labiryntów, a plamka załamanego światła podążała przede mną 🙂 Bo oto na nikogo innego  z kilkorga ludzi tam będących , lecz tylko na mnie,   padło  widmo ów tajemniczego odblasku. Tak czy inaczej doznałam też innej skazy, o czym przekonałam się dopiero wieczorem i potem oglądając zdjęcia. Coś dziwnego ukąsiło mnie w czoło i z naroślą jak przybysz z innej planety, wędrowałam dalszymi podziemnymi podwojami. Nikt tego nie zauważył. A może bał się na mnie spojrzeć 🙂

20170728_154412

20170728_154928

 

20170728_155917(0)

20170728_160616IMG-20170729-WA0094 (2)

Ze Studni Inicjacji jak już wspomniałam wychodzi siatka podziemnych tuneli, którymi można dotrzeć w nieoczekiwane miejsca, a nawet wydostać się na zewnętrzne granice posiadłości. Ja wyszłam pod wodospadem, który idyllicznie spływał ze skał na sadzawki pokryte cudownie gładką rzęsą, jak aksamitny dywanik. Myślę sobie, jakie to niewiarygodne, że takie miejsca naprawdę istnieją.

Tutaj czując się jak elfik, leśna wróżka czy ważka, pobawiłam się gramoląc się na każdy kamień, grotę czy zaglądając we wszystkie niemal zakamarki.

20170728_162433

 

20170728_16144920170728_162416

IMG-20170729-WA0100

Stamtąd przedostałam się do głównej siedziby mieszkalnej, gdzie wnętrze zaskakuje swym mrocznym nagięciem i charakterem właściciela.

20170728_164836

Niesamowita biblioteka z lustrzaną podłogą, czy dachowe ogrody to tylko niektóre z tajemnic jakie kryje ten dom. To dom pląsających dusz dających natchnienie do magicznego postrzegania rzeczywistości. Oczywiście tysiące ludzi, które tam wchodzi, nawet nie piśnie słowa, nie rozumiejąc nawet, co go otacza. A to  cała symbolika rzeżb i ułożenia wnętrza zaprasza do elitarnego doznania masońskiego przekazu bytu (…). Gdy wyszłam na taras, na który przechodzi się najwęższą jaką kiedykolwiek szłam wieżyczką,  ujrzałam rozpościerający się cały widok na zbocze posiadłości

20170728_165255

 

20170728_165351

i ciemne, zasnute chmurami tajemnicze wzgórze. Usiadłam by je obeserwować i wtedy chmury rozstąpiły swe ciemne oblicze, ukazując niebotyczny widok na szczytowe posadowienie zamczyska Maurów… Musiałam tam już pójść. Czułam się zaproszona i ujęta ugięciem żywiołu.

20170728_165217

20170728_145430

 

Zapadał już powoli zachód, inni turyści raczej zmierzali w dół, by powrócić przed zachodem słońca do bezpiecznego miejsca u podnóży Sintry. Ja jednak czułam nieugiętą potrzebę wejścia na ten szczyt. Dojechałam tam znów przydrożnym kabrio, który wysadził nas tuż przed bramą wejściową.

Tu znów profesjonalnie przygotowanie entree z mapami w kilkunastu językach ( oprócz Polskiego oczywiście) , mimo że tuż przed zamknięciem dla zwiedzającym, udało się wejść.

Dojście do zamczyska toczyło się pod górę, wzdłuż olbrzymich kamulców tworzących fasadę podzamcza. Mroczna, wilgotna aura przyśpieszała bicie serca. To jakby przeniesienie się do innych czasów. Mijając maleńką kapliczkę, czy miejsce, na którym wieszano jeńców, nie zbiło mnie z tropu i podążałam na szczyt. Gdy weszłam na dziedziniec i poczułam majestatyczność tego miejsca, odbiegłam już w ogóle od rzeczywistości. Doznałam szczęścia. Przestrzeni i błysku w oku.

20170728_181300

Castello do Mauros to ruiny jednego z bardziej spektakularnych zamczysk na ziemi. Pierwsze zabudowanie postawili Arabowie, w VIII wieku,  za panowania Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Natomiast niesamowicie zdewastowany podczas Lizbońskiego  trzęsienia ziemi w 1755 roku nigdy potem nie został już w pełni odrestaurowany.  W XIX wieku Ferdynand II nieco go przywrócił do życia, by móc podziwiać jego osobliwość ze swego zamku PAlaccio Pena.  Ale porozrzucane ogromne głazy wokół twierdzy przypominają o pozostałościach tego żywiołu i dodają mu niezwykłości. Wdrapując się na mury doznaje się zapierających dech w piersi widoków. Rozprzestrzeniają się bowiem one  na całą Sintrę, wszystkie zamki i pałace, a nawet w czasie klarownej pogody dosięga się wzrokiem ocean.

20170728_182423

20170728_182114

 

 

20170728_182259

 

Tak jak magiczna Quinta da Regaleira uśpiła moją czujność , budując emocje magii i czarów, tak tutaj doznałam powierzchni wiatrów, przesilenia całej mocy. Stojąc na najwyższej z wież, okalałam widok rozpościerającego się z jednej strony pasma górskiego Sierra de Sintra, a z drugiej wokół przestrzenie otwarte na ocean.  Jakbym pozdrawiała rycerzy wyruszających na wojnę i zostawała sama w panowaniu wiecznym 🙂 Odpowiedzialna za swą dolę i piękno duszy, mimo porażek i cierpień.

Ogrom doznań i myśli kłębiących się w mojej głowie przepełnił mnie prawdziwym uczuciem wiary w żywioły i w siebie, jako małą istotkę, ale z wykorzystaniem własnego umysłu, doznającą bezgranicznego piękna tego padołu i podążającą z ciekawością swoimi ścieżkami. To stąd można sobie krystalicznie wyobrazić, jak patrzenie przestrzenne dodaje nam mądrości, szerokiego ujęcia potencjału ludzkiego i zrozumienia różnych zależności.

 

20170728_191358

I choć nikt jeszcze nie znalazł tu rzekomo ukrytych drzwi do podziemnego miasta pod górami Sintry, a nawet do ukrytej mistycznej krainy Agaartha, która dochodzi aż do jądra ziemi, to świadomość tych możliwości napełnia moje wieczne natchnienie w obliczu prostych doznań ziemskich.

20170728_191508

Stąd powrót do Cascais o zmroku okazał się jakby przestąpieniem z krainy magii do krainy ziemskich doznań arystokratów i ówczesnej bogaterii.

Do zobaczenia w kolejnym odkryciu Portugalii na wzgórzach Cascais

20170727_140013

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WIZJA LEONY W KRAINIE TYSIĄCA JEZIOR

 

Resized_Shine

Wizja przyszłości jest nieodzowną drogą rozwoju każdego z nas. Nie mając jej w naszej świadomości, nigdy nie wykorzystamy tego, co może przynieść nam nas samych w lepszej, udoskonalonej wersji.

W dniu 9go lipca następuje coroczny przełom w moim postrzeganiu świata i ludzi, którzy mnie otaczają. Którzy chcą ze mną coś tworzyć lub inspirują mnie swym jestestwem. Otaczając się na co dzień ogromem ludzi z całego świata z racji mych działań hobbistycznych i biznesowych, postanawiam zwracać moją wyłączną uwagę szczególnie w kierunku tych, którzy jawią się swoją wyjątkowością dla mnie, bezwarunkową akceptacją, jaka jestem i nad czym pracuję, by być. Uwielbiam żyć teraźniejszością. Doświadczać chwil tu i teraz. Uwielbiam niekonwencjonalne wizje   i kierunki, którymi chcę podążać. A wizja przyszłości, czyni mnie czysto patrzącą na piękno otaczającego świata i to, co mi się przydarza. Mój umysł, żarliwie i z ciekawością dziecka poszukujący różnych rozwiązań sytuacyjnych i posiadania wiedzy różnorakiej, jest moim cudownym przyjacielem. Dlatego będąc w zaufaniu do siebie, chcę go bardziej rozwijać i nadawać świadomie kierunki, które mnie uszczęśliwiają i tak samo oddziałują na moich bliskich.
Jestem wdzięczna za każdy promyk następnego dnia, za każdą świadomą chwilę, wszystkie chwile marzeń i snów, które przynoszą mi niewiarygodne poloty myśli i pomysłów.

Resized_20170617_220103
Dziś doznając sielankowej i unikatowej wieczornej  mazurskiej natury, rozpalam moją wyobraźnię, leżąc na deskach pływającego pomostu, czuję zapach wody, szuwarów i wyciągając ręce ku niebu, natchniewam się w mojej własnej jodze życia.

Resized_20170617_220029
Jestem przepełniona siłami z kosmosu. Samotność mojego jestestwa raczy mnie swą nieprzewidywalną magią. Na pewno zmierzę się z nią jeszcze głębiej, bo czuję jak każdy następny rok mego życia przybliża mnie do całkowitego spełnienia. I nie mogę się tego doczekać… 🙂
Życzę każdemu  tak cudownych doznań i spełniania siebie!

 

Wiara w siebie i w swoje możliwości zawsze stwarza nam podwoje kreowania swojego życia

i jego udoskonalania

„Einmal wird vieles,
was heute Utopie ist,
gelebte Praxis sein,
und vieles,
was heute noch Vision ist,
gesellschaftliche Realität.

