Blog

PORTUGALIA CZ.1: SINTRA – MAGIA I NARODZENIE MOCY

20170728_131044

Czy instynktownie podążamy do miejsc, które nas określają? Czy zaskakiwanie siebie jest podwaliną do własnego odkrycia? Ja od urodzenia podążam wyłącznie swoimi ścieżkami i to co spotykam, czyni mnie samozwańczą odkrywczynią stylu życia nieogarniętego realizmem ziemskim… Niejako więc samoistnie przemierzając Portugalię od południa aż po północne jej krańce, spotkałam na swojej drodze miejsce, które okazało się jakby zwierciadlanym odbiciem tego, o czym myślę i zachodzę w głowę. Z pewnością jest jeszcze kilka takich miejsc na ziemi, ( mam zamiar do nich dotrzeć), ale na ten moment jestem zachwycona, tym gdzie dotarłam uciekając z Lizbony J …gdzie co krok zaczepiana byłam przez światki nazwijmy to „ przestępcze” – nie czując się tam bezpiecznie, zmieniłam kierunek mojej osady i zamiast w Lizbonie, zamieszkałam w Cascais ( o którym opowiem w następnym ujęciu), a z którego niedaleko już było do końca kontynentalnej Europy Cabo da Roca i po drodze do … magicznej Sintry. To miejsce które mnie uwiodło. Upoiło swym mistycyzmem i zakresem dziejów i ich szczątków, jakimi jest usłane.  Wysiadłszy na dworcu w Sintrze ( to najwygodniejszy dojazd, pomijając fakt jak jeżdżą Portugalczycy, szybko i niedbale- pociąg jest jednym z lepszych środków komunikacyjnych, a na pewno w środkowej i północnej Portugalii) – już sam dworzec uśmiechnął się do mnie w mozaikowym portugalskim kafenictwie, a powietrze wynikające z położenia górskiego, otoczonego lasami, połechtało orzeźwieniem po minionych tropikalnych dniach.

20170728_131103

Mój kierunek ustawił się na dwa wybrane miejsca, które mnie przyciągały, mimo że Sintra to miejsce, gdzie znajduje się aż 5 zamków i 10 pałaców. To miejsce arystokratycznych schadzek królow mauretańskich i władzy, gdzie odpoczywano, polowano i romansowano. Ta aura przetrwała do dziś, trzeba tylko trafić na dzień, w którym nie napadnie cię stado turystów ;))

20170728_135405

 

Tak było w moim przypadku… Zmierzyłam pod górę, na jej połowiczną wysokość  do wyznaczonego  miejsca Quinta da Regaleira. Idąc pod górę, zatrzymał się czerwony kabrio z pytaniem, czy nie podwieźć do góry. Skorzystałam z usługi, gdyż przed nami była jeszcze w planach inna twierdza.

 

20170728_14074820170728_140931

Wysiadłszy przed bramami quinty , zdobionej maszkaronami, pobrałam mapę i wstąpiłam do niezwykłego ogrodu zbudowanego na kształt wszechświata, należącego w XIX wieku do ekscentrycznego właściciela,  Carvalho Monteiro, zwanego też Cavalho dos Mihhones, który dorobił się swej fortuny w Brazylii handlując kawą  i kamieniami szlachetnymi. Tak jak jego właściciel, będący wolnomularzem interesującym się teoriami spiskowymi i kosmosem, jego miejsce zamieszkania oddawało samoistnie jego charakter. Zbudowany wg projektu równie ekscentrycznego, znanego ze swego neomanuelińskiego stylu ,  projektanta ów czasów, Luigiego Manini . Na każdym kroku można znaleźć tu ukryte symboliki masonów, templariuszy, różnokrzyżowców i innych nie rozpoznanych do końca kultur. To miejsce mistyczne, jak z koszmarnej bajki. Idąc ścieżką w górę nie wiesz, w którą stronę pójść, gdyż masz wielokrotność wyboru i tylko Ty możesz zdecydować, jak to ogarnąć.

20170728_150448

20170728_15105020170728_141106

Nie wiedzieć czemu pierwszym moim przystankiem okazała się grota dziewicy, która okazała się kamienną jaskinią, w półmroku schowaną w otchłani kamiennego wgłębienia. Czy tu dokonywano rozdziewiczeń panien wkraczających na teren mistycznego zamczyska? Jakby owiana cudowną sławą, sama w sobie okazała się zimna i nieprzyjazna. Szybko stamtąd uciekłam, kierując się wąwozem z kamiennym sklepieniem połączonym konarami dziwnie powyginanych drzew.

