SIŁA SAMOODRODZENIA

Dzisiejsza podróż otworzy nam szersze spojrzenie wokół siebie, na siebie , na świat, na ludzi …

LXAQ2357[1]

Otóż zabieram was dziś w podróż do naszego mózgu

 

IMG_3781[1]

Niesamowite w tym jest to, że podróż ta owiana tak ogromną niedostępnością,

Już na jej progu objawia się jako niezwykle fascynująca, nie można się jej doczekać, przyprawiająca o bicie serca i ogroooomne zaciekawienie, cóż oto przyniesie.

 

Doznałam dziś samoświadomego, bardzo silnego olśnienia😊

Na przestrzeni ostatnich miesięcy, tygodni przeszłam osobiście swego rodzaju stąpanie po grząskim podłożu. Tak jak wmawiano mi przy różnych okazjach ,

że życie zawsze będzie niepewne, tak w ostatnim czasie otarłam się o to doświadczenie namacalnie.

Kumulacja wielu zdarzeń, tych mniejszych i większych.

W strefie prywatnej i ogromnie dynamicznego rozwoju biznesowego, doprowadziła do nazwałabym to punktu zero. Orbity poza ziemskiej, z której możesz lepiej przypatrzeć się wszystkiemu z góry, pod każdym kątem i różnymi punktami odniesienia.

Nastał więc czas, gdy w biegu i euforii działań, zatracasz ziemskie przyciąganie.

Stajesz się samotnikiem, wśród milionów ludzi.

Największym zaś uświadomieniem jest to, że utracasz bliskie osoby.

Tracisz przyjaciół, którzy znają cię lepiej niż samych siebie.  Kochają Cię, ale przez brak czasu, zanika związek wspólnych doznań. Ba, również doznajesz, że nie tylko ich tracisz, ale oni sami cię niejako …porzucają.

Osobiście doznałam takiego „bliskiego” porzucenia,

W efekcie braku poczucia, że jest się dla kogoś ważnym,

I gdy stajesz boso na zroszonej trawie , uzmysławiając sobie samoistnienie,

 

IMG_4267[1]

Bez możliwości ucieczki, bez możliwości liczenia na drugą osobę w sytuacjach trudnych, krytycznych, niefajnych …

To w pierwszym momencie dopada cię  załamanie, żałość, ból

DLACZEGO?

Dlatego że w biegu i obliczu różnorodnych zainteresowań, nie jesteś w stanie utrzymać fundamentów.

A fundamenty, które nie są dobrze zgrane, rozpadają się szybciej, niż je budowano.

Po niezwykle motywujących konferencjach biznesowo – napędzających, a ostatnio po wykładzie jednego z super motywatorów Simon Simek, ukształciła mi się  ważna myśl.

Najpierw za pomocą jednego słowa : DLACZEGO? – które Simek stosuje w całej diagnozie swych działań, na różnych polach egzystencji, zaczęłam zadawać SOBIE SAMEJ to pytanie: DLACZEGO?

DLACZEGO ktoś mnie opuścił?

DLACZEGO nie mam motywacji?

DLACZEGO żle się czuje?

DLACZEGO nie mogę być szczęśliwa?  Itd.

NAJNIEZWYKLEJSZE BYŁY MOJE odpowiedzi DLA SIEBIE SAMEJ:

Nie będę ich tu przytaczać w całym kontekście, ale w całym tym zawieruszeniu, zaskoczyłam siebie, że na każde z tych pytań odpowiadałam jakby na wspak i z pozytywnym tchnieniem.

Czyli np.

Dlaczego żle się czuję?

Moja odp:  generalnie czuję się bardzo dobrze. Ale gdy boli mnie głowa, wykonam odpowiednią jogę i mi przejdzie, a gdy czuję się żle, bo tak – to jestem sama temu winna, więc jeśli tak nie chcę, to dlaczego w to brnę?

 

Dlaczego ktoś mnie opuścił, nie chce być już moim przyjacielem, nie lubi mnie tak bardzo

— to jest też moja sprawka: bo jeśli nie leżę w kręgu jego zainteresowań, nie jestem odpowiednio otwarta na niesamowite zmiany, jakie odbywają się w jego życiu,

bo jeśli ktoś jest ode mnie lepszy, piękniejszy, kochańszy

bo jeśli ktoś wybiera i stawia na inne priorytety,

to  muszę SAMA spojrzeć na swoją wartość od własnej, czystej strony.

Muszę uwierzyć, że po prostu i tak dam radę!

Poza różnymi takimi życiowymi smutkami i trudnymi sytuacjami, na domiar złego, zostałam też doszczętnie okradziona z ważnych rzeczy osobistych, w tym wszystkich dokumentów.

Po szoku i totalnym załamaniu, jakże niesamowitą była droga do „uratowania” sytuacji.

Na  każdym kroku spotykałam się z ludzką wiarą w dobro i chęcią bezkompromisowej pomocy.

Czy to w policji kryminalnej, czy w urzędach, bankach, znajomych, którzy oferowali pomoc,

wszyscy nagle stali się nośnikami szczęścia.

A DLACZEGO?

Dlatego że pozwoliłam sobie na pozytywne myślenie, na otwartość, że zwracając się do kogoś, ten ktoś mi pomorze.

Następnie ważne też były kolejne inwazyjne badania lekarskie, które zaglądały w najgłębsze zakamarki mojego ciała, mimo lęku przed nimi, okazały się również perliście czyste!

Doznałam więc samo odrodzenia w obecności i podczas rozmowy z moim lekarzem.

Choć wykonujemy pewne czynności wielokrotnie, za każdym razem podchodzmy do nich inaczej.

Ta świeżość spojrzenia, otwartość umysłu – wręcz siła dokonania tej zmiany, sprawi,

że odkryjemy w sobie tą niesamowitą pozytywną i napędzającą wiarę w siebie

Za każdym razem.

IMG_4224[1]

Bo każdy człowiek ma taki zarodek, który „samosięodradza”.

Ale musi on ten zarodek uruchomić, podlać siłą własnej osobowości i odwagą poniesienia porażki.

To właśnie ta podróż poprzez różnorodne zdarzenia i obserwowanie swoich reakcji, poprzez zadawanie sobie pytania DLACZEGO, otwiera nasz mózg na szersze drogi.

IMG_4215[1]

Gdy zostajemy sami – kochajmy siebie. Ponieważ sami jesteśmy dla siebie uczynić cuda

TAK – CUDA!

Własną siłą, nieskalaną przewrotnością myśli, możemy być kim chcemy i robić to co chcemy.

Gdy tacy jesteśmy, przyciągamy do siebie cudowne osoby.

Nie mogę obyć się ze szczęścia w tej konkluzji i  dlatego , spontanicznie chciałam to w skrócie zapisać.

Ciekawe jest również to, że wiele osób nie widziało we mnie słabości i smutku.

Wręcz przeciwnie, ostatnie moje spotkania z ludzmi sukcesu, rozwijającymi swoje biznesy w sposób wydawało mi się lekki, a mimo to  z ogromnymi zyskami, uświadomiło mnie w tym, że potrafię walczyć. Że jest to zakorzenione w moim pierwiastku naturalnego odradzania się pozytywnego myślenia.

Trzeba tylko nieustannie być ze sobą w zgodzie. Wierzyć sobie i cieszyć cię wszystkim, co nam się przytrafia.

20180220_115518

A inwestycja w działania i doświadczenia, będąca bezcenną mocą, zwróci się wielokrotnie i na każdym, zaskakującym kroku.