Wes das Herz voll ist,
des geht der Mund über”

68fa2c3ea0fdde1254051345d6d97e01
To wycinek z książki Geharda Wintera, austriackiego wizjonera i twórcy przecudnej aury mocy naszych przyszłych działań.
Znalazłam ją w mojej skrzynce dwa dni temu.
Niespodzianka, którą ktoś fantastycznie zaserwował mi na dzień 9go lipca

Zapada zmrok nad jeziorem… a wraz z nim wkraczam w strefę wyobraźni,

kreując moc i nieziemskie marzenia, w których stronę podążając, wkrótce się ziszczą.
Do zobaczenia w tańcu po drugiej stronie tęczy 🙂
Resized_20170709_181933

 

„Y baile hasta que me canse
Hasta que me canse baile
Un mojito, dos mojitos
Mira que ojitos bonitos
Me quedo otro ratito 🙂

 

SZWEDLANDIA I SZTOKHOLMSKIE BIAŁE NOCE

 

IMG_4499

 

Pamiętam gdy jako mała dziewczynka mieszkająca gdzieś na odludziu na leśnych wzgórzach uwielbiałam czytać książkę dla dzieci pt.  „Dzieci z Bullerbyn”- Astrid Lindgren. Nie była to jedyna książka, jaką pochłaniałam w dzieciństwie, bo było ich nawet więcej niż teraz, ale stanowiła ona dla mnie świat skojarzeń z moim dziecięcym ówczesnym życiem, z tą różnicą, że ja mieszkałam w Polsce, a dzieci z Bullerbyn – w Szwecji. Wydawać by się mogło, że zapomniałam o tej sielance i wręcz wyrosłam z tej historii, ale okazuje się, że takie dziecięce wspomnienia żyją w nas na zawsze. Że to one kształtują podwaliny naszych osobowości, wyobrażni i sztuki póżniejszego życia. Doznałam tego „małego oświecenia”, gdy zostałam zainspirowana do wyjazdu do Szwecji, ściślej do Sztokholmu…

 

Gdy wymieniwszy parę złotych na szwedzkie korony zobaczyłam, że na banknocie 20 SEC jest Astrid Lindgren, moja dziecięca głębia duszy zalała się przyjemnym ciepłem skojarzeń.

Nie planowałam tego, nie skupiałam się nawet, że kiedyś tam dotrę, a jednak tak się stało i oto trochę lat potem, wyszło na to, że lecę do Sztokholmu, by doznać białych nocy…

Bez wahania w podświadomości wyobraziłam sobie, że cofam się w czasie…

Dzień wylotu był upalny, gorące powietrze smugało moją twarz w oczekiwaniu na zetknięcie z dziecięcą imaginacją. To dziwne uczucie, bo nigdy dotąd, nie miałam tak silnej wizji spotkania siebie w przeszłości.

Tak mogłabym to opisać na starcie.

A do tego miałam się tam spotkać z kimś, kto również istnieje w świecie mojej „realnej imaginacji rzeczywistej” 😉

Sztokholm jako w sobie, okazał się jednak zupełnie inną odsłoną tego, czego się spodziewałam.

Zaskoczył mnie swym polotem, wyspiarskim położeniem i turystycznym przepełnieniem.

Do tego stopnia, że nawet ja zostałam „wzięta za „Szwedkę” i chciano sobie ze mną z tej przyczyny zrobić zdjęcie ‘)

Krążąc ulicami Starego Miasta, cudownie doznawać można jakby miksu Niemiecko- Duńskiej kultury, która bardzo silnie skojarza się nawet w samym języku szwedzkim. Po wsłuchaniu się w potok szwedzkiej mowy, znając język niemiecki, niemalże można i zrozumieć szwedzkiej.

20170624_191658

 

Przepiękne stylowe budowle, monumentalne zamki, fortece z murami obronnymi natomiast przybliżają świadomość, że kraj ten rósł w siłę w obliczu swego położenia i starał się posiąść jak najwięcej stałych lądów, stosując przy tym bestialskie metody.

IMG_4295

Nie chcę jednak pisać tu o rzeczach, które można wyczytać w każdym przewodniku, czy encyklopediach, lecz przybliżyć moje osobiste doznanie .

Otóż miasto to ,jakkolwiek ciekawe w swej złożoności i z tysiącami przylegających wysepek, stanowi nie lada wyzwanie, by tam zamieszkać i tworzyć.

Akurat, gdy tam przebywałam, było prawie jak wymarłe i tylko grupy turystów snuły się po jego kamiennych uliczkach.

Jak się okazało, to czas przesilenia wiosenno letniego, podczas którego Szwedzi wyjeżdżają z miasta, by doznawać go na łonie otaczających cudownych wioseczek, nierzadko wysepkowych.

Atmosfera bowiem jawi się niespotykana.

20170624_191320

Natomiast nic straconego, bowiem nawet w samym mieście, zabudowanym fortecami, można zaczerpnąć tej aury, mianowicie udając się do centralnie położonego „skansenu”. To takie „zielone wzgórze”, umiejscowione niemalże w centrum Sztokholmu, gdzie można cofnąć zegar czasu. Gdzie zbudowano wioskę średniowieczną, wraz z oryginalnymi budowlami, typu domy rodzinne, szkółka, poczta, wiatrak, oryginalne domy mieszkalne z epoki, czy nawet kościół czy rezydencję jakiegoś magnata z ów czasów.

Wrażenie przebywania w tym miejscu więc, pomijając ogromny tłum ludzi, jest wręcz niezwykłe.

IMG_4493

Zetknięcie z architekturą ów czasów, pozwalające na niesamowite wyobrażenie sobie, jak wtedy żyli ludzie, przyprawiało mnie o myśli, jakie miałam gdy byłam dziewczynką.

Że świat jest idyllicznie prosty, jest w nim domek, rodzina,  dzieci bawią się razem, odkrywając świat.

IMG_4625

Tutaj właśnie doświadczyłam rozkoszy powrotu do świata baśni. Zaglądając do maleńkiej szkółki z drewnianymi, wyprofilowanymi ławkami, z rowkiem na kałamarz i pióro, tablicą na dwóch nogach, wyobraziłam sobie, że tam jestem i zaczynam moją podróż od nowa.

IMG_4673

 

IMG_4616

Wychodzę na świat, jakże zmieniony i rozwinięty, ale jakże ciekawy i żywy w swym obrazie egzystencji.

Z pomocą mojego przyjaciela, uplotłam cudowny wianek, który okazał się jedynym imputem do tradycji ( w tym dniu większość ludzi je nosiła na głowach), natomiast nie przeskoczyłam siedmiu płotów, nie zerwałam kwiatków by złożyć je na noc pod poduszkę i marzyć …

Jakie to słodkie.

Czasem trzeba sobie pozwolić pofolgować po dziecięcemu, chociażby tylko w głowie 😉

IMG_4730

IMG_4766.JPG

Ponieważ kolejne wydarzenia już nie miały z tym wiele wspólnego.

Nie były złe, wręcz przeciwnie, niezwykle inspirujące i motywujące do dalszych działań.

Inaugurująca wycieczka „z duchem” po Sztokholmie wprowadziła w jego mroczne i nierzadko krwawe zakamarki przeszłości, a wizyta w osławionym ratuszu, a w następstwie i powiązaniu tego, w muzeum Nobla, doprowadziła wręcz do chęci nabywania i poszerzania wiedzy.

 

IMG_4291

IMG_4287

IMG_4283

Niezwłoczna reakcja na prezentowane w Muzeum Nobla dokonania ludzi,  sprawiły, że mój umysł zaczął igrać ze mną. Chciał więcej, chciał zabawy w naukę. Ciekawie zaproponowane prezentacje niektórych odkryć, prowodowały tylko do chcenia więcej i poszukiwania motywów, co napędza nas do chęci zgłębiania naszej wiedzy i dokonywania odkryć. Wiadomo, że nie każdy z nas zostanie Noblistą, ale to podejście tych ludzi, którzy tę nagrodę otrzymali, tak dalece zaangażowane w rozwój, nie mogło nie przyczynić się do samoistnego zapłonu inspiracji w mojej głowie. Nawet gdy w rzeczywistości okazuje się, że nasze osiągnięcia nie są na ogromną skalę, są one nasze. Zdobyte osobistym poświęceniem, chęcią i uporczywym działaniem w obranym kierunku.

IMG_4908

Podziwiając unikatową porcelanę, prezentowaną zarówno w Ratuszu jak i w Muzeum Nobla, która jest serwowana dla wszystkich tysiąca gości, biorących udział w ceremonii przyznawania ów Nagrody Nobla, można zdać sobie sprawę, jak wysokiej rangi ona jest. Jak wyjątkową drogę przeszli wszyscy do niej nominowani i jakie wyróżnienie ich spotyka.

20170624_115215

 

Czy można poczuć się wobec niej małym? Tak

Czy można uświadomić sobie swoją zbyt ograniczoną wiedzę? Tak

Jednakże też można sobie uświadomić, jaki potencjał ludzki umysł posiada.

Zainspirować się jednocześnie do pochylenia nad sobą, nad swoimi możliwościami.

Może zobaczyć więcej szans i otwartych drzwi.

IMG_4916

Może bardziej odważać się do czynienia rzeczy niemożliwych w naszym codziennym postrzeganiu.

Oni też byli tylko ludżmi, a jednak dokonali rzeczy niezwykłych w swych kategoriach.

 

Dalsze odkrywanie Sztokholmu otworzyło we mnie również myślenie o szwedzkim designie,

O tym jak jest on bliski temu, co w mojej kreatorskiej głębi gra.

IMG_4340

IMG_4343

Tak dalece odsunięty w północy ląd, inspiruje do przewietrzenia głowy i porzucenia tradycyjnych efektów myślowych.

Starannie wybudowane kamienice, a w nich umiejscowione piękne wnętrza hotelowe, witryny sklepów czy restauracje ukazują pompastyczny Sztokholm. Miasto ludzi bogatych, dla których bogactwo nie stanowi przyczyny ich bycia. Ale jest czymś naturalnym. To stąd wydaje mi się ta lekka atmosfera i naturalność odczuwania tego miasta. Czułam się wyjątkowo swobodnie i jakbym była u siebie. Jakbym właśnie odwiedzała rodzinne strony, z czasów, które minęły bezpowrotnie.

IMG_4478

IMG_4334

20170624_173756

20170624_165243

Kosmicznie niesamowita aura przesilenia wiosennego dodała temu jeszcze głębszego uroku.