20170728_152107

 

A gdy przysiadłam pod ogromnymi głazami, jakby ułożonymi ręką olbrzyma, z zaciekawieniem sięgnęłam po mapkę, nie wiedząc kompletnie gdzie się znajduję…

20170728_154119

 

Co się potem okazało, ten punkt przyciągnął mnie magicznie. Bo oto, za ciasną obudową ów kamieni, tuż za małym jakby labiryntem , ukazała się wąska budowla w kształcie wieży, ale sięgającej w dół!  Była to słynna STUDNIA INICJACJI, zbudowana z 9ciu poziomów w dół, sięgając poniżej gruntu i stanowiąc symboliczne połączenie ziemi z  kosmosem. 9tka, cyfra mojego dnia urodzin kolejny raz opatuliła mnie swymi krętymi zejściami do mrocznego padołu. Schodząc krętymi kamiennymi schodami czuć półmrok i stęchliznę. Czar uwodzenia unoszący się jednocześnie w tym prostopadłym tunelu, łączącym niebo i ziemię, doprowadza do sytuacji, gdzie samemu zaczyna czuć się mistyczną przestrzeń. Jakkolwiek największą moją osobistą marą jest oczywista ciemność, tutaj już znalazłszy się na dole i zadzierając głowę do góry, doznałam wiedżmińskiego oddechu. Jakieś napięcie mnie okrążyło, aż włosy skręciły się w drobne loczki ( ciekawe że tylko u mnie)  i doznałam ulgi istnienia. Przeniosłam swoją duszę poza ziemskie zrozumienie. Dotkliwość uczuciowa mnie opuściła, poczułam się nietykalna w swej wartości, a w uścisk podjęła mnie moc jakby czarodziejskiej różdżki. Śmiejesz się 🙂 ? Może wydawać się to zabawne zwykłym istotom żyjącym tym, co wydarza się na ziemi. To znak, że jesteś człowiekiem 🙂 Ale można w takich właśnie miejscach poczuć coś więcej, czy ma się związek z kosmosem. Ten fruwający, niezidentyfikowany element załamanego światła, nakładającego się w okolicach mojej twarzy, nieważne pod jakim kątem ustawiłam obiektyw, towarzyszył mi do końca tam pobytu. Ochrona patrzyła ze zdziwieniem i niejakim przerażeniem w oczach, kiedy wychodziłam w stronę kolejnych podziemnych labiryntów, a plamka załamanego światła podążała przede mną 🙂 Bo oto na nikogo innego  z kilkorga ludzi tam będących , lecz tylko na mnie,   padło  widmo ów tajemniczego odblasku. Tak czy inaczej doznałam też innej skazy, o czym przekonałam się dopiero wieczorem i potem oglądając zdjęcia. Coś dziwnego ukąsiło mnie w czoło i z naroślą jak przybysz z innej planety, wędrowałam dalszymi podziemnymi podwojami. Nikt tego nie zauważył. A może bał się na mnie spojrzeć 🙂

20170728_154412

20170728_154928

 

20170728_155917(0)

20170728_160616IMG-20170729-WA0094 (2)

Ze Studni Inicjacji jak już wspomniałam wychodzi siatka podziemnych tuneli, którymi można dotrzeć w nieoczekiwane miejsca, a nawet wydostać się na zewnętrzne granice posiadłości. Ja wyszłam pod wodospadem, który idyllicznie spływał ze skał na sadzawki pokryte cudownie gładką rzęsą, jak aksamitny dywanik. Myślę sobie, jakie to niewiarygodne, że takie miejsca naprawdę istnieją.

Tutaj czując się jak elfik, leśna wróżka czy ważka, pobawiłam się gramoląc się na każdy kamień, grotę czy zaglądając we wszystkie niemal zakamarki.

20170728_162433

 

20170728_16144920170728_162416

IMG-20170729-WA0100

Stamtąd przedostałam się do głównej siedziby mieszkalnej, gdzie wnętrze zaskakuje swym mrocznym nagięciem i charakterem właściciela.

20170728_164836

Niesamowita biblioteka z lustrzaną podłogą, czy dachowe ogrody to tylko niektóre z tajemnic jakie kryje ten dom. To dom pląsających dusz dających natchnienie do magicznego postrzegania rzeczywistości. Oczywiście tysiące ludzi, które tam wchodzi, nawet nie piśnie słowa, nie rozumiejąc nawet, co go otacza. A to  cała symbolika rzeżb i ułożenia wnętrza zaprasza do elitarnego doznania masońskiego przekazu bytu (…). Gdy wyszłam na taras, na który przechodzi się najwęższą jaką kiedykolwiek szłam wieżyczką,  ujrzałam rozpościerający się cały widok na zbocze posiadłości

20170728_165255

 

20170728_165351

i ciemne, zasnute chmurami tajemnicze wzgórze. Usiadłam by je obeserwować i wtedy chmury rozstąpiły swe ciemne oblicze, ukazując niebotyczny widok na szczytowe posadowienie zamczyska Maurów… Musiałam tam już pójść. Czułam się zaproszona i ujęta ugięciem żywiołu.