20180220_115537(0)

Cudownego dnia 😊

 

IMG_3779[1]

 

 

 

 

CZY BALI SIĘ ZAWALI czyli BAŃKA SPEKULACYJNA LEONY

20150129_113831

 

Skoro ten blog jest o fantazji, o pasji i podróżach w realu i …snach, chcę wymiksować możliwości na skalę maksymalną. Uwielbiam wprost mieszanie snów z tym, co dzieje się podczas świadomości namacalnej. Wyobrażnia jaką się kieruje, już nie raz doprowadziła mnie do rozkoszy zmysłów, dodała pomysłów na real i uświadomiła, że trzeba cieszyć się tym, co sami sobie kreujemy.

Bo to jak ułożymy sobie dzień, miesiąc i całą przyszłość zależy tylko od nas.

Tylko my sterujemy naszym nastawieniem, naszą wizją świata, postrzeganiem i oczekiwaniami.

20150128_114713.jpg

W świecie opartym na spekulacjach, ba nawet w gigantycznym tempie rozwijających się potencjałach w bańkach finansowania spekulacyjnego, musimy znaleźć sobie swoje własne ujście.

20150126_154538

Obracając się w świecie różnorodnych ludzi, z jednej strony finansistów, bazujących na namacalnych kapitałach na bazie jakiejś produkcji, czy wydobywania surowców takich jak złoto, diamenty itd., a z drugiej zaś  strony  ludzi, którzy spekulują i inwestują w kryptowaluty, jest się jako wizjoner namacalny, stojącym okrakiem jakby pomiędzy dwiema górami, między którymi ogromna jest przepaść.

Jako osoba pracująca na bazie namacalnych biznesów, produkcji, ludzkiej unikalności, obserwuję rozwijający się rynek kryptowalut i technologii blockchain z otwartymi oczami i ogromnym zaciekawieniem. Jednak jako entuzjastka a jednocześnie sceptyk, chciałoby się od razu tego dotknąć, poczuć fizyczną wartość tych spekulacji. To proste, nie nadaję się pewnie do tego, bo gdy obserwuję z kolei działania Billa Gates’a ( założyciela Microsoftu), który będąc jednym z ojców sukcesu tej firmy krytycznie wypowiada się na temat nowoczesnych technologii, a stawia nadal na Apple, która nie byle jak, ale generuje niesamowite zyski na swoich produktach – 61,1 mld  usd,  z czego 13,8 mld zysku w ostatnim kwartale, a kapitalizacja na poziomie 937 mld usd –   to w prostym skojarzeniu, bardziej zawierzam mu. To jest jak wierzyć w coś, co się rozumie albo nie.

Gdy patrzę jak żyje przykładowy Bill Gates, w jakich spektakularnych wnętrzach się obraca, jakie technologie i nowoczesne urządzenia tworzą jego otoczenie, nieprzeciętny gust w tzw wyposażeniu życia, to wierzę jemu. W prostym zwyczajnym skojarzeniu. Jeśli on będąc matematycznie rozwiniętym człowiekiem ponad przeciętną tak mówi i dowodzi temu co robi, przykładem swojego życia, to wydaje się proste, że powielając schematy jego działań, też odniesie się taki lub większy sukces 😊

A jednak chcemy odkrywać zawsze coś nowego. Bo czy scentralizowane banki dają nam pewność? Ale może czy zdecentralizowane  nam ją dają?

Otóż nie. NIC NIE DAJE NAM PEWNOŚCI.

Po krótce konkludując, nie warto wierzyć w czyjeś słowa.

Warto słuchać i poszukiwać różnych opinii,

Ale ZAWSZE wyciągać swoje wnioski, swoje własne cele i je realizować po swojemu.

Bo tylko gdy jesteśmy czymś osobiście zafascynowani, uwielbiamy coś robić ponad wymiar czasu, który jest najcenniejszą wartością, to wtedy możemy mieć pewność, że szczęście będzie podążało z nami w realizacji naszych wyzwań i marzeń.

Powracam myślami do odbytej podróży na BALI. Urokliwa to i niezwykle ezoteryczna wyspa w Indonezji.

Będąc w jej sercu, UBUD  i słuchając odgłosów dżungli rozpościerającej się niemalże tuż o krok w każdym miejscu, nawet okalającego miasteczka, czuje się niezwykłe połączenie z egzotyczną naturą i jednocześnie przenikającą magią.

20150128_082304.jpg

ja pod bananowcem20150128_105234

20150128_105333

20150127_123053

magia krajobrazu

 

Nie sposób jest nie czuć tutaj wszechogarniającej nuty czarów, zapachu kadzideł z niemal każdego domostwa i niezwykłej urody plaż.

Tutaj jakby zstępuje się na ziemię bosa stopą, w zapomnieniu rzeczywistości i pędzącego rozwoju.

plaza

plaza z leżakami

ja z plazy

kąpiel

A jednak natchniewa się siłą, która daje moc do działań po powrocie do życiowego super zgiełku.

Czy uścisk miłosny węża dusiciela,

waż boa 2waz boa 5waz boa 4

czy kąpiel w basenach królewskich, balansowanie na odległych pałacach wodnych, nic z tych rzeczy nie wytrąca z równowagi. Niby jest to doznawanie odlegle od codziennego, ale jakże pobudzające zmysły i rozwój wewnętrznych doznać. A czy to nie one wpływają również na nasze póżniejsze postępowania?

widok na pałac

baseny królewskie 2baseny królewskie 1

leona widok z gory

leona w pałacu

taniec tryumfalny

Jakim cudownym darem jest więc podróżowanie do tak odległych i innych zakątków świata.

Rozbudzającym namiętności i wielbienie życia.

Niesamowity czas opętuje nas podczas porannej jogi, cudownego biegania czy po prostu spektakularnego zachodu słońca.

joga

leona i małpa

bieganie na plaży

zachód słońca

I wracamy do realu. Czy kryptowaluta da nam takie doznania?

Spoglądając jeszcze inaczej przez pryzmat matematyczny rozwijający się w filozofię, jest to możliwe.

Ale na ten moment myślę, że tylko dla najlepszych uzdolnionych matematyków, dla wizjonerów z mega szerokimi horyzontami i sprytniejszych technologicznie umysłów.

Jakże cudownie jest być wśród nich i doznawać obok namacalnego piękna, spektakularny rozwój ponad ludzkie wyobrażenie.

Na miarę naszych czasów, rozwój w YTD jest teraz kilkakrotnie szybszy na minutę niż kiedykolwiek. Doznawajmy więc wszystkich nowinek, jakie nam się przytrafiają. To one są gwarancją naszego rozwoju.

Bieżmy je garściami i żyjmy NASZĄ CHWILĄ  tu i teraz.

LOVE ❤

 

nad przepaścią

 

Miałam sen na „Jawie”

alantyk błękit

Otworzyłam oczy w mojej cudnej krainie
Ale właściwie gdzie ona jest … rozmyślam

Na pograniczu światów, na załamaniu kuli ziemskiej o wschodzie słońca
Wypłynęłam z głębin oceanu, gdzie moje przyjaciółki rozgwiazdy i żółwik wodny otworzyły mi wrota do świata baśni.

Przywitałam dzień w przyjemnej pianie morskiej

obudzona w morskiej fali

Doznałam szczęścia ziemskiego i wypłynęłam na południowym wybrzeżu Argentyny.
Zaczęłam ćwiczyć taniec aero by ucieleśniać moje zmysły…
Ćwiczyłam na brzegu lekko unosząc się w pląsach i woni porannych myśli…
To co mnie natchniewa rodzi się w niespodziewanych momentach… pomyślałam radośnie

balet na brzegu
I wtedy gdy wieczorem koleżanki porwały mnie by spróbować argentyńskiej milongi, porwał mnie on.
Z włosami przylizanymi błyszczącą brylantyną, w luźnym miękkim garniturze, swobodnie okalającym jego porażająco męskie piękne ciało.

Zmysłowość jego ruchów i męskiego wyczucia do nieposkromionej kobiecości, pożarły mnie w całości.