To ujęcie wykonane o 22:59

Widać łunę słoneczną, która cudownie zaróżowia niebo, czyniąc je prowokatorem marzeń…

 

IMG_4332

 

Czy w takiej sytuacji nie można pokusić się też na odrobinę rozpusty i pobawić ze skamieniałymi istotami czasów zamierzchłych?

Pofiglować ze sobą. Pobawić się przewrotnością swej powagi?

Zaiście jest to odsłona nas, gdy jesteśmy szczęśliwi i gdy pozwalamy sobie na rozpustę.

Ale czy nie warto przymrużyć oka  i przeżyć swe życie, tak, jakby to była bajka?

 

IMG_4422

IMG_4434

A czemu nie?

 

IMG_4360

DZIEŃ DZIECKA I CYKLADAMI PŁYNĄCE NATCHNIENIE

DSC_0343

Dzień Dziecka dniem by sprawić sobie radość. By odkrywać to dziecko w sobie, by każdego dnia zachwycać się z dziecięcą naiwnością.

Cóż! W tym celu wybrałam się na wyspę tzw. wolności. Grecką wyspę IOS, która w latach 70tych słynęła z ówczesnego wypasania i wolności, postrzeganej oczyma szeroko rozpowszechnionego wtedy ruchu Dzieci Kwiatów.

IMG-20160819-WA0074
Jakie niebiańskie może być życie, gdy uświadomimy sobie własną wyjątkowość i niezależność myśli! Nie, wcale nie musiałam tu przylatywać, by się o tym przekonać, ale zaiście nabrałam tu dystansu do codziennego zgiełku działań.
Bielące się zabudowania na wzgórku po środku wyspy, tworzą istny labirynt knajpek, sklepików i prywatnych domostw. Jakby czas tu się zatrzymał i tylko mijający Cię turyści, którzy poschodzili ze swych jachtów, przypominają o obecnym czasie…

DSC_0230

DSC_0345
Nie mniej jednak pływając tu w rozkoszy krystalicznie czystego morza… i wychodząc na mieniący się srebrzyście piasek, natchniewa mnie właśnie to wrażenie, by chwytać w moc swe możliwości. By wierzyć w swój instynkt, by tworzyć i działać tak, jakby nikt nie miał Cię oceniać – tylko Ty sama. Bo to właśnie Ty żyjesz tym co tworzysz. To Ty ponosisz swoich czynów konsekwencje i odpowiadasz tylko przed sobą za poniesione sukcesy i porażki. Nie buduj wokół siebie muru, ale zawieszaj pomosty ku otwartym możliwościom, takim, które sprzyjają nam samym. Gdy wtedy poczujemy bliskość i zaufanie do siebie, przekażemy więcej innym, nie ponosząc z tego tytułu żadnych strat. Bo dawanie z wnętrza siebie, swych naturalnych bogactw, nie będzie trudne ani wymuszone. Będzie naturalne dla obydwu stron.

DSC_0329

DSC_0384

Przed wylotem szukając treści w formie drukowanej ( uwielbiam czytać tradycyjne formy książek na łonie natury), wpadła mi w ręce książka, którą kiedyś podarował mi przyjaciel. To malutki egzemplarz pełen mocy, napisany przez Oprah Winfrey „ What I know for sure”. Otóż niesamowicie się złożyło iż właśnie ją zabrałam, ponieważ czytając myśli, ba nawet wewnętrzne stwierdzenia Oprah, przekładam to na własny użytek, a jej osobowość, pełną entuzjazmu, wiary w przeznaczenie i spełnienia, natchniewa mnie jeszcze bardziej, by zawsze pozostawać sobą. No matter what!
Ona jako naprawdę biedna z pochodzenia  Afroamerykanka, o czarnej karnacji, jest tego niezbitym dowodem.  Słuchając ostatniego z nią wywiadu przeprowadzonego przez Davida Rubesteina,               pt. Oprah Winfrey- Billionaire Queen of Business , uświadomiłam sobie, że ludzie ogromnych sukcesów, wcale nie muszą na co dzień mówić o przysłowiowym biznesie. Oprah będąc przykładem niedoścignionej charyzmy, odwagi i jednocześnie pokory wobec świata, pozostaje wciąż naturalna. Jak sama mówi, w ciągu swojej kariery przeprowadziła wywiady z ponad 35ma tysiącami ludzi. 35 tyś. Zwywiadowanych osób! Czy można to sobie wyobrazić?  Przeprowadzała wywiady ze skrajnymi osobowościami z całego świata. Byli wśród nich tacy, którzy dopuszczali się różnych bestialskich czynów po wszystkich  najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata, najznamienitszych celebrytów i osobistości z najrozmaitszych branż. A mimo to pozostaje sobą. Pozostaje tą kobietą z sercem dziewczynki wywodzącej się z biednego domu bez bieżącej wody. Pamiętając skąd pochodzi, tak właśnie oddziaływuje na ludzi, że ich do siebie przyciąga i inspiruje niezwykłym talentem normalności. Jest przy tym tak sławna i znana, że jako jedna z niewielu może posługiwać się tylko imieniem Oprah ( nie używając nazwiska) i wszyscy będą wiedzieli, o kogo chodzi. A takich ludzi rozpoznawalnych tylko po imieniu, obok Jezusa czy Elvisa ;), jest czy było raczej niewielu;). Ta wyjątkowość więc wcale nie musi być podkreślana w nadmierny sposób…  jednak gdy spojrzymy na jej działalność fokusującą się na rozwoju dzieci z Afryki, dla których zbudowała szkołę ( jeszcze z pomocą Nelsona Mandeli), w efekcie czego ma na „swoim utrzymaniu” kilkadziesiąt dziewczynek, z których część dziś studiuje  w UK I US.  Nazywa je „ swoimi dziećmi” i sprawia, że one czują, że ktoś się o nie troszczy. To niezwykłe, gdy jest się w stanie dać tyle dla kogoś. Ona otwierając drogę tym dzieciom, daje też szansę ich rodzinom, możliwość rozwoju miejsc, z których się wywodzą. Czy dla wszystkich mogłaby zaistnieć taka szansa?

IMG_0944
Tego rodzaju postrzeganie dodaje mi pewności siebie i otwiera umysł na samą siebie. Ale też na tych, których kochasz i którzy poświęcają Ci odrobiny swego życia i patrzą na Ciebie, wiedząc że tu jesteś. Zauważając Twoje jestestwo i to że jesteś dla kogoś ważna.

Gdy o wczesnym poranku wędruję krętymi, wyłożonymi białym piaskowcem uliczkami IOS, kompletnie nie wiedząc dokąd prowadzą, przechodząc przez mikro podwóreczka, na których gankach siedzą stare osoby, bo wszystkie młode jeszcze śpią po całonocnej imprezie, czuję się jakbym podążała labiryntem, doznaję olśnienia własnego ja.

DSC_0280DSC_0257IMG-20160819-WA0093DSC_0287

DSC_0269DSC_0268

Tu czas na metafory i senne doznania. Jest ich dużo. Nawet bardzo dużo. Ale tym razem przytoczę myśl…

Szukajmy i odnajdujmy siebie. Patrzmy na otaczające wydarzenia z dziecięcą wiarą i bezwarunkową wolą zmian. Nie dając się zaszufladkować, nie utkniemy w beznadziei, a zawsze będziemy odkrywać nowe drogi.

DSC_0360
Jestem na strzechą krytym tarasie, z widokiem na przestrzeń wciśniętą między dwie skały. Wystarczy mi jednak ten przesmyk, by czuć wolność. Ten rajski uścisk natchnienia.

DSC_0382

Wkładam kapelusz i podążam w górę po kamiennej dróżce… Jest cieplutko, ale jeszcze nie tak upalnie jak w sierpniu. Zza zarośli czuję podglądające mnie oczy. Czy to IOSKA dziewczyna, czy może zbłąkany wędrowiec? Podążam dalej, w poszukiwaniu gorącego źródła. Aż wreszcie jest. Całe aż kipi z swej pomarańczowej od siarki barwie, w otoczeniu rozgrzanych skałek. A w nim pluskające się zgrabnie, piękne powabne młode kobiety. Dołączam do nich. Tworzymy wspaniały krąg, uśmiechamy się do siebie. Nasze długie włosy okalają w wodzie nasze ciała. Stajemy się istotą rozkoszy. Bulgocząc źródło nabiera swej mocy. Czy to przypadek czy nie, okazuje się, że jesteśmy wybranymi dziewczynami zawładającymi żywiołami.

anime-white-hair-anime-girls-night-sky-stars-colorful-1920x1080

Ja jestem wodą. Mogę być wszędzie. I mogę być nigdzie. To jaka czysta czy brudna będę zależy od czynników zewnętrznych, lecz sama swoją mocą mogę zdziałać wiele. Mogę zdziałać wszystko, czego zapragnę.  Szukając ujścia w najmniejszej nawet szczelinie, mogę dotrzeć tam, gdzie zechcę… Moje ciało łechta ździebełko akacjowego listka. To przebudzenie w zatoce. Ale czy ja chcę się budzić? 🙂

DSC_0426
Zasyłam cykladami pachnące pozdrowienia 🙂

DSC_0365

INCREDIBLE INDIA CZ.2 – osada zmysłów Jaipur

IMG_4243

Surrealistyczne życie wyzwala szczęście. Czucie każdej części świata, pobudzanie się pozytywną mocą z jego zakątków powoduje ze rośniesz w swojej wartości. A nabierając wiedzy i doświadczeń innych kultur stajesz się pewniejszym i silniejszym człowiekiem. I wcale nie chodzi tu o wartości posiadania materialnego. Chodzi o wartości, które możesz przekładać potem w codziennym życiu, kierując się zrozumieniem i wyczuciem sytuacji. Niektórzy mogą podjąć krytykę wobec osobowości, która po części jakby żyje w innym wymiarze, nadrealnym. Ale gdy sprzyja on zdrowotności i pozytywnym rozwojom, to zastanawiam się, czemu podejmuje tą krytykę?
Zagłębiam się w moje myśli , kontempluję otaczającą mnie aurę i odpływam w świat, który wydając się nierealnym, dla mnie jest naturalnym. To niezwykłe i niesamowite odczucie przebywania w takiej otchłani doprowadza mnie do wytrysku energii, do popędu w działaniach, do wykraczania poza narzucane standardowo możliwości.
W tym pomagają mi sny podświadome i  niesamowite podróże, za pomocą których przebywam na pograniczu realu i marzeń…
Ostatnia z tego rodzaju odbyła się do zaiście baśniowego miejsca w Indiach, jakim jest Jaipur.