20170728_165217

20170728_145430

 

Zapadał już powoli zachód, inni turyści raczej zmierzali w dół, by powrócić przed zachodem słońca do bezpiecznego miejsca u podnóży Sintry. Ja jednak czułam nieugiętą potrzebę wejścia na ten szczyt. Dojechałam tam znów przydrożnym kabrio, który wysadził nas tuż przed bramą wejściową.

Tu znów profesjonalnie przygotowanie entree z mapami w kilkunastu językach ( oprócz Polskiego oczywiście) , mimo że tuż przed zamknięciem dla zwiedzającym, udało się wejść.

Dojście do zamczyska toczyło się pod górę, wzdłuż olbrzymich kamulców tworzących fasadę podzamcza. Mroczna, wilgotna aura przyśpieszała bicie serca. To jakby przeniesienie się do innych czasów. Mijając maleńką kapliczkę, czy miejsce, na którym wieszano jeńców, nie zbiło mnie z tropu i podążałam na szczyt. Gdy weszłam na dziedziniec i poczułam majestatyczność tego miejsca, odbiegłam już w ogóle od rzeczywistości. Doznałam szczęścia. Przestrzeni i błysku w oku.

20170728_181300

Castello do Mauros to ruiny jednego z bardziej spektakularnych zamczysk na ziemi. Pierwsze zabudowanie postawili Arabowie, w VIII wieku,  za panowania Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Natomiast niesamowicie zdewastowany podczas Lizbońskiego  trzęsienia ziemi w 1755 roku nigdy potem nie został już w pełni odrestaurowany.  W XIX wieku Ferdynand II nieco go przywrócił do życia, by móc podziwiać jego osobliwość ze swego zamku PAlaccio Pena.  Ale porozrzucane ogromne głazy wokół twierdzy przypominają o pozostałościach tego żywiołu i dodają mu niezwykłości. Wdrapując się na mury doznaje się zapierających dech w piersi widoków. Rozprzestrzeniają się bowiem one  na całą Sintrę, wszystkie zamki i pałace, a nawet w czasie klarownej pogody dosięga się wzrokiem ocean.

20170728_182423

20170728_182114

 

 

20170728_182259

 

Tak jak magiczna Quinta da Regaleira uśpiła moją czujność , budując emocje magii i czarów, tak tutaj doznałam powierzchni wiatrów, przesilenia całej mocy. Stojąc na najwyższej z wież, okalałam widok rozpościerającego się z jednej strony pasma górskiego Sierra de Sintra, a z drugiej wokół przestrzenie otwarte na ocean.  Jakbym pozdrawiała rycerzy wyruszających na wojnę i zostawała sama w panowaniu wiecznym 🙂 Odpowiedzialna za swą dolę i piękno duszy, mimo porażek i cierpień.

Ogrom doznań i myśli kłębiących się w mojej głowie przepełnił mnie prawdziwym uczuciem wiary w żywioły i w siebie, jako małą istotkę, ale z wykorzystaniem własnego umysłu, doznającą bezgranicznego piękna tego padołu i podążającą z ciekawością swoimi ścieżkami. To stąd można sobie krystalicznie wyobrazić, jak patrzenie przestrzenne dodaje nam mądrości, szerokiego ujęcia potencjału ludzkiego i zrozumienia różnych zależności.

 

20170728_191358

I choć nikt jeszcze nie znalazł tu rzekomo ukrytych drzwi do podziemnego miasta pod górami Sintry, a nawet do ukrytej mistycznej krainy Agaartha, która dochodzi aż do jądra ziemi, to świadomość tych możliwości napełnia moje wieczne natchnienie w obliczu prostych doznań ziemskich.

20170728_191508

Stąd powrót do Cascais o zmroku okazał się jakby przestąpieniem z krainy magii do krainy ziemskich doznań arystokratów i ówczesnej bogaterii.

Do zobaczenia w kolejnym odkryciu Portugalii na wzgórzach Cascais

20170727_140013

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MROCZNA POKUSA CZY WYBITNA WŁADCZOŚĆ – Transylwańska historia nieludzka

Tuż nieopodal karpackiego podgórza Transylwanii, w okręgu Brashow, a dokładnie w cudnie urokliwym miasteczku Bran, znajduje się zamek Draculi.

 

Jakże to proste i niczym nieskalane pojęcie, kojarzące się raczej ze sfilmowanym horrorem, niż rzeczywistością.

20180703_175448[1]

A jednak działy się tu naprawdę rzeczy, których nie sposób ujarzmić w dzisiejszych okolicznościach.  Hospodarz ów Drakula, czyli najpierw  ojciec  Vlad Dracul  ( Wład Diabeł )  a potem jego syn Vlad Palownik , który z czasem uzyskał przydomek Draculea – czyli syn Diabła,  krwawie i okrutnie odznaczyli się w swojej historii. W ów czasach XV wieku Transylwania prowadziła niezliczone walki w obronie przed Tureckim Sułtanem i austriackimi Węgrami. Vlad Palownik zwykł zabijać swoich jeńców poprzez palowanie ich ciał wokół wsi. Takie krwawe finisze więc tylko podkręciły jego przydomek, lecz czy miały też rzeczywisty diabelski oddźwięk?