Te gorące zmysły pochłonęły mnie w tangerskich pląsach. Czułam się wyjątkowo seksownie, zmysłowo, piękna w całości, najważniejsza na świecie dla mojego zjawiskowego tangero.

On mnie ucieleśnił w tych zmysłach. On mnie rozpieścił w swych ramionach. Uczynił królową mórz bezkresnych i całej zatoki świata.
Tak powstał obraz Lady in red… cudownie zmysłowa kompozycja boskich ciał, nieposkromionych dusz i niezwykle ponadprzeciętnych umysłów.

lady in red

Połączenie fizyczności jego czarnych włosów osnutych jej blond kosmykiem i aksamitnej skory niewieściej, naznaczyło to dzieło największą z mocnych par,

na której widok wszyscy drżeli z zazdrości.

By natchnić myśli do dalszych poczynań rozwojowych i uskrzydlona wyjątkowością,        w jaką wprawił mnie ów tangero, zaczęłam tworzyć.

Doznałam niepojętej energii i natchnienia do dalszego rozwoju.

 

taras pod strzecha
Uprawiając jogę, oglądając niebo w brzasku różu, projektując miejsca do relaxu, wiedziałam ze to najlepsza karma.

Ta karma towarzyszy mi co dnia i co noc… gdy tworzę, rozwijam projekty moich marzeń, czy śnię…
za każdym razem staję się znów dziewczynką, dumam. Wyobrażam sobie dziwne rzeczy …
Biegam z moim pieskiem z bajki
A może nią zawsze jestem
Bo któż mógłby miewać takie sny jak nie dziecięca dusza

leonka w kaloszkach

I znów wracam do realu…
Rozwijam skrzydła
Rozwijam myśli
Idę… i nie mogę się doczekać, co jeszcze świat ma do zaoferowania

i co ja mogę z tym zrobić
Co zechcę

joga pose na tarasie
Zależy to od mojej fantazji, wiedzy, inteligencji, pozaziemskiego natchnienia i mocy działania.
Odpływam jako syrena by znów śnić, a gdy się obudzę, za każdym razem ogarnie mnie nowa energia.

leona płynie w nocną głębię

SINGAPORE FUTURE I JAKARTA NIC NIE WARTA?

 

20180310_142415

Jakarta i Singapore dwa miejsca jak dwie galaktyki. Za Ok. 150 lat będą reprezentowały całkiem dwie inne grawitacje, mimo ze tak są blisko siebie położone. Wyślemy swoje myśli i one zakiełkują w jednej z nich. Naturalnie zaczną tworzyć się równolegle inne galaktyki, do których ludzie będą trafiać naturalnie,  w zw. ze swoimi potencjałami … Singapore to kraina narodzin najbardziej rozwiniętej technologii, a jednocześnie stylu zaimplementowanego już w obecnym świecie, stąd będzie łączność do najbardziej odległych miejsc w kosmosie i stąd będą prowadzone badania i odkrycia nowych połączeń i cywilizacji … a Jakarta, cała Java z kolei i okalające ją indonezyjskie wyspy, rozwinie się w naturalnie mistyczną krainę. Tu ludzie będą pomnażać energię dzięki czystej woli umysłu. Nasączeni magicznym zgłębieniem tajemnej wiedzy natury, zawładną światem naturalnym. Tylko tu będzie można zjeść świeżą papaję i wydostać naturalne drewno suar spod dna morza… Ziemia stanie się więc podzielona na obszary zawiadujące oryginalnymi mocami…
Podróżując dziś między tymi obszarami można już odczuć niesamowite szczegóły, będące zwiastunami tej przyszłości.

 

singapore sand 2singapore sand 1singapore sand 5

BAY BY NIGHT20180309_193401

pool oasia dzień

Czuję się tu, jakbym zeszła ze statku kosmicznego. Singapore przywitał mnie swoją nieprawdopodobną nowoczesnością, świetnie wykształconymi ludźmi, generalną inteligencją wykraczającą poza standardy obecnego świata. Rzekomo cała Azja i Indonezja kieruje tu swe dzieci, chcąc zagwarantować im najlepsze wykształcenie. I rzeczywiście przebywanie z tutejszymi mieszkańcami, sprawia, że inspirujesz się do samorozwoju. Czując swoją niedostateczną słabość wobec tego, nabierasz energii, by być lepszym. By dorównać temu niesamowitemu pędowi nowoczesności, tym nieprawdopodobnie szybko myślącym umysłom i niespotykanej inteligencji, a jednocześnie zatopić się w nim, jak w czymś najbardziej pożądanym.

Tak ! W Singapurze można podniecić się możliwościami. Przestrzenie powiększają twój umysł, a ty zrobisz wszystko, by nie być z tyłu. Totalnie innowacyjne systemy połączeń między budynkami np. Z samego Marina Bay poprzez dachy, oszklone mosty- tunele  do słynnego centrum handlowego  … poprzez przystanek na dachu The Sands Hotel,  restauracja Se LA VI np. gdzie można zjeść kolację z widokiem z 57go piętra na okalające miasto i zatoki, by dalej kolejnym szklanym tunelem przejść do  Gardens by the Bay , osadzonych konstrukcji drzewiastych wśród soczystej, pachnącej, rozpierającej naturalnej roślinności… te przestrzenie i polot, doświadczając ich wewnętrznie z rozumem, nie pozwolą Ci już zapomnieć o tym, ze i ty możesz więcej niż myślisz :)…

leona na tarasie

GARDENS BY THE BAY NIGHT VIEWsingapore sand 3singapore sand 5

20180310_125037

20180310_135437

na tle ogrodów

Zmierzając po tym odkryciu do Jakarty i potem na Bali… doznajesz ukojenia duszy, rozpromienienia serca, zapłodnienia myśli nastrojem szczęśliwości. Otaczający Cię tu ludzie są jak z innej planety, bardziej mistycznej. Każdy kontakt wydaje się uduchowiony, mający głębię czegoś więcej niż ludzkie uczucia.
To tu rozmyślisz o sobie jako człowieku, potrzebującym czystej bliskości z innym człowiekiem , czucia więzi z wybranymi osobnikami. Ogarnie Cię tęsknota za tymi, których kochasz, ale i spokój, że jeśli tacy są, to tak prosto nie znikną z twojego życia.        I nic nie stanie na przeszkodzie, by pozostać wobec siebie w wyjątkowej komitywie.
Przywitałam się tu z ludźmi czującymi taką moc, myślami witałam się z niewidzialnymi bożkami, o dziwacznych kształtach , z trąbkami i antenami na głowach ;), a prawdziwie pachnąca poranna joga z indonezyjskim przewodnikiem, ucieleśniła moją energię na przyszły czas…
to najbardziej spektakularne połączenie tak dwóch różnych krain, jakie doznałam na ziemi.

singapore targi 2
To nie powszechnie silni Amerykanie, ze swoją prostacką przebojowością, to nie komunistyczne bogate Chiny będą królami świata, to nie Japonia, która żyje w szufladach przycisków komputerowych, ale w przyszłości świat będzie należał do oryginalnych umysłów,  do wybitnych jednostek, za którymi podążać będzie uznana i odpowiednio rozwinięta siatka ludzi z umysłami, które już kiełkują w Indonezji 🙂

kwiatki

Tak pięknie to wygląda, zachwycam się tu życiem, wiec może troszkę rozpędzam się w marzeniach, ale … czym byłby świat bez nich ?

W Jakarcie większość ludzi traktowała mnie jak gwiazdę filmową😉, chcieli ze mną porozmawiać, zrobić zdjęcie, przynosili kwiaty i zapraszali na wspólnego drinka… i wcale nie było to przeszyte jakąś pseudo zapaścią.