20161020_114154

20161020_114151

20161019_17450820161019_173505

Jaipur  zwane  Różowym Miastem (Pink City) , ponieważ wszystkie budynki w starej części miasta pomalowane są na różowo, by uwiecznić styl budowli z XVII wieku, kiedy  wzniesiono najbardziej znaną budowlę w centrum ówczesnego Jaipuru, Pałac Wiatrów ( Hawa MAhal) , oryginalnie wykonanego z czerwonego piaskowca,  dedykowanego dla żon maharadży Sawai PratapaSingha II, by mogły one podglądać miasto i jego wydarzenia z dyskretnych 950ciu balkoników, tworzących całą fasadę wschodnią.

20161019_185930

20161019_190014
To miasto oddalone niespełna 400 km od Delhi, stanowi jego całkowite przeciwieństwo.
Wybrałam się tam ze względów czysto biznesowych, lecz to czego doznałam, wykroczyło poza wszelkie granice realnych wyobrażeń 🙂
W Indiach bardzo dobrze jest, gdy ma się tutejszą opiekę, najlepiej męską, gdyż niestety wśród mnogości zaludnienia, istnieje tu bardzo wysoki próg przyzwolenia społecznego na wszelkie niekoniecznie miłe działania, zwłaszcza w kierunku kobiet.
Sama doświadczyłam już ogromnego zacofania i indyjskiej dzikości w odbieraniu białej osoby w tym kraju. Ale o tym przy okazji.
Mam takie szczęście posiadania wspaniałych znajomych w Delhi, którzy zorganizowali mi pełną, bezpieczną opiekę na cały pobyt.
Po przylocie z Delhi do Jaipuru czekała już limuzyna z kierowcą w najbardziej wypolerowanych lakierkach na świecieJ Sadowiąc się do niej, zadzwonił telefon do kierowcy, który podając mi słuchawkę powiedział, że to do mnie. Nie sposób wyobrazić sobie moje zaskoczenie. Okazało się, że to mój znajomy z Delhi, upewniający się czy bezpiecznie dotarłam i jestem już pod opieką wynajętego ochroniarza.
Poczułam się wyjątkowo i fantastycznie!
Tak oto pomyślałam, można prowadzić życie pełne cudownych aktywności i bez potrzeby martwienia się o zewnętrzne niebezpieczeństwa.
Miałam przekonać się o tym jeszcze wiele razy podczas pobytu w Jaipurze.
Np. jadąc do apteki, gdy bolało mnie gardło, jechałam z 3ma osobami, nie pozwolono mi wysiąść nawet z samochodu, a wszystkie próbki tabletek do ssania i syropków przynoszono mi pod nos. Mogłam wybierać i przebierać do woli i dokonać zakupu on…step od ów apteki.
Mój pobyt zaczął się od gwieździstej nocy na dachu ultra nowoczesnego hotelu, który wyrósł na obrzeżach Jaipuru jak grzyb po deszczu. Spędzając na nim pół nocy w dźwiękach muzyki i przy orzeźwiającym winie, nie zdawałam sobie sprawy, co tak naprawdę oferuje Jaipur.

Od ranka następnego dnia moja ekipa dowodzona przez  Mayanka i Srishti, zabrała mnie do specjalnej strefy tzw. Duty free, ogrodzonej i strzeżone jak oddzielne państwo w państwie, w której fabryki produkują towary na export i nie mogą bez clenia nawet sprzedawać na terenie Indii. Odwiedziłam przez kolejnych kilka dni sporo fabryk, o najróżniejszych profilach produkcji, niektórych wyposażonych w najnowocześniejsze omaszynowania, a niektórych tak tradycyjnie osadzonych, że wszystkie produkty od początku do końca wykonywane były ręcznie.

20161020_124742

20161019_135513

 

20161020_115245

 

20161019_183448

Były więc wśród nich meble ręcznie wykańczane, lampy, tekstylia czy najsłynniejsze na świecie tkalnie dywanów… gdzie jeden dywan potrafił kosztować w granicach kilkuset tysięcy dolarów, z milionów kombinacji jedwabnych nici , będący wytworem pracy często całej rodziny, zawierając w swych splotach niekiedy całe ich dzieje. Takie dywany czasami tkane są przez kilka lat i w efekcie tego są to niekwestionowane dzieła sztuki. Gdy jest się w klimatach tych fabryk można więc przenieść się w totalnie barwny świat przedsiębiorczych rzemieślników z epoki lat 20tych. A przemieszczając się między nimi, uronić myśl, że oto jest się w prawdziwym świecie innego wymiaru rzeczywistości. Żar z nieba na poziomie 50C sprawia że myśli krążą między jawą a snem. Gorąco spowija wszystko co wytknie nawet palec. Wielu hinduskich pracowników ubranych w bawełniane szaty, zazwyczaj na boso, leniwie w wyszukanym skrawku cienia, poszukuje miejsca do przetrzymania. Na białych wręcz ulicach, dragońsko rozświetlonych wypalającym słońcem widzi się jakby fatamorganę. Dopiero po minucie uświadamiam sobie, że ta postać owinięta w sukmany to pewnie jakaś kobieta, a wokół białe krowy, zlewające się prawie z kolorami otoczenia. Klimatyczność tych obrazów jest tak przenikająca, że gdy dochodzi do wieczoru wszyscy czują niemalże podniecenie wraz z nadchodzącym ochłodzeniem do 30C. Oczywiście w wielu aktualnie funkcjonujących fabrykach są zainstalowane klimatyzacje i wtedy praca w zaciemnieniach sprzyja lepszej wydajności ludzi na produkcjach…
Natomiast, zwłaszcza przy produkcjach z drewna i tekstylnych, nadal odbywa się to jak przed stu laty niemalże.

20161020_11534220161020_130745

20161019_123927 (2)20161020_101850

 

20161020_101802

20161020_101643

Trafiłam do takiej jednej totalnie jak z powieści Marqueza fabryki, gdzie już u progu przywitał nas mój znajomy fabrykant wraz ze swoją świtą, którego znałam z różnych wystaw i targów i który zaprosił nas do odwiedzenia jego przybytku i stworzenia czegoś specjalnego.
Wejście za wielkie bramy z czasów kolonialnych otworzyły wrota do, jak ja to nazywam „baśniowego przedziału” Indii.
Wszystkie hale produkcyjne, w których wykonuje się meble z drewna mango i akacji, usadowione były wokół ogromnego placu ronda, z którego był łatwy dostęp do pozostałych obiektów. Tworzenie nowej kolekcji wraz z ekipą technologów i wirtuozowatego właściciela wprowadziło mnie w stan jakby przeniesienia się do XIX wieku. Otoczona palmowo-bananowcowym ogrodem z prawdziwymi małpkami oraz służącymi od niemalże każdej czynności, zaowocowałam w głębi duszy  chęcią poznania kulisów Jajpurskiego przepychu. Otóż na zaproszenie naszego maharadży zostałam dosłownie przeprowadzona,  do niesamowicie klimatycznego hotelu, który onegdaj był prawdziwym pałacem maharadży o nazwie Taj Rambagh Palace , który do dziś zachwyca swą bajkową atmosferą.

67917598-H1-Rambagh_Palace_-_Exterior_6-16x7
W związku z tym, iż jak wspomniałam byłam pod ścisłą ochroną podczas tej podróży, dostałam tam również osobistego lokaja, który cichutko był zawsze w pobliżu, gdy czegoś potrzebowałam. Moje wszystkie zmysły odradzały się w swej potędze wielokrotności doznań. Ta patetyczność obsługi oraz zaskakująco precyzyjnie zdobione wnętrza, ciężkie zapachy, usadowiły mnie w niekwestionowanej roli białej księżniczki.

26079D4800000578-2966666-The_Best_Exotic_Jaipur_two_day_tour_begins_at_Rambagh_Palace_bef-a-21_1424776784938

Czegoś nieprawdopodobnie realnego a zarazem bajkowego chyba nie doznałam w żadnej budowli tego świata. Wszystko bowiem było jak oryginalnie zeswatane…by tak się właśnie czuć.
Przez uchylone łukowate okno z widokiem na skały otaczające miasto, usłyszałam ezoteryczne dźwięki kobzy, które zapraszały do wyjścia na uroczystą kolację, zorganizowaną ze względu na odbywające się święto miłości. Obecnie jest ono bardzo różnie obchodzone w Indiach, ale do dziś wiąże się z wieloma magicznymi rytuałami…np. całodzienne poszczenie kobiet i dopiero z zapadnięciem zmroku, gdy wzejdzie pełnia księżyca, za pozwoleniem męża i  jego pocałunkiem, kochankowie spożywają  wieczerzę  kontemplującą ich związek.
Szłam, wręcz sunęłam jak wróżka po marmurowych korytarzach pałacu Taj Rambagh , a długie sukmany z leciutkiego jedwabiu o soczystych odcieniach fuksji powabnie i z lejącym urokiem okalały moją postać. Za kolejnym rogiem czekał lokaj ubrany w strój z epoki, z wielkim usztywnianym turbanem na głowie i wywiniętym wąsem, który wprowadził mnie na otoczony z trzech stron rozświetlonymi fasadami pałacu-  tarasowy dziedziniec. Jego powierzchnia pokryta była dywanem takiego rodzaju trawy, iż zdawać by się mogło, że jest to wytwór tkaczek. Wieczorna rosa dowiodła jego prawdziwości. Wokół na marmurowych, ciepłych posadzkach płonęły pochodnie, które rozświetlały posadowioną na środku pięcioramienną fontannę, wokół której ustawiono strojne stoły dla gości. Zaczęły się parady serwowanych dań i przystawek. Rozbrzmiewająca na żywo muzyka w tradycyjnym wykonaniu hinduskich melodii sprawiała że czułam się jak w bajce.