Jest prze wiele różnych historii, które opisują życie samego Drakuli, jego walki, zarządzanie Państwem, potem żona i dzieci…

I choć trudno to sobie nawet uzmysłowić, jak krwawe i wręcz rzeźnicze były kary Vlada, to na ten czas, w którym żył, było to rodzaj walki , w swej prymitywnej i strasznej odmianie.

 

Ale choć w  dzisiejszym czasach  jego zamek stanowi turystyczną  gratkę, wystawiony nieoficjalnie na sprzedaż w prywatne ręce,  to podjeżdżając w kierunku słoniących się  na ciemno grafitowy kolor  Karpat, czuje się  odzew ciemnej przeszłości, ziemię nasączoną litrami krwi,  jakby pamiętającej okrutne  rzeżnie, jakie miały tam miejsce.

Legendy przytaczają, że sam Vlad Palownik był tak okrutny, że potrafił ucztować wśród tysięcy nabitych jeńców na pale, słuchać ich jęków, bałamucić jakąś młodą córkę rodziców, którzy już konali na palach, a potem zabić ją i wypić jej krew ze złotego kielicha, jako uczczenie własnego zwycięstwa.

Wyobrażnia pozwalająca na wydobycie tej atmosfery aż przytłacza, lecz gdy wejdziemy świadomie w dzieje ówczesnych czasów XV wieku, możemy doznać zupełnie innego oświecenia myśli.

 

Otóż będąc pod permanentną wojną z Turkami i Węgrami, Vlad prowadził niezwykle skuteczną politykę wewnątrz państwa  i okazał się niezwykle przebiegłym                      i bystrym strategiem. Metody jakie podejmował miały na celu odstraszenia kolejnych napaści wrogów, ale jak na tamte czasy widać i tak nie przeszkadzały, by dokonywać kolejnych napadów z nienacka.  Gdy po 14to letniej niewoli i wygnaniu schwytany przez Węgrów, w końcu wrócił na swe wołoskie włościa jako zdobywca i wielki władca, założył nawet rodzinę, poślubiając niejaką Justynę Szilagyi de Horogszeg, która urodziła mu dwóch synów. Ostatecznie więc wspierany  militarnie przez  Węgrów i Mołdawów, dostąpił też pokonania Turków.

Ta niezwykła, wydawać by się mogło wręcz straszna historia napawa do myśli o naturze ludzkiej i jej pochodzenia. Dlaczego był taki okrutny?

Żył jak normalny człowiek, w zamku wybitym na skale, posiadał komnaty dzienne, sypialnie, biblioteki , a jednak dokonywał tak krwawych czynów.

Zawsze musimy wiedzieć, że robimy coś w imię czegoś.

Podczas gdy ów Wlad robił to w imię utrzymania swej władzy i Państwa.

Podążając dzisiaj jako turystka w stronę jego zamku, roztaczają się wzdłuż drogi herby z wizerunkiem nadzianych na pale jeńców.

Jednak nie odczuwa się przy tym nienawiści do Drakuli, a raczej małość w stosunku do jego wielkości.

Okala tu taka atmosfera, jakby sam Drakula pilnował twojej wizyty i sam wybierał sobie towarzysza/ towarzyszkę odwiedzin, wokół których roztacza swój czarny płaszcz.

Jako że dotarłam pod zamek dość póżnym popołudniem , nie spodziewałam się, że do niego jeszcze wejdę… ale jak to na moc moją szczęśliwą przystało, weszłam w 2wie godziny po oficjalnym zamknięciu zamku dla zwiedzających!

Jakże niezwykłe doznanie, gdy ma się świadomość uczestniczenia w czymś, co niedostępne dla innych.

Doznałam więc zamku niezwykle głęboko, w towarzystwie mojej towarzyszki podróży i nieznużonej orędowniczki sesji zdjęciowych 😊

Co się potem okazało, setki ujęć wykonanych wokół mojej osoby, ukazały niesamowite zawirowania czegoś.

Robiąc zdjęcia, towarzyszka moja wiedżmińska  ( naprawdę ma takie umiejętności i dar). Zauważyła że krąży wokół mnie jakiś duszek.

Poruszał się za mną w różnych miejscach zamku. A najlepiej widoczne jest to na zdjęciach z tajemniczego przejścia między salonem do biblioteki, gdzie to pomarańczowe światełko widać jak lata wokół mnie.

 

Coś poczułam jakby nie z tej ziemi. Lecz nie sądzę by był to sam Drakula, raczej to jego żona, która opatuliła mnie swą  kobiecą mięciutką troską.

IMG_5403

Jakby przekazała mi swoje berło, bym czuła się tu dobrze i bezpiecznie.