 


W super luksusowym hotelu, który wyrósł w Jakarcie w rok, miałam np. cudownego „help boya” , który kojarzył mi się z młodym Kondradem, gdy grał swoją sławną rolę w „Zaklętych Rewirach”…
lecz mimo to, nie czułam bym była lepsza od nich. To ja ich podziwiam za ich wyjątkowość i osobistą siłę bycia.

jakarta 1 hotel

To czysta moc więc, jaka płynęła z nich, z tych ludzi pozwalała wyrażać teraz moje uczucia. Uczucia pozytywnego bytu, które z łatwością się odwzajemnia i żyje jego pełnią.
I takie oto sytuacje przygotowuje nam los, jeśli tylko popłyniemy z falą chęci rozwoju.
Makasi za każdy nowy dzień 🙂
I gorące, egzotyczną ulewą parujące pozdrowienia z Singapuru 😎

 

20180310_141531

MISS SAJGON W HO CHI MINH

W ten przepiękny, niesamowicie magicznym i pełen zapachów,  gorący wieczór, który spędzam  w stolicy Wietnamu Ho Chi Minh, nie łatwo jest nie pomyśleć o tutejszych kobietach.

on the river side

O kobietach, które tak jak cały Wietnamski naród, są silne i mimo biedy i braku dostępu do cywilizacyjnego rozwoju, szkół, pomocy lekarskiej,

Biorą życie w swoje ręce, przeżywając je na swój sposób.

Przychodzi mi na myśl historia osadzona właśnie tutaj w czasach wojny wietnamskiej, o kobiecie sprzedanej do burdelu, którą sprezentowano na jedną noc

Amerykańskiemu żołnierzowi. Na jedną noc, która zmienia jej życie na zawsze.

 

Bo otóż ta  ów kobieta rodzi synka, o czym amerykański amant nic nie wie i spokojnie rozpoczyna nowe życie po powrocie do Ameryki,

Poślubiając amerykańską żonę.

I nic by w tym nie było złego, gdyż ów żołnierz myśli, że ta wietnamska dziewczyna nie żyje.

Ona jednak ucieka z Wietnamu do Bangkoku gdzie wychowuje sama małego synka.

Gdy były żołnierz dowiaduje się o tym, postanawia z obecną żoną odzyskać wietnamskie dziecko.

I tu pojawia się konflikt piękna z bestialstwem.

Młoda dziewczyna, jest gotowa oddać swoje dziecko, w imię lepszych możliwości i rozwoju w Amerykańskich warunkach.

Natomiast Amerykański żołnierz i obecna żona… nie biorą pod uwagę uczuć ów dziewczyny.

No cóż.

Taka historia życiowa, pokazująca jak ludzie/ kobiety z biednych krajów zdolne są do poświęceń własnych uczuć w imię lepszego bytu – bynajmniej nie dla siebie.

A  Ci, którzy znajdują się w bardziej sprzyjających warunkach ekonomicznych, rozwijają się jako tzw. „pustaki”, bez emocjonalnego sensu w życiu.

Co to oznacza?

Oznacza to, że świat kobiet jest piękny a zarazem, jakże trudny dla tak marnych istotek.

Mężczyżni się wcale o nas/ o Was nie troszczą, jak to przypisane jest w zaraniu ludzkiej kultury.

Podążają tam, gdzie w danej sytuacji jest im lepiej.

Nie dajcie się więc dziewczyny,

Wy tez walczcie o swoje miejsce – o SIEBIE.

Moim marzeniem jest więc dzisiaj, gdy cały świat obwieszony jest informacjami o zbliżającym się dniu kobiet,  by każda z nas uwierzyła w siebie bardziej.

By ryzykowała i budowała swoją wartość.

Moim marzeniem jest kobiecy świat, wspierający się nawzajem, budujący pozytywne relacje.

m

Niestety często jest tak, że to mężczyżni są naszymi tymi lepszymi przyjaciółmi.

Nie zazdroszczą nam powodzenia, piękna i szczęścia, ale radzą bezwarunkowo  i dużo bardziej celnie.

Osiąga się to jednak najczęściej na poziomie przyjażni, nie kochanka, który ma Was wszystkie i tak głęboko w dupie.

Jakby to było, gdyby kobiety bardziej się lubiły nawzajem i nie wszczynały nienawistnych gierek między sobą.

Mężczyżni …hmmmmmmmm

Są na pewno dwa typy i hejt może się tu posypać,

Ale jest większa liga, która nie ceni nikogo bardziej niż siebie samego.

Unikajcie takich osobników, którzy narcystycznie wielbią samych siebie i mają Cię za nic, potrafiąc z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień zachwycić się i spędzać czas z inną kobietą.

Unikajcie męskiej obłudy.

Jeszcze raz wierzcie w siebie, w swe mistyczne możliwości i kobiecość ponad wszystko.

I czasem dajcie się ponieść delikatnej fantazji, w której miły przyjaciel może stanowić tylko ułamek, na który serdecznie zasłużył.

Za rogiem i tak czeka na niego kolejna panna, przed którą będzie zacierał wszelkie ślady i żadne przeżycia niczego nie zmienią.

Jak to by podsumował Branson:

„Having said that, Screw it, lets do it!”

 

IMG_2429

Najgorętrze pozdrowienia z rozpalonego Wietnamu.

Ps. Zawsze na cudowne rozlużnienie balsamu duszy, jest przedstawienie teatralne lub operowe.

Dodatkowo osadzone w wyjątkowym i rzadkim miejscu, doprowadzić może do takiej rozkoszy duszy,

opera wietnam

opera wejscie

Że kwitnąć się chce.

IMG_2461

Tu namiastka klimatu rodem z Sajgonu.

m1

Cudownie jest widzieć świat i doznawać kulturowych uniesień.

Takie życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet zostawiam tu 😊 ❤

z początku mej niezwykłej wyprawy do krainy Indonezji 🙂

m3

Love ❤

 

KOBIECA SIŁA Z KOSMOSU

IMG_20170902_140740_690

„Dla mnie najbardziej męską cechą jest umiejętność troszczenia się, dbania o kobietę, którą się kocha. Kobieta natomiast daje mężczyźnie życiodajną energię. Potęguje jego siłę. I męscy faceci to wiedzą.” – Joanna Przetakiewicz

Te słowa utkwiły we mnie z niesamowitą siłą. Wypowiedziane przez niezwykłą i silną kobietę, która była wieloletnią przyjaciółka Jana Kulczyka, aż porażają mądrością, głębią i fantastyczną świadomością siebie.
Długo nie umiałam sama tego tak prosto nazwać. Będąc bardzo samodzielną od wczesnego dzieciństwa, nikogo nie chciałam obciążać moimi problemami czy uczuciami, które były trudne. Podczas wielu podróży poznałam też wielu mężczyzn, którzy udowodnili swą męskość i wielkość poprzez to jak szanowali i troszczyli się o swoje kobiety. W niższej klasie panów, a może powinnam ich nazwać wiecznymi chłopcami, takie zachowanie uchodzi za słabość. Nic bardziej mylnego, bo tylko dojrzały i silny mężczyzna jest w stanie odpowiadać za swoje postanowienia, budować wartościowe relacje i zaufanie. Wtedy przechodzisz w tzw. Wyższy stan, nie do zburzenia tak prosto w codziennym życiu.

IMG_20170922_114033_440

 

 

Ja urodziłam się optymistką, potrafię sama zająć się sobą i wspaniale się z tym czuje. Uwielbiam też przygody i odkrywanie świata sama lub w wyjątkowo dobranym towarzystwie i sprawiać najbliższym radość, ulepszając ich życie. Cieszę się w głębi, że są kobiety tak cudowne, piękne, mądre i bogate, które myślą jak ja i doceniają męskich facetów. Ich lojalność, odpowiedzialność i czułość dla swych wybranek. Będąc ostatnio w Chinach uczestniczyłam w dużym przedsięwzięciu sesyjnym jednego z moich zaprzyjaźnionych producentów. Sesja odbyła się w daleko odległym miejscu na południu Chin, gdzie soczystość krajobrazu nastraja do głębszych uczuć. Właściciel firmy jest moim dobrym znajomym, nawet fanem, gdyż sesja z ostatnich targów na jego ekspozycji zdobyła setki fanów i tak zostałam zaproszona do udziału tworzenia całego lifestylowego katalogu. Tu umieszczam zdjęcie „niebiańskiej” huśtawki jego projektu. W huśtawce siedzi jego córeczka, która jest jego oczkiem w głowie. Diamentem nieziemskiego uczucia.