 

20161019_205345

20161019_224915

20161019_233710(0)

Nagle wokół stołu przy którym siedziałam, rozstąpiło się szerokie przejście, jakby aleja i wkroczyła istna parada słoni,  przepięknie, kolorowo malowanych najróżniejszymi wzorami floralnymi.

IMG_4242

Pląsały wokół, zawijały trąbami, a ich przecudne oczy przekazywały fale szczęśliwości.
Ten moment przelał we mnie parę drogocennych myśli i skojarzeń, iż można żyć wiecznie dzięki takim doznaniom.

Iż można nieść w sobie dobre skojarzenia i przekazywać je światu.

Iż można epatować radością życia i zarażać nią ludzi. To co przyniosło ze sobą dalsze doznawanie Jaipuru, miało silne odniesienie do tego właśnie momentu. Paradowanie ulicami, wielbłądzie bryczki, monumentalne obiekty, sprawiły że  miejsce realne w rzeczywistości spowiła magia.

20161019_205130
Magia, którą zabrałam ze sobą opuszczając jego niezgłębione,  ezoterycznie nasycone obszary. Magia która jest we mnie, przemycona dokładnie stamtąd, gdy szukam natchnienia.

Nabrałam nowego wyczucia smaku, czerpania zapachów i niezwykle zmysłowej chęci powrócenia do tego miejsca.
Do osady tętniącej barwnym życiem, dającej inspirację odkrycia swoich dotąd niezidentyfikowanych zakamarków własnych możliwości. Niejako przeniesienie do przeszłości, gdzie przyszłość i ponadczasowość jest pojęciem codziennym 🙂
Namaste !

20161020_195048 (2)20161020_143104

 

KRÓTKA MYŚL O SZTUCE…ŻYCIA

 

IMG-20160503-WA0252

 

„The artist is the creator of beautiful things. To reveal art and conceal the artist is art’s aim. The critic is he who can translate into another manner or a new material his impression of beautiful things.

The highest as the lowest form of criticism is a mode of autobiography.

Those who find ugly meanings in beautiful things are corrupt without being charming. This is a fault.

Those who find beautiful meanings in beautiful things are the cultivated. For these there is hope. They are the elect to whom beautiful things mean only beauty.

There is no such thing as a moral or an immoral book. Books are well written, or badly written. That is all.

The nineteenth century dislike of realism is the rage of Caliban seeing his own face in a glass.

The nineteenth century dislike of romanticism is the rage of Caliban not seeing his own face in a glass. The moral life of man forms part of the subject-matter of the artist, but the morality of art consists in the perfect use of an imperfect medium. No artist desires to prove anything. Even things that are true can be proved. No artist has ethical sympathies. An ethical sympathy in an artist is an unpardonable mannerism of style. No artist is ever morbid. The artist can express everything. Thought and language are to the artist instruments of an art. Vice and virtue are to the artist materials for an art. From the point of view of form, the type of all the arts is the art of the musician. From the point of view of feeling, the actor’s craft is the type. All art is at once surface and symbol. Those who go beneath the surface do so at their peril. Those who read the symbol do so at their peril. It is the spectator, and not life, that art really mirrors. Diversity of opinion about a work of art shows that the work is new, complex, and vital. When critics disagree, the artist is in accord with himself. We can forgive a man for making a useful thing as long as he does not admire it. The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely

All art is quite useless.”

OSCAR WILD

 

Tłumaczenie:

„Artysta jest twórcą piękna.
Objawić sztukę, ukrywać artystę — oto cel sztuki.
Krytykiem jest ten, kto swe własne wrażenia piękna umie w odmiennej wyrazić formie, nowy
im nadać kształt.
Zarówno najwysza, jak najniższa forma krytyki jest pewnego rodzaju autobiografią.
Kto w pięknie odnajduje sens brzydki, jest zepsutym, wcale nie będąc czarującym. To błąd.
Kto w pięknie odnajduje sens piękny, posiada kulturę. Ma przyszłość przed sobą.
Wybrani są ci, dla których piękno posiada wyłącznie znaczenie piękna.
Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. To wszystko.
Niechęć dziewiętnastego stulecia do realizmu jest wściekłością Kalibana, widzącego w zwierciadle własną swoją twarz.
Niechęć dziewiętnastego wieku do romantyzmu jest wściekłością Kalibana, nie widzącego w zwierciadle swojej twarzy.
Moralne życie człowieka stanowi część tworzywa artysty, ale moralność sztuki polega na
doskonałym użyciu niedoskonałego środka. żaden artysta nie pragnie niczego dowieść. Nawet rzeczy prawdziwe dadzą się dowieść.
Żaden artysta nie posiada sympatii etycznych. Sympatia etyczna jest u artysty niewybaczalnym zmanierowaniem stylu.
Żaden artysta nie jest neurasteniczny.
Artysta może wyrażać wszystko.
Myśl i język są dla artysty narzędziami sztuki, cnota i występek są dla artysty tworzywem sztuki.
Ze stanowiska formy typową sztuką jest muzyka.
Ze stanowiska uczucia typowa jest sztuka aktorska.
Wszelka sztuka jest zarazem powierzchnią i symbolem.
Kto sięga pod powierzchnię, czyni to na własną odpowiedzialność.
Kto odczytuje symbol, czyni to na własną odpowiedzialność.
W rzeczywistości sztuka odzwierciedla widza, nie życie.
Rozmaitość zdań o dziele sztuki dowodzi, że dzieło i jest nowe, złożone i zdolne do życia.
Niezgodność krytyków miedzy sobą dowodzi zgodności artysty z sobą.
Możemy komuś wybaczyć, że stwarza coś użytecznego, dopóki dzieła swego nie podziwia.
Jedynym usprawiedliwieniem dla człowieka, który stwarza coś bezużytecznego, jest wielki podziw dla tego dzieła.
Każda sztuka jest bezużyteczna.

Oscar Wilde

LEONA NA PIACHU

To bardzo frasobliwe, że Oskar Wilde tak często cytowany, nie odważa większości ludzi do dyskutowania o jego wysnutych tezach. A przecież te prześmiewcze myśli obnażające sytuację XIXgo wieku., są tak ponadczasowe, że aż aktualne.

Będąc niedawno w Oxfordzie, gdzie studiował min. ów poeta    i filolog, natchniłam się porządnie do takiego wysnutego myślenia o życiu.
Wędrując po białych klifach południowego wybrzeża Anglii,

dURDLE dOOR

dURDLE DOOR OPEN

zagłębiłam się w wiktoriańskiej Myśli i słowach Wilde’a na łożu śmierci, gdy mówił skuty biedą…z kieliszkiem szampana w ręku:  ” umieram ponad stan”…

Wygląda na to, że sami kreując sobie życie, żyjemy wg. swoich własnych zasad i barw           i doznajemy jednocześnie luksusu bytu.
To jak widzimy otaczające nas wydarzenia, ludzi i ich wytwory, tworzy nas samych.
Tak jak mówi Wilde, tworzymy własną autobiografię siebie.
Czyż nie wspaniałym jest uczucie własnego spełnienia? Każdy z nas może tego doznać, gdy tylko uwierzy w swoje możliwości i odnajdzie dla siebie kierunki, w których czuje się doskonale.
Osobiście uwielbiam podróże, podczas których mogę wejrzeć do innych domostw. Wejrzeć w inną kulturę ludzką, by pozyskać natchnienie do tworzenia wnętrz

ale i rozkładania zachowań ludzkich na czynniki pierwsze.
W Anglii jest niezliczona ilość takich rezydencji, które niosą ze sobą długoletnie historie. Mamy tu koligacje wielorodzinne, ze starannością urządzone wnętrza i ogrody.

DSC_1372DSC_1371

A przebywając w takim miejscu nabiera się jakby większego poczucia własnej wartości, bardziej przestrzennego myślenia i radości.
Dotarłszy do jednego z takich ogrodów, jeszcze podczas obecnego przedwiośnia, doznałam tej odmiany siebie, która jest zdolna do przeniesienia się w inną sferę funkcjonowania. Jak Alicja w Krainie Czarów rozglądałam się i napotykałam na zaskakujące miejsca  jak w zaczarowanym ogrodzie.
Idąc utwardzoną kamyczkami ścieżką w kierunku rzeczki, by nakarmić pływające tam kaczuszki, zobaczyłam drewniany domek zawieszony na półkolistym mostku, prowadzącym do tajemniczych miejsc ogrodu, niedostępnego dla wszystkich gości… nagle z domku wyszła elficzna dziewczyna i zawołała mnie do siebie ” choć, choooć do mnie”
Moja ciekawość odkrywania, nie znająca ograniczeń i strachu, popchnęła mnie ku niej jakby cieniutkim skrzydełkiem. Okazało się, że dziewczyna jest córką pierwszego właściciela domu, z 1879 roku. Oprowadzając mnie po skrytych zakamarkach przechodziłyśmy przez łączkę ulgi, ławkę schadzek, ławkę miłości wśród uśpionego ogrodu różanego, poprzez labirynt myśli o kimś, za kim się tęskni , idąc po liniach jego toru, aż do ciemnego boru, w którym odczucie zimna otaczających dusz było wręcz błogosławieństwem życia.

IMG-20160503-WA0150

IMG-20160503-WA0116

IMG-20160503-WA0130

Na koniec trafiłam na scenę, której akustyka wynikająca z konstrukcji była tak dżwięczna, jakby 4 ogromne głośniki podkręcały głos i jego barwę występującej  na niej osoby.