I tak też było. Wędrowałam po największych zakamarkach zamku, wgłębiając się w jego historię, a duch nałożnicy Drakuli wodził mnie za ramię i umilał mój czas.

Jako delikatna białogłowa czułam zimną moc, która rozpierała się wokół mnie niezwykłym ciepłem.

Stąpając po kilkusetletnich kamiennych i drewnianych posadzkach, doznawałam mrocznego natchnienia.

IMG_5496

 

Dziwnym trafem, choć działanie to było zamierzone z mojej strony, znikła z mojej ręki czerwona bransoletka ze sznurka, którą przywiozłam z Meksyku i założyłam ją jako amulet na odstraszenie złych duchów, kajających się po zamku.

Miałam ją na sobie , oprócz srebrnej biżuterii ( między innymi krzyżyka – też z Meksyku). Czyżby Duch Pani Domu   zabrał ją sobie ode mnie jako podziękowanie za pozaziemską „ochronę” i tym samym przeniósł moc z jednej półkuli na drugą?

To wydaje się tak nierealne, a jednak się wydarzyło. Bransoletka znikła, a raczej sama spaść nie mogła, gdyż była mocno zaciśnięta wokół mojego nadgarstka.

Po wizycie  wzdłuż i w szerz  Transylwanii, śmiem jednak twierdzić, iż takie rzeczy się zdarzają. Tym bardziej w miejscach, które nasączone są tak niezwykłą historią.

Ja jako osoba z siódmymi zmysłami, łatwo w to wchodzę, bez strachu ale z wielkim zainteresowaniem. By korzystać z tych zmysłów na co dzień, w podejmowaniu szybkich i strategicznych decyzji, wiary w siebie, w swoją moc i wybicie się do kosmosu.

Tak jak las magiczny nieopodal Kluj Napoka, bezkresy krętych dróg wśród pagórów niezmierzonych, tak magia  i tego bardziej mrocznego miejsca uświadomiły mi jedną ważną rzecz:

Gdy wierzysz w swoje siły, jesteś wewnętrznie silna, nie ma takiej opcji, by ktoś Cię powalił niepostrzeżenie.

Stare duchy i siły będą Ci pomocne, by przezwyciężyć nawet przedwieczne mamroki złej magii.

Zawsze na drodze stają nam takie „potwory”, które są dla nas wyzwaniem, ale dzięki samoświadomości, jesteśmy je w stanie pokonać i umocnić się bardziej.

IMG_5668

 

 

Dziś jestem nadal nowoczesną białogłową, która cieszy się każdym odkryciem, nawet tym małym, które składa się jak puzel w całość życia naszego układanki.

Może na koniec okazać się bardzo wiele. Jeszcze więcej, niż teraz jesteśmy tego świadomi.

Także warto budować swoje doświadczenia, stawiać czoła niezwykłym możliwościom, przezwyciężać strach i iść naprzód.

Natchnione pozdrowienia z Bran, urokliwego miasteczka, gdzie dusza Drakuli i jego bliskich wciąż hula i ma się lepiej niż kiedykolwiek.

A takie pozaziemskie przyjażnie też mogą się kiedyś przydać 😊

20180703_175449[1]


IMG_5394

 

 

MOC I NIEMOC OTO JEST ZAGADKA – TRÓJKĄT BERMUDZKI W SIEDMIOGRODZIE

IMG_5243

 

Po strudzonej drodze przybyłam wreszcie do jednego z większych miast w Transylwanii, dzisiejszej Rumunii o nazwie Kluj Napoca.

Była godzina ok.1:30 w nocy i świadomość  wylądowania w tym miejscu napawała mnie dziwnym przeświadczeniem.

Stawię czoła siłom nieczystym.

Choć sam cel mojej podróży to spotkania biznesowe i wizyty w fabrykach, to bezwiednie połączyłam mój pobyt z tym, co okala to miejsce.

Jadąc w towarzystwie koleżanki wynajętym samochodem do hotelu położonego poza miastem, w środku lasu porastającego ogromne pagóry, dotarłyśmy do ogromnej polany, na której wybudowano cały resort wellness&spa, mający dać znużonym gościom ukojenie.

Świadomość jednak, iż nieopodal, bo  8 km od hotelu, znajduje się  magiczny las Hoia Baciu , słynącego z paranormalnych zjawisk, świadomość moja przenikała myśl, czy podołam ? To tutaj zdarzają się rzeczy niewytłumaczalne, jakieś siły porywają ludzi, słyszy się przenikliwe głosy kobiece wołające o pomoc, jakaś inna siła dotyka cię, by potem z potężną siłą odrzucić w dal, albo spotykasz na drodze osobę, która wydaje się nią być, a jest tylko widmem kuszącym.