Heaven swing

Będąc potem w Shanghaju, opowiadając o niej nie mógł wyobrazić sobie życia bez niej. Te niezwykle opowieści o uczuciach, sprawiły ze dał się poznać jako nie tylko świetny biznesmen na skalę światową ( jego fabryki produkują na cały glob), ale tez jako wartościowy człowiek, który również swych bliskich pracowników traktuje jak swoich przyjaciół. Czy jest to męska słabość?
Nie, to męska siła. To męskie przejęcie pałeczki. Czujesz się w takim towarzystwie jeszcze bardziej wartościowo i pięknie, a jednocześnie doznajesz szczęścia, jak cudownie jest otaczać się ludżmi, dla których istnieje większa głębia życia, niż tylko biznes. Nuda.

IMG_20170916_143656_309

IMG_20170916_143339_581
Tak jak dziewczynki w Tajlandii, które są czasem sprzedawane starym, średnio bogatym  facetom, wzbudzają ogromną żałość… od małego uczone są jak przymilać się do bezwartościowych facetów, co czyni je najbardziej znanymi „dziwkami” na świecie. Czy to ich wina? Z pewnością całej rzeczywistości, która je otacza i kreuje.

IMG_20171203_184632_747

My jako kobiety wyzwolone, z własnym umysłem i pomysłem na życie, powinniśmy walczyć z takim traktowaniem niskiej wartości kobiet. Z drugiej strony one same muszą zacząć myśleć i wyzwalać się z”poddaństwa”.
Tak ja chcę poruszyć nasze kobiece serca, by doceniać swoją wolność, piękno i odwagę. A jeśli Twój facet tego nie ceni, nie jest wart naszej przyjaźni.

IMG_20170815_130242_256
Spójrzmy na widok, jaki rozpościera się z basenu na którymś piętrze super hotelu, tu akurat w Bangkoku…

mms_20151030_184322

 

spójrzmy na siebie w lustro… kochajmy siebie. Wierzmy we własne siły i urok.

To co nie widzą inni, nie liczy się.
Liczysz się Ty
Liczę się Ja
Szczęście i chęć doznawania życia.

Nie tylko moje podróże w świecie rzeczywistym, ale i sny przenoszą mnie do najróżniejszych zakątków świata i galaktyk. Taki dar nie przydarza się wszystkim, dlatego przynajmniej podwójnie doświadczam mojego życia…

IMG_20171203_184632_715
Gdy ostatnio przedostałam się przez własnoocznie wytworzoną zieloną mackę do perłowej krainy, otoczył mnie cud istnienia. Doznając surrealistycznego snu, również w realu odkrywam każdorazowo swą siłę. A jednak pozostaję kobietą, która uwielbia się nią czuć i być nią w pełni.
I tak życie jest piękne 🙂
Przed nami jeszcze wiele snów do złapania.
Tysiące historii do przeżycia.
A koniec końców, pamiętamy najbardziej to co dobre 🙂

IMG_20170816_183032_877IMG_20171203_184632_719

HONGKONG – SEN O PORCELANOWEJ LALECZCE

Często mam w trakcie moich podróży jakieś skojarzenie, sen lub marzenie, które sprawiają że doznaję ich bardziej i głębiej. Czy to Shanghaj, Singapore, Dubaj czy Hongkong, uzmysławiam sobie jedną klasyczną udrękę.

Jak tu być piękną, mądrą i bogatą? Czy dziewczyny z wyżej wymienionych miejsc są piękniejsze? Czy są mądrzejsze? Nie w moim typie 😉 – ale z pewnością często luksusowe 😊

Odwiedziwszy wszystkie z tych zakątków i będąc w centralnie luksusowych miejscach, stwierdziłam, że otaczają nas tam laleczki-ku..weczki😊  To najczęściej kobiety, które żyją na utrzymaniu ojca lub faceta/ facetów, którzy płacą im za towarzystwo, kupując biżuterię, kosmetyki, apartamenty, samochody i finansują ich wielokrotne operacje plastyczne tudzież nawet ich „biznesiki” – nadając im „świadomości”, że są niesamowite.

Hm OK – w innych krajach też tak poniekąd jest albo zaczyna być, ale tam, jest to nagminne i na porządku tzw.dziennym.

Moja przyjaciółka, która ostatnio wróciła z Dubaju wymieniała ze mną skojarzenia, które ja z kolei przywiozłam z Shanghaju i Hongkongu. Idąc ulicami jestem co prawda w tłumie, ale w tłumie napstryczonych karykatur ludzkiego piękna.

Wśród karykatur sztucznie zawirowanych w piękny świat high life, samochodów, diamentów i sztucznych – ryboflawinowatych ust. Dziewczyny kogo wy chcecie ująć? Rozumiem że pajacyków, którzy nie mają skojarzeń z przyjażnią i wartością, ale silikonem i złoconymi gadżetami.

Ale się rozkręciłam 😊)))))

Ale właściwie nie chciałabym już się skupiać na tym, ale jak piękne może być życie każdej z nas, gdy tylko zawierzymy we własny umysł, własną fantazję i skupimy się na 110% na tym, co uwielbiamy robić.

W takim świecie, owianym luksusem, są też szare kąty i ludzkie mrowiska

Dlatego też ujarzmiwszy w sobie swą niedoskonałość ale zarazem gorącość zmysłów, postanowiłam doznać smaków tych miejsc z innej perspektywy.

Będąc właśnie niedawno po raz któryś w Honkgongu , w przerwie między targami i spotkaniami biznesowymi urwałam sobie  małą idylliczną „przerwę”

Sam Hongkong znów mnie zaskoczył, patrząc wiercącymi oczyma. Otóż jest to miejsce bardzo kosmopolityczne. Jako że jestem związana ze światem designerskim, spotykam tu zawsze ciekawe osobistości lub docieram do spektakularnych miejsc, które przyprawiają mnie o bicie serca.

To w Hongkongu poznałam Brytyjskich jak i Szwajcarskich profesorów  i naukowców, specjalizujących się w rozwoju różnych gałęzi technologicznych i pracujących nad ich spektakularnym rozwojem. Jakoby dając swój polot, zdolności i wiedzę, widzą możliwości właśnie we współpracy z tamtymi organami nad technologicznym rozwojem świata. To w Hongkongu doznałam najbardziej zaludniony salon „I” , gdzie obok taki sam salon, nie mniej okazały oferował same podróbki, w doskonałej i pięknej oprawie. To w Hongkongu ludzie podpływają prywatnymi jachtami na spotkania z pobliskich wysepek i przesiadając się w „lambo” jadą na dalsze manewry.  Niesamowity rozwój, niesamowity rozmach, niesamowita dżungla możliwości.

20171019_140657

20171019_121049

20150317_152636

A jednak coś jest tutaj duszącego, co powoduje, że chcesz znaleźć sobie miejsce, by zobaczyć to z daleka…

20150321_153909

Może to być spektakularne wzgórze „ The Victoria Peak , na które wjeżdża się niemalże prostopadle starym, zawieszonym na linie tramwajem.