IMG-20160503-WA0071

Zaśpiewałam fragment mojej ukochanej opery Bizeta i słysząc głośne oklaski, obudziłam się leżąc na trawie, pośród malutkich białych kwiatków.

IMG-20160503-WA0068

IMG-20160503-WA0077
Niejednokrotnie gdy zdamy sobie sprawę, że życie jest sztuką, będziemy sami chcieli je tworzyć. Nawet gdy cytując wieszcza: „każda sztuka jest bezużyteczna,” , to nadaje nam nasz własny sens. Bez racjonalizowania, ale z bezwarunkową ochotą na kierowanie się na przód.
Bo czyż sztuka rzeczywiście jest taka bezużyteczna w swej doskonałości wytworu ludzkiego, gdy już o jej poziom kłócili się Leonardo da Vinci z młodszym od siebie Michałem Aniołem na ulicach Florencji? Michał Anioł uważał, że rzeźba jest najwyższą formą sztuki, podczas gdy Leonarda da Vinci w ogóle to nie obchodziło, dysponując nieograniczoną wielostronnością twórczą.

Przekładając to na codzienność szukajmy swojej sztuki, swoich chęci rozwoju, a życie będzie naszym własnym, unikatowym dziełem :)!

IMG-20160503-WA0215

SALONE INTERNATIONALE DEL MOBILE MILANO – kolebka światowego designu czy styl życia ?

duomo

Jak świat długi i szeroki, w każdym jego zakątku odnajdziemy coś innego, co tworzy nasze wnętrza. A jednak projektanci inspirując się całym tym kulturowym miksem chcą za każdym razem wymyślić coś innego, pokazać coś innego, czego jeszcze w takiej a nie innej odsłonie nikt nie widział. Tworząc indywidualnie koncepcje zestawień form i kolorów, faktur i najróżniejszych materiałów, zmierzają do stworzenia wnętrz unikalnych, wspaniałych w odbiorze i …funkcjonalnych.

Wydawać by się mogło, że rynek wnętrzarski jest już niemalże przesycony różnorodnością propozycji. A jednak…gdy zajrzymy na najbardziej osławione targi wnętrz Salone Internationale del Mobile  Milano, czujemy zarówno ekstazę jak i pokorę wobec tego, co jest w stanie stworzyć ludzkie natchnienie.

IMG_2941

Ja osobiście odwiedzam te targi co roku od 10ciu lat i za każdym razem jestem olśniona. Wpadam w rozkosz zaskoczenia.

Są oczywiście marki, które zachowując swój styl, nie robią może wiele z formą. Natomiast różnorodność faktur i surowców używanych do wnętrz jest wręcz oszałamiająca.

A zaprezentowane trendy, przenikając się ze światowymi ogólnymi trendami       fashion design , mają swoje odzwierciedlenie również w obecnych wnętrzach.

Podczas ostatnich moich odwiedzin na Mediolańskich Salonach wyłuskałabym 3 wiodące trendy.

Pierwszy oparty na eklektycznym połączeniu klasyki lat 60tych z ultra nowoczesnością. Będą to proste formy, z naturalnego przydymionego drewna, kamiennych imitacji polimerowych, stali nierdzewnej i szkła. A także dopasowane do nich miękkie meble na cienkich stopkach, w tkaninach velurowych i skórach, gdzie dominującą kolorystyką będzie zieleń turkusowa, granat, bordo w połączeniu z odcieniami naturalnymi.

IMG_3079

Kolejnym wyróżniającym się trendem jest styl zabudowany- full in, czyli np.sofy bez nóżek, będące jednym wielkim tworem wypoczynkowym oraz zabudowane ściany w najróżniejsze systemy półek, bibliotek całościennych itd.

20170405_150414

IMG_3190

I 3ci, coraz mocniej rozbudowująca się linia mebli outdoorowych, która staje się bardziej funkcjonalna, niesamowicie działająca na wyobrażnię ekskluzywnych wakacji,                            z wielostronnym wykorzystaniem zarówno na werandę, taras, livingroom outdoorowy czy jacht.

IMG_3703

IMG_3949IMG_3641

Są jeszcze trendy indywidualne, niepowtarzalne, samoistnie funkcjonujące i rozwijające się własnymi ścieżkami, nie dające ubrać się w żadne ramy. To styl np. EDRA, moich fantastycznych przyjaciół włoskich, którzy podążając swoją drogą i wizją, tworzą produkty „odpałerowane” w kosmos 🙂

IMG_373320150417_181734 (2)

szaleńczo odważne i zaciekawiające każdego. Oczywiście targetem nie jest tu masówka, ale nieliczna grupa wysublimowanej klienteli. Jedna sofa potrafi kosztować tu w granicach 100tyś €, więc poziom dumny. Kojarzy mi się z marką Lamborghini, gdzie właściciel zakłada tylko określoną pulę produktu, dzięki czemu klient ma świadomości jego wyjątkowości.

IMG_3970IMG_3977

Ale jak wybrać więc swój styl? Jak dobrać wnętrze dla siebie.

Jest to w zasadzie bardzo prosta odpowiedź.

Trzeba pomyśleć co sprawia nam przyjemność, jakie kolory lubimy, czym się zajmujemy   i dobrać do swojej osobowości i jej potrzeb to,  co będzie wspierało bezwiednie nasz styl życia.

Nie trudno jest dzisiaj otworzyć gazetę i pokazać na zdjęciu:  chcę tak mieszkać.

Jednakże należy się najpierw zastanowić, czy takie wnętrze będzie odpowiadało naszym oczekiwaniom, naszym potrzebom itd.

Tworzenie wnętrz jest więc nie tylko sztuką, ale wymaga sporego wyczucia różnorodności stylistycznej, znajomości historii architektury i sztuki, oraz przełamania trendów i zrozumienia psychologicznego.

Jak więc zwykle targi rozbudzały we mnie chęć rozwoju i ludzkich koneksji.

Cieszyło mnie bardzo, że jesteśmy proeuropejscy i dbamy też o swój europejski rejon, nie wpuszczając jako wystawcy firm  z Chin czy  z USA.  Niestety bowiem wielu Azjatów odwiedza te targi, by kopiować trendy  i przekładać stylowe linie na „sieciówkowe masówki” .

Tak niestety jest, było i będzie. Zawsze ktoś pozbawiony własnej kultury, będzie szukał innej, by ją skopiować i podpisać się pod tym. Tak jak w życiu niektórzy ludzie żyją życiem innym.

Nie uciekniemy od tego.

Ale poradzimy sobie z tym.

Ludzie kreatywni nie boją się konkurencji, podróbek czy naśladownictwa.Przeciwnie to ich nakręca i utwierdza, że obierają dobre kierunki działania.

IMG_0107

Gdy obserwuję niebanalnie rozwijający się  nurt włoskiego stylu, który aż zaraża swym polotem, jestem pewna, że nie jest do podrobienia w 100%. To się jednak ma, albo się nie ma

Stylu nie można się nauczyć. Wyczucia smaku nie można nabyć.

To wszystko jest nam nadane. Z tym się rodzimy.

Dlatego tak niezwykli są ludzie, którzy zostali obdarzeni tymi umiejętnościami i to oni są prawdziwymi trendsetterami.

Np. eventy jakie odbywają się podczas tych targów, a które organizowane są przez włoskie firmy, nie mają sobie równych.

IMG_5823

Wiadomo że takie marki jak VERSACE HOME czy IP CAVALLI ze swoją kolekcją VISIONNAIRE wypracowały sobie już klasową pozycję i nie mogą zawieść. Natomiast również mniej znane, ale bardzo innowacyjne przedsiębiorstwa potrafią zorganizować niezwykłe prezentacje swoich produktów.

Dane mi było doświadczyć kilka niezwykłych scenografii  i wszystkich nie sposób tu przytoczyć, ale na pewno warto wspomnieć o prezentacji kolekcji VERSACE HOME, która zaprasza swych prywatnie wybranych gości do Villi  na jeziorem Como  i organizuje istny bal.

20150416_125153

just versace como lakeloena versace

Magia kolorów, ornamentyka i wręcz perfekcyjnie wykonane zdobienia             z najróżniejszych materiałów, wprowadzają w charakterystyczny klimat.

Po takim pełnym przepychu warto skusić się na inny kierunek, kolejna mniej znana marka tkaninowa zaprasza na prezentację kolekcji tekstylnej na jachcie, który pływa po jeziorze Como, wokół którego rozciągają się niesamowite widoki na wille, które z wielką gracją prezentują się na zboczach górskich, obrośniętych bujną roślinnością.

IMG_5820

IMG_5812

Warto też w  okolicach Como nocować, odwiedzając targi w Milano, gdyż mamy tym samym wartkie miasto światowego designu pod ręką i urokliwe miejsce śmietanki towarzyskiej.

widok z hotelu como lake (2)

Natomiast żeby nie poniżyć roli samego Milano, również tam podczas dwóch wieczorów miałam okazję być na dwóch eventach w niesamowitych aranżacjach.

Marka Visionnaire  zorganizowała  pokaz wnętrz, trendów i fotografii w secesyjnym budynku, który niegdyś był kinem. Wykorzystany w świetny sposób potencjał tego miejsca sprawił, że pobyt na kolacji stał się super inspirującym wieczorem.

U wejścia stało dwóch ogromnych murzynów w czarnych garniturach i białych rękawiczkach, którzy przeprowadzali gości przez mega ciemny, czarny wręcz hol, wyłożony czarnym aksamitem. Ich pomoc była niezbędna, ponieważ  były tam odcinki zupełnej ciemni, by za rogiem stała np. czarna dziewczyna z krwistymi ustami, ubrana  tylko w szklane ledowe sznury i z pochodnią w ręku, symbolizująca zwierzęce wyuzdanie z seksualną wręcz podmyślą , a za następnym rogiem, stał biały mężczyzna o perfekcyjnej urodzie amora, symbolizującego niebiańską niewinność, jednakże gotowego na szaleństwo czysto niewinnej igraszki. To wprowadzenie miało przygotować gościa na to, co ujrzy przebywając we wnętrzach Visionnaire. Z ciemnych podwojów aperitivo , wchodzi się bowiem do ogromnej Sali, która niegdyś była salą kinową.

kino milano im cavall

Usunięto z niej wszystkie fotele i zaaranżowano jako przestrzenne apartamentalne wnętrze o niebywałym luksusie.  Sypialnia natomiast była na podwyższeniu, niegdyś sceny , gdzie stało łóżko na tle ogromnego projektora.