IMG_6048

Las w pewnym momencie zaczął się zmieniać , dosłownie historie opowiadane przez miejscowych mówią o tym, że dopiero w latach 60tych naszego stulecia, zaczęły się tam dziać rzeczy niezwykłe. Drzewa dotychczas rosnące prosto, wygięły się w tych samych kształtach pod wpływem jakiejś przepływającej siły, znikły zwierzęta i ptaki. Całe runo porósł mech. Zdarza się, że śmiałkowie widzą tam jakieś istoty, poruszające się  przedmioty, albo doznają postradania zmysłów. Najczęstrzym objawem pierwszych dolegliwości są mdłości i zawroty głowy i migreny.  Jak więc można przypuszczać, miejscowi nie radzą udawać się tam na przechadzki.

Zjawisko to jednak do dzisiaj nie zostało wyjaśnione , ale mroczna sława lasu nadal niepokoi odwiedzających to miejsce.

Niektórzy przechodzą obok tej historii obojętnie, ale coraz więcej prowadzi się tu badań ufologicznych, po tym jak wielokrotnie widziano tu przemieszczające się świecące kule obok łysej polany lub ślady na śniegu, należące do czegoś, co nie żyje na ziemi.

Twierdzi się też, iż łysa polana, która znajduje się w środku lasu, jest jakby przejściem do innego, równoległego świata i kto do niej dotrze w odpowiedniej konstelacji nocy, wpada w nią niejako i znika bez śladu. Rzekomo las ten ma powiązanie z życiem hrabii Drakula, który lubił tam polować.

Nieczysta i mroczna energia zamku hrabii Drakula ma  bowiem rzekomo powiązanie mocy z lasem Hoia Baciu i odgrywa się  negatywną energią, stanowiąc jednocześnie portal między naszym światem a innymi światami równoległymi.

Ok, dość tych legend… pomyślałam, ale nie sposób tak lekko przejść koło tego obojętnie.

IMG_5250

Po krótkiej nocy obudziłam się w idyllicznym, cudownym miejscu, budzącym się słońcu

okalającym przepiękną polanę w dolinie otaczających górzystych lasów.

IMG_5253

 

Strumyki i stawiki grały cichutko wodną melodię, a budzące się żaby i ptaki, pojedynczo skrzeczały na powitanie, gdy wstałam prosto z łóżka i wyszłam na taras.

IMG_5293

 

Czy tak wygląda idylla za zasłoną mrocznego lasu? Czy tak przyciąga zło, ukazując swoje prześliczne oblicze, by w nie wpaść niewinnie?

To także taka przenośnia życia. Bo przecież łatwo jest ulec czemuś pięknemu, czemuś nadzwyczaj cudownemu i niepostrzeżenie zapomnieć się.

Konsekwencje ponosimy my, więc dobrze jest kierować się jednak odrobiną rozumu 😊

Podczas śniadania i porannej jogi, jaką przywitałam dzień i moje biznesowe cele , postanowiłam z rozwagą podejść do tematu i kierować się swoimi celami, respektując moce, jakie tutaj świat okalają.

joga

Wybrałyśmy się w niezmierzoną wydawać by się mogło drogę do producentów, jadąc setki kilometrów po niezmierzonych pagórkach, przełęczach, wśród pastwisk, łąk i

plantacji słoneczników i kukurydzy, czułam ogrom tego kraju.

Czułam jego surowość. Jego byłą świetność. Wszystkie domy bowiem na wsiach są murowane, z glinianymi dachówkami, a w miasteczkach część pozostałości to piękne kamienice, które zachwycają swą byłą świetnością.  Rumunia jako kraj jest bardzo dumnym zjawiskiem, a ludzie w nim żyjący, są niezwykle zacięci i ostrzy.

 

 

IMG_5813[1]

 

IMG_5860[1]

IMG_5897[1]

Są dumni ze swego walecznego pochodzenia, z wyzwolenia Siedmiogrodu spod najazdów Węgierskich, Tureckich, Saskich i Tatarskich. Nękani przez wieki przez inne Państwa, dziś charakteryzują się własną, niezbitą dumą.  Jakby te wszystkie doświadczenia ukształtowały ich mocne charaktery.  Z dotychczas odwiedzonych 40tu państw ( nie miast) , po raz pierwszy spotkałam się z taką ogromną determinacja  bycia sobą. To ludzie głęboko osadzeni w swej sile i bezwzględnej dumy. Większość ludzi mówi tu takim językiem, który jest mieszanką ekspresji włoskiej i tureckiej ostrości, duża społeczność też swobodnie porusza się językiem węgierskim. To wszystko wpływa na ogólny obraz narodu, który jest dumny z siebie. To kraj, w którym widziałam dużo ludzi bez uśmiechu na twarzy, ale z zaciętością w oczach. Nikt mi nie podskoczy, zdawałyby się przekazywać.

Gdy dotarłam do firm, różnorodnej produkcji, zwiedzając je i poznając tamtejszych ludzi, czułam do nich respekt. Walczą o swoje, swoimi siłami. Nie korzystają z łatwej pomocy, takiej jak przynależność np. do Unii Europejskiej, ale sami chcą osiągnąć swój cel.