20150320_160638

20150320_162114

20150320_161743

Może to być któraś z pobliskich wysepek, na której doznaje się odmiennej aury. Np. wyspa LAMMA, na którą dotrzeć można barką, jest jedną wielką dżunglastą górą, gdzie świat się zatrzymał. Odbyłam na niej wycieczkę z jednej osady na drugą stronę, mijając uprawy bananowców, plaże, post hippisowskie knajpki – a w oddali smędzi się ogromna elektrownia węglowa. Ale nie chciałam psuć atmosfery. Nie jeżdżą tu samochody, a jedynie coś na podobę większych quadów

To jest co prawda wpisane w krajobraz całych Chin, co kawałek, ale na ten moment przymknę na to oko.

Chodzi mi bardziej o to, że tereny są niesamowicie spektakularne, soczyste, górzyste i z przepięknymi trasami wycieczkowo-wspinaczkowymi.

20171020_120657

 

 

20171020_135111

20171020_135636

 

20171020_142607

20171020_143441

20171020_143031

 

Zakończenie takiej  wyprawy w ukrytej po drugiej stronie wyspy wiosce rybackiej, jest zwieńczeniem smaków i zmysłów. Nawet serwujący Chińczyk z żółtymi zębami, nie zepsuje tej atmosfery, bo to co serwuje na stół – ze świeżych owoców morza jest nieziemsko pyszne. Cudooowne 😊

 

20171020_150002

20171020_164027

20171020_165118

20171020_172058

Powrót nocną  stylową drewnianą łodzią do Hongkongu, przez Aberdeen, jest  bardzo interesująca, mija się ogromne wzgórza wyspy Honkgkong, a wśród nich dziesiątki albo setki drapaczy chmur, które mienią się tysiącami światełek z rozświetlonych apartamentów. Niespotykana atmosfera takiego ultra kosmicznego stylu życia, na małej powierzchni, rozbudowanej w górę i w dół, na sztucznych również nasypach wyspowych.

 

Po powrocie do Hongkongu z takiej wyprawy już inaczej się go odbiera. Nie jest już tak duszno. Jest fantastycznie.  Czuje się ten otaczający monumentalizm ale zarazem świadomość otaczających wysp, sprawia, że nabiera się innego myślenia przestrzennego. Nawet można pokusić się o polubienie go … i nawet doświadczyć europejskich klimatów restauracyjnych – ze stolikami na zewnątrz i wspaniale schłodzonym białym winem…

Jest taki czar w tym miejscu, tylko trzeba go odkryć

20150320_183724

75f32a745462ef4e26e197effba3efc1

20150321_193104

Miałam to szczęście być zaproszoną na designerski wieczór u jednej z wiodących marek wnętrzarskich, której twórca , będąc Brytyjczykiem, stworzył w HK jedną ze swoich niezwykłych siedzib.

Było to jej otwarcie i nieskazitelna rozkosz móc w niej uczestniczyć. To miejsce jak z chińskiej bajki 😊 Osadzone w  ogrodzie lychee , którego centrum jest ów siedziba – dom KULA. Jakby spadła z kosmosu.

 

Prowadzą do niej równie obłe i kręte ścieżki, a w drodze towarzyszą tancerze z ogniami.

Gdy natomiast wejdzie się do wnętrza, roztacza się wokół atmosfera bańki mydlanej. Jesteś tam i nie chcesz wyjść… a może nie wiesz gdzie jest wyjście, bo wszystkie ściany są …okrągłe. Arcymistrzowskie rozwiązanie technologiczne, gięcia drewna i formowania betonu. Do tego stoły jak w krainie czarów.

20171116_222352

Dla takich wnętrz, dla takich doznań estetycznych, muzyki i ciekawych ludzi ze świata designu, chcę tam wracać. W takich okolicznościach kreuję własną duszę i sen o porcelanowej „laleczce” się ziszcza 😉

22c170c9068f262c02da02b5a18e716e

20171116_222026

 

VARANASI – KOLEBKA ŻYCIA I ŚMIERCI

IMG_9682

Obudziłam się o 4tej rano w jedynym z hoteli w najstarszym mieście świata  Varanasi, który uznawany jest za styl „zachodni” – to miejsce, gdzie gościł nas pierwszej nocy nasz gospodarz, ze względu na zaplanowane tury poznawania tego miejsca

Hotel otacza rozległy  egzotyczny ogród z basenami i nie ma nic wspólnego  z aktualnym stylem tzw. „zachodnim”, ale  gdy obudziłam się tego poranka, słysząc nocne odgłosy ptaków i innych bliżej niezidentyfikowanych zwierząt,  nie dochodziło tak naprawdę do mnie, co się wydarzy.

O 4:30 czekał na nas w lobby nasz przyjaciel i jego kolega, by zabrać nas w odkrywanie Świętego miejsca kultu Varanasi

 

Poranek był głęboko czarny a my jechaliśmy wypuszczonymi ulicami miasta, które budziło się wraz ze słońcem do życia.

Mijaliśmy sklepiki i stragany na których rozkładano owoce i kwiaty, otwierano markizy, zwierzęta budziły się i oznajmiały swój byt…

Gdy dotarliśmy do historycznego i znanego ronda, z którego prowadziła wyłącznie piesza już  droga do brzegu Gangesu, poczułam uderzenie buzujących motyli w brzuchu.

20171018_060045

Szłam ulicą z pomarańczową aurą, mijałam ludzi w najbarwniejszych szatach, uprawiających jakieś modły, medytujących albo śpiewających poranne pieśni, częściowo też zmierzających w stronę  świętej rzeki.

20171018_071415

20171018_060248

Owinięta chustą w długiej sukience i tak nie mogłam ukryć swej inności… nie było to jednak niemiłe, jak w innych krajach zdarzać się może.

Tu najdziwniejsi ludzie po prostu się przypatrywali, w milczeniu i zadumaniu… w magii swych myśli

20171018_071943(0)

A ja szłam cicho w tym zgiełku muślinującego się poranka… Im bliżej Gangesu tym węższe uliczki, zastawione czym się da, kobzy grające w uszach, w rytm których gdzieś z dzbana wyślizgiwała się w pion kobra… jak z baśni Alladyna

20171018_060608

Zapachy otaczały moje zmysły, czułam narastający rytm bicia serca i ogromną  moc bytu

20171018_072409

Aż budynki stały się bardziej kolosalne, w starej czerwonej cegle odbijały się promienie wychodzącego słońca…

I wtedy pojawił się przede mną  – GANGES święta rzeka

Kult

Modły i naturalizm wierzeń

Marzenia

Cud

 

 

Stojąc na szczycie schodów, spoglądałam na przeogromną rzekę, a płaska jej tafla niczym najdelikatniejszy aksamit rozpościerała się swym porannym połyskiem w sino różowych barwach

Brzeg zabudowany budynkami, które są symbolami ważności tego miejsca, bo każdy z nich to rodzaj prezentu wybudowanego przez jakiegoś Maharadżę lub królową w darze dla ówczesnego władcy.

 

Przyglądając się z góry dojrzewałam w myślach, jak eklektyczne jest moje odczuwanie

W oczekiwaniu na umówioną łódż, przyglądałam się ludziom wchodzącym z namaszczeniem na brzeg świętej wody.

Dostrzegałam naturalizm i pierwotność ruchów ludzkich ciał, w których doznania i wiara w spełnienie po kąpieli w Gangesie podczas wstającego słońca odradzała niesamowicie naturalne reakcje.

Kobiety rozpuszczały swe cudowne włosy, zakładały cieniutkie jedwabne suknie i zanurzały z namaszczeniem swe brązowe ciała … Pieściły się świętą wodą polewając każdą cześć swego ciała jej kroplami, moczyły długie włosy, masowały skórę … budząc w sobie wiarę w namaszczenie siebie

20171018_060755

Mężczyżni zaś wskakiwali do wody jak namaszczeni szaleńcy. Oddawali wieczyste pokłony, zanurzając całą głowę  z wielką energią, uginając ciało w pół… i tak w rytmicznym tempie.