Visionnaire

Dopiero z tej przestrzeni przechodziło się do łazienek, które również zaskakiwały. Np. w jednej z nich znajdowała się wanna ze szklanych kafli, podświetlona u dołu i wbudowana głęboko, poniżej poziomu podłogi, pod którą pływały rekiny. Także stojąc na podłodze, trzeba było zejść do niej o jakby piętro niżej… Następnie jadalnia, gdzie ściany pokryte były czarnymi lustrami, na środku piętrzyły kryształowe kręcone schody, a wokół nich stoły dla gości, które sprawiały wrażenie dzieł sztuki.

Kelnerzy, którzy roznosili dania wyglądali jak wypolerowani surogaci i byli po prostu piękni.

W tej atmosferze nie pamiętam bym była w stanie coś konkretnie przełknąć.

Zadowoliłam się  kieliszkiem Moet’a  i ostrygą …

Aaaaaaaaaaaach. Dopadło mnie podniecenie w rozkoszy doznań.

Kolejny wieczór opiewał już w zupełnie innych klimatach. Znana z  innowacyjnych technologii funkcjonalnych mebli do wnętrz marka LAGO, zaprosiła nas z kolei do kamienicy w centrum Milano, którą w CAŁOŚCI urządziła swoimi produktami,  a pracownicy byli jedną wielką włoską rodziną 🙂

IMG_3894

Była mamma , która gotowała na żywo i gościła wszystkich przy ogromnym stole w kuchni ,serwując najróżniejsze włoskie frykasy, które podsycały chęć przebywania w ich wnętrzach.  Było młodsze pokolenie, mąż i żona, które zapraszało do salone, pokazywało sypialnie i jej niesamowicie ciekawe rozwiązania.

IMG_3891

W przeciwieństwie do prezentacji Versace, tu wszystko można było wypróbować, usiąść, położyć się na łóżku, zjeść przy stole smakowicie domowo przyrządzone  włoskie potrawy, włączyć muzykę w garderobie, a nawet wziąć kąpiel…:)

JA dodatkowo delektowałam się balkonikami, zawieszonymi na zewnętrznych ścianach kamienicy  i ogrodem na tarasie dachowym, z którego rozpościerał się widok na ulice bawiącego się Milano.

IMG_3227

Tysiące ludzi w transie spotkań, muzykowanie uliczne, modowe sprzeczki. Chyba nigdzie nie naliczyłam tylu ciekawych markowych torebek na raz, jak tej nocy na ulicach Milano.

Scenerie odbywające się bowiem w kulisach biznesu wnętrzarskiego wydają się zupełnie oderwane od rzeczywistości. Czasem ma się wrażenie, że to zabawa. Ale myślę, że to wyższa forma tworzenia funkcjonalnych produktów, tworzenia unikatowych wnętrz, by poczuć się w nich wyjątkowo, relaksacyjnie i jak…w wymarzonym domu. Ponieważ by dobrze tworzyć wnętrza, trzeba w nich bywać. Doświadczać ich różnorodności, wpływów. Otaczać się różnymi ludżmi i ich oczekiwaniami.

Dlatego wdzięczna jestem losowi, że dane mi jest podróżować, wchodzić w różne klimaty ludzkie  i wnętrz, by czerpać najróżniejsze inspiracje i przekładać z nich najlepszą esencję na to, co sama kreuję.

NU

Inspirując się innymi projektantami, ich stylem życia, ostatnio bardzo przypadła mi do serca znana projektantka wnętrz Kelly Hoppen. Będąc na jednej z jej konferencji i wysłuchawszy wielu wywiadów, czekam też na książkę, którą muszę sprowadzić do Polski ,  ponieważ tu nie została wydana.

To ona, kobieta niezwykle utalentowana i odważna, która sama zaczęła swój biznes mając zaledwie 16,5 lat,  zainspirowała mnie do zupełnie innego postrzegania biznesu w ogóle. Na co dzień mam do czynienia raczej  z mężczyznami w biznesie, którzy w swój swoisty sposób je prowadzą. Natomiast ona przemówiła do mnie jak kobieta do kobiety.

Jak wymagająca wobec siebie kobieta do kobiety. Przypomniała mi o mojej własnej odwadze, którą chyba troszkę zaniedbałam. Ale gdy przypomnę sobie o samodzielności, jaką mam wrodzoną i o samodzielnym myśleniu, od kiedy zaczęłam pamiętać, czyli od wtedy gdy miałam ok  3,5 roczku, czuję wzruszenie. Pamiętam jak od wczesnych dziecięcych lat nie pozwalałam się ubierać ani czesać. Sama wymyślając sobie ubiór                    i fryzurę. Natomiast od 6go roku życia już miałam własne pomysły na wnętrza mojego pokoju, aż wreszcie całych domów, począwszy od rodzinnego domu mojej babci:)  Moja wyobrażnia tworzyła je nawet w lesie, pośród różnorodnych układów drzew, ich korzeni i gałęzi 🙂       Teraz gdy to wspominam, wydaje mi się to nieco niesamowite i surrealistyczne.

Kelly Hoppen natomiast przemówiła do mnie również tą swoją samodzielnością od lat młodzieńczych.  Poza tym użyła bardzo ważnego stwierdzenia.

By jako kobieta nie starać się prowadzić biznesu tak  jak mężczyzna. By walczyć o kobiecość. Tak jak świat musi się równoważyć w żywiołach, tak biznes ma swoje „ yin and yang”

IMG_0334

A kobiety są w swej naturze doskonałe. I gdy tylko wykorzystają swą odwagę       i wyobrażnię, pozostając w tym kobiece, osiągną fantastyczny sukces.

Cudownie jest ją obserwować i uczyć się od takich niezwykłych kobiet światowego sukcesu, które dodatkowo mają wyczucie stylu, wyczucie światowego rytmu i pokory                      w pewności siebie.

Polecam każdej z nas wiarę w samą siebie.

Kochanie tego co się robi i w czym się dobrze czuje.

Odwagi w realizowaniu swych pomysłów.

To taka mała ale niezwykle istotna wzmianka w moim odświeżonym i natchnionym  postrzeganiu świata i biznesu.

Niech praca nie będzie przymusem, ale czymś co uwielbiamy,

a nigdy nie będziemy pracować 🙂

IMG_0350

AMORE DI VERONA

LEONA NA TLE ARENY

Jakże silne inspiracje i emocje wpływają na nasze kobiece spełnianie pragnień, są dziś moje myśli nawiązujące do właśnie odbytej podróży do północnych Włoch.
Celem głównym były osławione targi wnętrzarskie w Mediolanie i o nich napiszę w kolejnym ujęciu, ale dziś jest dzień mistyczny.
Dzień, w którym siedem lat temu mój świat stanął na głowie.
Dziś po siedmiu latach, gdy w między czasie stanęłam na rękach i zrobiłam fikołka z baletowym szpagatem, stając się wyśmienitą tancerką życia, uznaję go za przełomowy.
Nie dosyć, że wydarzył się on w 9tym dniu miesiąca, jakim jest też dzień moich urodzin, to w siódmym miesiącu po moich urodzinach, a dziś jest siódmy rok, gdy go doznaję.
Wspomnienia jakie przywołuje przyprawiają mnie o motylkowe łaskotanie w brzuchu,
o uniesienie w rozkoszy i poczuciu piękna, zarówno tego wewnętrznie natchnionego jak i zewnętrznie ponętnego.
Czuję niesamowite uczucie wyjątkowości, jakie mi wtedy towarzyszyło.
Piękna i bezgranicznej zapaści uczuciowej i wzniecającej moją artystyczną duszę.
Być może dlatego gdzieś w głębi serca chciałam dotrzeć do Verony, miejsca miłosnej historii Romeo i Julii, czyli owocu szekspirowskiej fantazji.
Czy moja fantazja też jest aż tak wybujała?
Tak.
Czy potrafię żyć w obecnie obowiązujących standardach kulturowych?
Nie.
Ponieważ moje życie jest jak fantazja. Jak bajka, którą zapisuję na kartach własnych doznań .
I tak właśnie pociągnęło mnie miejsce, by zetknąć się na chwilę z inną, poetycką fantazją pisarza, jakże odległego w czasie i przestrzeni.
Gdy dotarłam do Verony, dzień był przecudny. Błękitne niebo z zaróżowionymi chmurkami ciepło wisiało nad moją głową przykrytą kapeluszem.
Nie chciałam przyciągać do siebie nieznajomych, więc ubiór mój również był lekko przygaszony. Lecz nie dusza i serce:)

WIDOK Z MOSTU
Przechodząc przez most kierujący do domu Julii niespodziewanie podszedł do nas ciemnoskóry mężczyzna. Przedstawił się miło i okazało się, że jest młodym muzykiem ze Sri lanki, który przyjechał do Verony w ramach odbywającego się tu konkursu muzycznego dla młodych muzyków z całego świata, w różnych kategoriach instrumentalnych.
Okazało się, że Akademia Muzyczna „L’Accademia di Alta Formazione musicale” zorganizowała już VIII International Young Musicians Competition Prize „Antonio Salieri”

Koniecznie chciał zrobić sobie z nami zdjęcie i w podziękowaniu zaprosił na wieczorny koncert, jego i jego kolegów, prywatnie zorganizowany przez wybranych uczestników konkursu. Nie obeszło mnie to za bardzo, gdyż facetów, którzy chcą sobie ze mną robić zdjęcia, odbieram jako lekkoduchów i bawidamków, którzy z pewnością robią to w stosunku do wielu innych dziewoj.
Poszłyśmy więc dalej, gdyż celem była Julia.
Przemierzając ciasne uliczki, zaglądając na place z typowymi włoskimi fontannami, czułam, jak zagłębiam się w magię tego miejsca.