Oczywiście wśród ludzi biznesu, którzy jeżdżą po świecie, uczą się jak może być , widać tę nadrzędną świadomość. Oni wiedzą do czego zmierzają i zakorzeniają te cele wśród swych pracowników.  Ta niezwykła samodzielność jednak, walka o swoje, zainspirowała mnie niesamowicie.

A gdy odwiedziłam jedną z moich niedawno poznanych producentek o imieniu Narcisa i jej matki Eleny, które prowadzą  prężnie rozwijającą się produkcję ( …), doznałam uwielbienia w ich stronę. Jak dwie kobiety rządzą  ponad 300ma facetami, czują się silne i wierzą w siebie.

IMG_5964[1]

Zainspirowały mnie obie do wewnętrznego utwierdzenia siebie, że to co robisz, rób z przekonaniem. Wierz w to i w siebie.

Wracałam od nich jak zaklęta i jak po najlepszym spotkaniu motywacyjnym.

Drogi kręte i wąskie, miejscami totalnie bezkresne i zniszczone upływem czasu, potem przelot awionetką nad górkami,  zawiodły mnie w kolejne niezwykłe miejsce —- środek Siedmiogrodu, miejsca rządów Drakuli.

Do zobaczenia w czarnej magii przesilonej białą 😊

 

IMG_6053[1]

 

MI AMOR WIANEK NA PORANEK

Godz. 4:05, świta.  jadę nad jezioro na wschód słońca … by doświadczyć budzącej się natury.
Jakże dziewicze to doświadczenie. Gdy wstajesz o wczesnym poranku i zmierzasz tylko w jednym celu, by poczuć się prawdziwie.
Tafla wody niczym nie zmącona jest jak ta „tabula rasa”, która daje Ci szansę                         na kreowanie własnych myśli na nowo, na czysto.
Spróbuj jakie to wyzwalające.
Nic nie jest w stanie cię ograniczyć w tym momencie. Zetknięcie w przestrzeni ciszy pobudza bardziej niż zgiełk i natłok informacji.
Stajesz się nowym zarodkiem siebie.
Możesz zrobić z tym co zechcesz.
Zapisać swoje myśli, co jest dla ciebie ważne, do czego zdążasz, czego pragniesz.
Takie uświadamianie siebie podczas naturalnej medytacji jest jak najlepszy afrodyzjak. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie pokłady w tobie drzemią.
Nadchodzi zmierzch.
I gdy wydaje ci się, że wszystko idzie spać,kończy się nieprzaśnie…
Jutro znów czeka nas soczysty poranek
Zakładam wianek
Taki z kwiatów,  zrobiony na łące w kraju rumiankiem kwitnącym,
20180622_211058

 

20180622_211112

lub egzotyką pachnącym.
IMG_5202[1]
Za każdym razem intensywnie się z radością kojarzącym.
To taka dewiza do krainy marzeń.
Takie intro do nowych wydarzeń.
Bo czyż małe gesty nie cieszą, czy spotkania i lekki czas emocjonalnej więzi nie budują       i oblicza przyjaciół kształtują.
Tworzymy chwile, które chcemy pamiętać.
Odnajdujemy w sobie radość i przyciąganie.
Namiętne współgranie.
IMG_5203[1]
Gdy kogoś darzymy wyjątkowym uznaniem,
Chcemy za nim podążać
Chcemy wyznaczać swoje ścieżki
I z natury do „fury”
przenosić wartości, które nie tracą na swoim znaczeniu.
Opowiedziałbym anegdot parę w nawiązaniu do tego prostego ujęcia pochodzenia nas.
Ale zostawię to w obrazach, w mojej głowie i na zdjęciach.
Niechaj się ziszczą w swej wielkości bladej.
20180617_103318[1]

SIŁA SAMOODRODZENIA

Dzisiejsza podróż otworzy nam szersze spojrzenie wokół siebie, na siebie , na świat, na ludzi …

LXAQ2357[1]

Otóż zabieram was dziś w podróż do naszego mózgu

 

IMG_3781[1]

Niesamowite w tym jest to, że podróż ta owiana tak ogromną niedostępnością,

Już na jej progu objawia się jako niezwykle fascynująca, nie można się jej doczekać, przyprawiająca o bicie serca i ogroooomne zaciekawienie, cóż oto przyniesie.

 

Doznałam dziś samoświadomego, bardzo silnego olśnienia😊

Na przestrzeni ostatnich miesięcy, tygodni przeszłam osobiście swego rodzaju stąpanie po grząskim podłożu. Tak jak wmawiano mi przy różnych okazjach ,

że życie zawsze będzie niepewne, tak w ostatnim czasie otarłam się o to doświadczenie namacalnie.

Kumulacja wielu zdarzeń, tych mniejszych i większych.