Niektórzy zaś, zasiadali mokrzy na wyszukanej skałce wolnego miejsca i zaczynali śpiewać przejmującym głosem w stronę wstającego słońca …

 

20171018_064520

20171018_061148

20171018_061410

Wsiedliśmy na drewnianą łódż, którą wcześniej zorganizował wraz z wioślarzem nasz przyjaciel .

Popłynęliśmy wzdłuż wybrzeża doznając rozłożystości odprawiających się modłów zanurzonych w wodzie brązowych ciał.

Dziesiątki łodzi czekających na wyprawy w głąb i ta niesamowita aura hinduskiej muzyki wydawanej z transu ludzkich uniesień…

Rzeka ta jak wiadomo pochłania wszystko co hinduizm jej daje, oddając w zamian namaszczenie i chrzest wieczny – uznany w hinduizmie za najważniejszy obrządek.

20171018_062154

20171018_062159

Przed dopłynięciem do iście egzorcystycznego miejsca, wypuściłam też malutki wianeczek ze światełkiem na środku świętej wody, zostawiając weń magiczne życzenie (…)

IMG_9678

Na chwilę przejęłam wiosła, by jako urodzona lake girl doświadczyć i tej oczywistości, choć tutaj okazała się ona znów tak nietypowa, że łodzie przepływające koło nas z zainteresowaniem przyglądali się memu wyczynowi 😊)))))

20171018_063432

Po ustaleniu kierunku do miejsca gdzie odbywają się obrządki palenia ludzkich ciał, oddałam stery i przeszłam w stan niebiańskiego rozkoszowania się magią miejsca.

Ta cisza w tej niesamowitej głębii odgłosów i palącego się ognia na kamiennym stoku, umieszczonym po prawej strony od głównych schodów zajęła mnie w całości.

Stary obrządek hinduski mówi, by spalić zwłoki zmarłego, a jego prochy rozsypać na wodach rzeki Ganges.

Ten rytuał odprawia się po dziś dzień, uczestniczą w nim tylko mężczyżni ( ponieważ rzekomo kobiety zbyt bardzo histeryzują ) i to oni polewając zwłoki zmarłego olejem, podsycają ogień, aż do całkowitego spalenia ciała, po czym zbierają popiół i czynią obrządek oddania ich do świętej rzeki.

Wyjątek innego pochowania stanowią kobiety w ciąży i dzieci, oraz osoby które umarły na skutek ukąszenia kobry.  Te które umrą w tym stanie, wrzucane są do Gangesu bez spalenia. Obciążone kamieniami ciała znikają więc w rozległych głębinach…  Trafić się może, że ujrzymy ludzką głowę lub nawet ciało, które wypłynie na wierzch rzeki. Nikogo to tutaj nie zadziwia…

20171018_064748

Niewiarygodnie wspaniałe jest to, że z rzeki nie ulatnia się  żadna woń, żaden smród, o którym tyle się mówi powszechnie

A może jest to takie przenikniecie w ten świat, podczas pobytu tam, że się tego po prostu nie czuje.

Ja wyczułam jedynie „woń” palonej skóry i włosów, po tym jak wyjęłam chustę którą miałam na sobie ów poranka z walizki, 3 dni po dotarciu do Honkgongu.

20171018_062359

Po takim rytualnym odlocie, powrót krętymi uliczkami , o szerokości max 1,5 m, obsadzonej mnichami lub innymi namaszczonymi z powołania ludzmi o najróżniejszych wyglądach, wytworach na twarzach, nogach , głowach i rękach staje się normalną ucztą dla doznań.

W jednym z takich miejsc, gdzieś w głębokim zaułku, do którego nigdy sama nie trafię po raz kolejny, zostaliśmy ugoszczeni pokazem oryginalnie wytkanych slik chust i sari.

Siedziałam na miękkich poduchach na podłodze, a przede mną odgrywał się istny pokaz teatralny materiałów, szat i gotowych tkanin, do typowego hinduskiego stroju…

 

Powrót do hotelu okazał się jak spadanie w przestrzeń. Nie możesz wyobrazić sobie żyć w takich warunkach, ale wracając do normalności już tęsknię za tą magią.

Orzeżwiające pływane w ogrodowych basenach przyhotelowego dostatku odświeżyło mnie na dalsze odkrywanie Varansi …

20171018_085800

20171018_090032

Następnego dnia trafiłam na powitanie dnia do różowej świątyni — przynależącej do uniwersytetu.

Sama architektura budowania  ulic i wszystkich budynków uniwersyteckich wraz z ów budowlą temple sprawiają przeniesie się do rzeczywistości kolonialnej.

Każdy z budynków jest ogromny i otoczony własnymi ogrodami i ozdobnymi  bramami, a same ulice doń wiodących są bardzo szerokie, obsadzone egzotycznym drzewostanem.

20171018_074819

20171018_074900

20171018_074707

Do temple … wybrałam się z mnichem … który w swym spokojnym i pełnym rezerwy obyciem, oprowadził mnie po magii tego miejsca.

IMG_9683

Zwieńczywszy ten udział najbardziej kllimatyczną jogą w budzących się ogrodach … doprowadził mnie do stanu lekkości i ukojenia. To podczas tego jogowania zetknęłam się z naturalistycznymi figurami, które zwykłam robić naturalnie jako dziecko. Zadziwiające jakie mają one odzwierciedlenie w ćwiczeniu ciała i duszy.

Byłam jak zaczarowana, wyciszona i bezgranicznie szczęśliwa.

Nieprawdopodobne jest uczucie świadomości, gdy można doświadczyć samowiedzy o sobie. Poznać siebie i dawać sobie rozkoszy bytu.

20171018_080532

20171018_080209

20171018_080019

A gdy dowiedziałam się, że gdy do tego miejsca chłopak zaprosi dziewczynę na randkę, ich przyjażń oznacza coś wyjątkowego. Takie parki usnute czystym uczuciem i budzącą się miłością to częsty obraz który można tam spotkać. Uraczające to i słodkie.

 

Dzień wypełniony buddyjskimi  klimatami musi być namaszczony wizytą w miejscu, gdzie Buddha założył swoją pierwszą osadę ze świątynią, w której przekazywał swoje najpierwsze nauki,,,

To nieopodal Varanasi malutkie  starożytne miasteczko Sarnath – wykopalisko roztoczyło się z kolei jak miejsce pielgrzymkowe, do którego zmierzają całe grupy mnichów i ascetów  różnych odłamów.

20171018_135056

20171018_141410

Miejsce usłane ciszą i gorącem … a nieopodal krokodyle  …

20171018_143542

Tu nastąpiło przesilenie.  Całość doznań się tak skumulowała, że zaczęliśmy ówczesnymi zabawami jego doznawać.

Odprawialiśmy jogowe modły, rozmawialiśmy z najdziwniejszymi kreaturami ludzkimi i napawaliśmy się  ówczesnym jestestwem

 

Mały chłopczylek chodził za mną jak piesek — chcąc sprzedać mi zapewne ukradzioną figurkę  — GANESHA- HINDUSKIEGO BOGA sukcesu, zdrowia i nowych początków 😊

 

Gdy ją ostatecznie od niego kupiłam, stanął na rękach i zrobił obrót w tył do mostku, niczym zwinne zwierzątko w puszczy…

Nie sposób podsumować tych wrażeń. Jestem nimi po prostu przepełniona, jakbym została ochrzczona w dorosłości…

 

Ciekawe czy wrócę w to miejsce. Mam tu co prawda umówioną wyprawę do indyjskiej dżungli  na słoniach – lecz w nieznanym terminie,

20171018_142920

Ale już sama myśl o tym wydaję mi się tak nieprawdopodobnie spektakualarna, że aż trudna do realizacji 😊

Namaste !