PIAZZA
Ukwiecone balkony, stylowe markizy wokół Piazza delle Erbe, nawet stragany przy Torre dei Lamberti, tworzyły atmosferę jak z klimatycznej powieści. Nie przeszkadzały mi nawet włoskie okrzyki radości i podekscytowania typu : Che bella signora! Bellissima! Baci! Podchodzenie różnego typu „Włoskich amantów”, z charakterystycznie uwykwintnionymi dwoma palcami i brylantyną w stylowo zaczesanych włosach:)

Przeciwnie : świetnie się bawiłam. Wręcz chłonęłam atmosferę włoskiego negliżu              i czułam się w tym wszystkim jak u siebie w domu. Wśród bliskich osób, a takich odczuć doznaje raczej rzadko.

Przecisnąwszy się przez kolejne uliczki, mijając nawet „Corticella Leoni” ,

IMG_3407

Antica Porta Leona i unikatową bibliotekę miejską, gdzie zanurzyłam się we włoskiej literaturze, dotarłyśmy do progów domu Julii. Zajrzałam w bramę i zanurzyłam się w tunel z zapisanymi milionami miłosnych wyznań ścianami.

LEONA STOI NA ŚCIANCE

Tak doszłam do małego podwórka, gdzie stała ona. Piękna posągowa młoda dziewczyna, symbolizująca niespełnioną miłość.
Przytuliłam się do jej piersi i wstąpiła we mnie siła przetrwania.

IMG_3457

Natchnęłam się do samowystarczalnego pokonywania przeszkód i czerpania tych chwil, które czynią mnie mądrzejszą, kochaną i piękniejszą.

LEONA SIEDZI NA ŚCIANCE
Z zamysłu wyrwała mnie informacja, że w mieście właśnie zagościła wystawa francuskiego plakacisty Belle Epoque – Henri de Toulouse

belle epoque 1 (1)
Chciałam bardzo wejrzeć w ten wytwór akurat francuskiego secesyjnego plakatu i imaginacja tej francuskiej bohemy z XIX wieku, zaigrała we mnie.

paryska dupaAbsinthe-Blanqui-I-66KB-1

Zainspirowana oddaną na plakatach atmosferą tętniącego życiem Paryża, nie chciałam wracać tego wieczoru do Milano. Znalazłyśmy śliczny hotelik z widokiem na rzekę i postanowiłyśmy zostać i doświadczyć Veronę wieczorną zorzą.
Na kolację udałyśmy się na Piazza delle Erbe , wyłożoną biało-różowymi marmurami, pod przepięknymi murami Arena di Verona.

NÓŻKA
Pomarańczowe zachodzące słońce dodawało nam apetytu i chęci chwytania szczęścia w dłonie.
Nie wiem jak to się stało, ale nagle nad naszym stolikiem stanął ów spotkany wcześniej muzyk… i ponownie zaprosił nas na wieczorny kameralny koncert.

aRENA DI vERONA
Jakże zdziwiona byłam, gdy dowiedziałam się, że Akademia wynajęła dolną partię areny i to właśnie tam miał odbyć się ów jam. W sezonie od czerwca do sierpnia odbywają się tam najznamienitsze przedstawienia operowe, takie jak Nabucco, Rigoletto czy Aida. Nawet znamienity Ennio Morricone zapowiedział swoje koncerty w tym roku w tym miejscu.
Pojawiłyśmy się wieczorną porą i na umówione hasło, bocznym wejściem, zostałyśmy wprowadzone na środkową część Areny di Verona.

wieczorny koncert
„Kierujcie się dźwiękami strojonych instrumentów”- usłyszałam. Pociągnęłam koleżankę, czując bicie serca i atmosferę jaką doznawałam grywając na fortepianach różnych szkół i Akademii Muzycznych. Nie zwlekając wiedziałam, że to niesamowita okazja i zaiście wyjątkowe wyróżnienie, że mogłyśmy tam wejść.
Usiadłyśmy na ławce w dolnej partii areny, a wokół nas rozsiedli się międzynarodowi muzycy i ich przyjaciele.
Zaczęła się istna gala unikatowych, kameralnie skomponowanych muzycznych rozgrywek.
Ta energia i żar płynące z dusz tych młodych ludzi, sprawiała, że wszyscy zaczęli pląsać i odlatywać w stan muzycznego uniesienia.
Rozpalone wokół pochodnie, małe światełka w naszych dłoniach, błyskające w oddali pioruny podsycały tylko te niesłychane umiejętności i sprawiały, że wszyscy uczestnicy doznali magii i czaru… Jakbyśmy przenieśli się do innego świata, innej zamierzchłej galaktyki, a mimo to czuliśmy więż wobec siebie…
Powiązałam to w przecudownym snem, którym zostałam obdarzona kilka lat temu.
Ze snem, który jest również mistyczną stroną mnie i stawiającą pytanie, dokąd zmierzamy i kogo pragniemy… pozwolę sobie go tu przytoczyć, w uniesieniu moich zmysłów i w odniesieniu do doznań, jakie dane mi było przeżywać również w realu pewnego czasu.

20170404_223353

„Działo się to w momencie, gdy ziemia doznała odśrodkowych wybuchów i wstrząsów tak silnych, że pozostały jedynie pojedyncze, malutkie miejsca , w których możliwe było dalsze kontynuowanie życia. Powstały tam więc niewielkie, zamknięte osady , do których zmierzali ci, którym jakimś cudem udało się przetrwać kataklizm
Przemieszczałam się kołowym pociągiem po ziemi o kolorze spalonego kamienia , w obejmującym go ciepło pomarańczowym świetle, w poszukiwaniu właśnie takiej osady , która powstała po spustoszeniu ogromnych połaci ziemskich.
Jadąc tym pociągiem, ciągniętym przez silny zaprzęg osłów i koni , poznałam człowieka , który prawie nieoderwanie spisywał swą historię na starych kartach jakiejś wyblakłej księgi . Była to historia jaką przeżył w obliczu katastrofy , ale zawierała też sceny przed jego nastąpieniem. Opisywał w nich człowieka, którego ja też szukałam i do którego jechałam z nadzieją odnalezienia go w osadzie, do której zmierzał ów konny pociąg.
Gdy dotarłam na miejsce , za ogromnymi drzwiami bramy głównej i za ciężkim ogrodzeniem, znajdował się świat nie do ogarnięcia piękny. Przenikająco sprawiający radość temu, komu zezwolono przekroczyć jego progi i uszczęśliwiający samym w nim pobytem.
Znalazłam tam wreszcie też tego, kogo szukałam. To był ON (yx), lecz jakże z pozoru nie odkryty jeszcze przez ludzkość, w której przyszło mu teraz żyć i tworzyć NOWY ŚWIAT.
Zbliżyliśmy się do siebie od nowa, czując rosnące napięcie pożądania i niezrozumiałego poczucia ponad emocjonalnej więzi.
Którejś nocy, w ogrodzie, w którym właśnie świętowano rocznicę utrzymania się na ziemi, z jednego z okien bungalowu zamigotało ostro ogniste światełko. Podbiegłam tam i ujrzałam podobną książkę , którą miał ten człowiek z pociągu. Ale co dziwne, to ON(yx) wskoczył przez okno to tego wnętrza, by ją zdobyć i uniknąć spalenia. Tak jak przewidywał , okazało się, że jej treść była przeniknięciem treści jego książki , którą rozpoczął przed kataklizmem, ale tu znajdowała się dodatkowo przepowiednia tego , co jeszcze miało nastąpić.
Pierwszym znakiem były naszkicowane ryciny osób w płonącym ogrodzie. Tym ogrodzie, w którym właśnie się znajdowaliśmy.
Wiadome nam było, że tylko jakieś astronomiczne wyliczenia, polegające na odpowiednim przestawieniu liter z treści obydwu książek , mogły sprawić odwrócenie od kolejnej masakry.
Już więc po osiągnięciu tej myśli i połączeniu umysłów, by rozwikłać zagadkę , nastąpiło coś, co miało wyraz mistyczny. Z ogromnego kręgu osób z całej osady, 5 z nich, a wśród nich ON i ja , zaczęliśmy unosić się lekko nad ziemią. Łapiąc się za ręce, stworzyliśmy pięcioramienny układ , mający uzyskać moc przywrócenia dawnych możliwości życia. Ten specyficzny taniec naszych ciał nad ogniem rozpryskujących się drzazg był mistycznie znaczący . Czuliśmy, jaka potężna energia wzrastała w nas , w połączeniu naszych ciał i umysłów . Pląsaliśmy więc z coraz większym mistycyzmem i cielesną namiętnością, rozbudzając, aż rozpalając tę moc w nas. 🙂

Resized_dance_II_1910
Tu się obudziłam, ale moc jakiej nabrałam śniąc, wypełnia mnie szczęściem i poczuciem wyjątkowości:) Zaczyna się nowa era naszego istnienia. Cieszę się na nią 🙂
Tak jak co siedem lat człowiek ulega przemianie, tak czas sprzyja nowo powstawaniu i rozwojowi.
Tak jak WOLNOŚĆ, która jest stanem umysłu wśród ludzi z wyobrażnią ,
Tak SZCZĘŚCIE ogarnia mnie w związku z takimi wydarzeniami .
I tak jak ten sen, tak i Veronę będę wspominać jak spełnione marzenie.
Spędziłam tam wspaniale czas i pozostanie ono miejscem cudownych wydarzeń, będących kolejnym kamyczkiem kreującym mnie, moją chęć życia i …bezgraniczną fantazję:)