20171018_141830

 

 

Indyjski koniec świata = początek świata

 

IMG_9418

Nigdy nie można sądzić, że nie wyląduje się w zadziwiających miejscach…

Tak jak ja, osoba która nie zamyka się na przygody i odkrywanie świata, nie przypuszczałam, że któregoś dnia wyląduję w najświętszym i najstarszym miejscu kultu – hiduskim VARANASI

A jednak tak się stało…

 

To był magicznie poruszający czas, a ja czułam się, że śnię  lub lśnię w rzeczywistości.

 

274U5752 (2)

Po ciężkiej wyprawie biznesowej na targi w New Delhi i okolicznych fabrykach, zdecydowałam się na odwiedzenie miejsca, gdzie ręcznie tkane dywany, to sposób powszedniego zarabiania na życie.

 

DŁugo znany mi producent, zaprosił mnie do swoich fabryk , które mieszczą się w okolicach Holly Citi of Varanasi.

 

Miejsce niezwykłe, do którego wrócę za moment … ale muszę też opisać niezwykłość w ogóle całego miejsca i odkrycia, jacy ludzie są dobrzy, jednocześnie sterując ogromnymi biznesami.

Nie ujawnię tu nazwy firmy ani nazwiska rodziny z przyczyn oczywistych, natomiast nie mogę oprzeć się opisaniu jak wielkie serca mają ludzie, którzy poznali cały świat i wrócili do swojego miasta i okolic, by tam szerzyć naukę, rozwój medycyny i biznesu.

Otóż człowiek, ojciec rodziny głęboko osadzonej w  religii muzułmańskiej przebywszy cały świat w poszukiwaniu szczęścia, wraca do małej wioski … by tu powierzyć siebie.

 

Rozbudowując ogromny biznes, zakłada też rodzinę, w której rodzi się 7mioro dzieci.

Każde z nich z góry dostaje zadanie na rozwój życia i realizację planu głowy rodziny.

 

Swoje dzieci posyłam od wczesnych lat do zagranicznych szkół i na studia, wykształca ich na  lekarzy, prawników i biznesmenów.

W efekcie dzisiaj, każde dziecko rozwijając siebie, realizuje plan ojca, który chartatywnie pobudował dwie szkoły, nadal je utrzymując i gwarantując naukę biednym dzieciom.

W budowie jest nowy szpital, obok już dziś funkcjonującej kliniki, gdzie najbiedniejsi znajdują pomoc – bezkosztowo – bez ubezpieczenia

Jego biznes dywanowy – kontynuują dwaj kolejny synowie, którzy doprowadzają go do światowego sukcesu w branży i uznania producenta  wśród najsławniejszych marek interior i fashion. ( min włoskie i francuskie firmy jak i amerykańskie produkują właśnie tam!

Co za niesamowitość !

Już sama myśl jest podniecająca. Jak wyobrazić sobie mogę to miejsce, tych ludzi, warunki —- nie mogę

Muszę tam jechać.

 

Ląduję na małym domestic lotnisku w mieście Varanasi, z którego odbierają mnie i moich towarzyszy szoferowie w wypolerowanych najnowszych modelach terenowych indyjskich samochodów, wyróżniająych się znacznie na tle pozostałych.

IMG_9446

Jadąc w luksusowych warunkach mijam tak biedne wioseczki i domostwa, jakie tylko można ewentualnie podejrzeć w telewizji.

Nie wyobraża się sobie w normalnym życiu, że można tak jeszcze mieszkać.  Domostwa  z gałęzi i tektury, pola uprawne, gorąco, krowy wraz z ludżmi w tych samych zagrodach

IMG_9467

Aż wreszcie dojeżdżamy do jakby miejsca kolonialnego z XIX wieku.

Przed nami rozpościerają się gustowne rezydencje z wielkimi tarasami, kolumnami, markizami  ….

 

Dojeżdżamy do ogromnej posiadłości, która zawiera dom, showroom, magazyny, biura , wszystko jakby ułożone jak zamczysko, które za murami zawierało wszystko.

IMG_9448

20171017_182752

Wysiadam z samochodu, dostaję osobistego „towarzysza”Idziemy na lunch przygotowany przez własnych kucharzy, w jadalni usytuowanej koło showroomu.

Wchodząc tam, czuję bogactwo w powietrzu, czystość jak kryształ i aksamit

Smakowite jedzenie i zapachy.

 

IMG_9553

Przechodzimy do biznesu.  Wybieramy dywany, ustalamy kolorystykę i design i kolej na odwiedzenie fabryk, gdzie odbywa się magia ręcznego tworzenia dywanów.

20171017_191029

Wszystko w warunkach „ naturalnych „ i totalnie oderwanych od rzeczywistości, gdzie tkanie ogromnego dywanu wykonują 3 osoby jednocześnie, tworząc wzór, który ani w cm nie odbiega od tego, który wykonuje go jednocześnie obok.

IMG_9578

 

Pranie w kanale i suszenie na trawiastych powierzchniach, a następnie ręczne strzyżenie powierzchni przez zespoły mężczyzn sprawiają, że przenosisz się naprawdę na plan czasów kolonialnych, gdzie ludzie wykonują ręcznie niesamowite prace.

IMG_9633

IMG_9613

Jadąc wioskami od firmy do firmy, widać że właściciele są tu powszechnymi magnatami, którzy dają wioskom elektryczność, szkoły i darmowe leczenie.

Dojeżdzamy również do niesamowicie nowoczesnych i technologicznie rozwiniętych fabryk z maszynami tkaczymi. Te również tam są/

IMG_9652

Jestem pod wrażeniem tak wielkim, że wydaje mi się to jak sen, jak przeniesienie naprawdę w rzeczywistość sprzed 100lat pomieszaną z teraźniejszością.

 

Zwieńczenie dnia w typowej village restaurant domyka natchnienie.

20171017_204954

Bo oto wchodzimi do domu sprzed 400lat i spożywamy kolację w najstarszym stylu hinsuskim.

Jadło podawane jest na grubych drewnianych pniach, a na nich talerze z liści bambusa. Picie i zupy podawane w cieniutkich glinianych ceramikach, u wejścia ogromnie piece i  paleniska, na których przyrządza się jadło.

20171017_210131

W oczekiwaniu natomiast można ułożyć się wygodnie na średniowiecznych leżakach, na których niegdyś zwykli spać hindusi…

Jemy rękoma, w otoczeniu wystrojone rodziny przyglądają się nam ale używają też iphona 😊

20171017_205524

Chcą mnie fotografować, bo nieco odróżniam się od nich. Właściciel nie pozwala, dbając o prywatność i bezpieczeństwo.

Czuję się , że film rozkręca się na dobre

A magia dopiero się zaczyna …

Następnego ranka pobudka o 4:30 😊

HALLOQUEEEEEN MASURIA LAKE

DSC_0707 (2)

 

It’s been too long and I’m lost without you
What am I gonna do
Said I been needin’ you, wantin’ you
Wonderin’ if ur the same and who’s been with you
Is ur heart still mine
I wanna cry sometimes
I miss you

 

DSC_0681 (2)
Now I’m sittin’ here
Thinkin’ ’bout you
And the days we used to share
It’s drivin’ me crazy
I don’t know what to do
I’m just wonderin’ if you still care
I don’t wanna let you know
That it’s killin’ me

 

DSC_0618 (2)
I know you got another life you gotta concentrate baby
Come back…to me
Can you…hear me (Callin’)
Hear me…callin’ (For you)
For you…’Cuz it’s

20171101_142507 (2)

DSC_0695 (2)

It’s been too long and I’m lost without you
What am I gonna do
Said I been needin’ you, wantin’ you
Wonderin’ if ur the same and who’s been with you
Is ur heart still mine
I wanna cry sometimes
I miss you „

 

 

DSC_0636 (2)

<3<3<3

20171101_142151 (2)