W strefie prywatnej i ogromnie dynamicznego rozwoju biznesowego, doprowadziła do nazwałabym to punktu zero. Orbity poza ziemskiej, z której możesz lepiej przypatrzeć się wszystkiemu z góry, pod każdym kątem i różnymi punktami odniesienia.

Nastał więc czas, gdy w biegu i euforii działań, zatracasz ziemskie przyciąganie.

Stajesz się samotnikiem, wśród milionów ludzi.

Największym zaś uświadomieniem jest to, że utracasz bliskie osoby.

Tracisz przyjaciół, którzy znają cię lepiej niż samych siebie.  Kochają Cię, ale przez brak czasu, zanika związek wspólnych doznań. Ba, również doznajesz, że nie tylko ich tracisz, ale oni sami cię niejako …porzucają.

Osobiście doznałam takiego „bliskiego” porzucenia,

W efekcie braku poczucia, że jest się dla kogoś ważnym,

I gdy stajesz boso na zroszonej trawie , uzmysławiając sobie samoistnienie,

 

IMG_4267[1]

Bez możliwości ucieczki, bez możliwości liczenia na drugą osobę w sytuacjach trudnych, krytycznych, niefajnych …

To w pierwszym momencie dopada cię  załamanie, żałość, ból

DLACZEGO?

Dlatego że w biegu i obliczu różnorodnych zainteresowań, nie jesteś w stanie utrzymać fundamentów.

A fundamenty, które nie są dobrze zgrane, rozpadają się szybciej, niż je budowano.

Po niezwykle motywujących konferencjach biznesowo – napędzających, a ostatnio po wykładzie jednego z super motywatorów Simon Simek, ukształciła mi się  ważna myśl.

Najpierw za pomocą jednego słowa : DLACZEGO? – które Simek stosuje w całej diagnozie swych działań, na różnych polach egzystencji, zaczęłam zadawać SOBIE SAMEJ to pytanie: DLACZEGO?

DLACZEGO ktoś mnie opuścił?

DLACZEGO nie mam motywacji?

DLACZEGO żle się czuje?

DLACZEGO nie mogę być szczęśliwa?  Itd.

NAJNIEZWYKLEJSZE BYŁY MOJE odpowiedzi DLA SIEBIE SAMEJ:

Nie będę ich tu przytaczać w całym kontekście, ale w całym tym zawieruszeniu, zaskoczyłam siebie, że na każde z tych pytań odpowiadałam jakby na wspak i z pozytywnym tchnieniem.

Czyli np.

Dlaczego żle się czuję?

Moja odp:  generalnie czuję się bardzo dobrze. Ale gdy boli mnie głowa, wykonam odpowiednią jogę i mi przejdzie, a gdy czuję się żle, bo tak – to jestem sama temu winna, więc jeśli tak nie chcę, to dlaczego w to brnę?

 

Dlaczego ktoś mnie opuścił, nie chce być już moim przyjacielem, nie lubi mnie tak bardzo

— to jest też moja sprawka: bo jeśli nie leżę w kręgu jego zainteresowań, nie jestem odpowiednio otwarta na niesamowite zmiany, jakie odbywają się w jego życiu,

bo jeśli ktoś jest ode mnie lepszy, piękniejszy, kochańszy

bo jeśli ktoś wybiera i stawia na inne priorytety,

to  muszę SAMA spojrzeć na swoją wartość od własnej, czystej strony.

Muszę uwierzyć, że po prostu i tak dam radę!

Poza różnymi takimi życiowymi smutkami i trudnymi sytuacjami, na domiar złego, zostałam też doszczętnie okradziona z ważnych rzeczy osobistych, w tym wszystkich dokumentów.

Po szoku i totalnym załamaniu, jakże niesamowitą była droga do „uratowania” sytuacji.

Na  każdym kroku spotykałam się z ludzką wiarą w dobro i chęcią bezkompromisowej pomocy.

Czy to w policji kryminalnej, czy w urzędach, bankach, znajomych, którzy oferowali pomoc,

wszyscy nagle stali się nośnikami szczęścia.

A DLACZEGO?

Dlatego że pozwoliłam sobie na pozytywne myślenie, na otwartość, że zwracając się do kogoś, ten ktoś mi pomorze.

Następnie ważne też były kolejne inwazyjne badania lekarskie, które zaglądały w najgłębsze zakamarki mojego ciała, mimo lęku przed nimi, okazały się również perliście czyste!

Doznałam więc samo odrodzenia w obecności i podczas rozmowy z moim lekarzem.

Choć wykonujemy pewne czynności wielokrotnie, za każdym razem podchodzmy do nich inaczej.

Ta świeżość spojrzenia, otwartość umysłu – wręcz siła dokonania tej zmiany, sprawi,

że odkryjemy w sobie tą niesamowitą pozytywną i napędzającą wiarę w siebie

Za każdym razem.

IMG_4224[1]

Bo każdy człowiek ma taki zarodek, który „samosięodradza”.

Ale musi on ten zarodek uruchomić, podlać siłą własnej osobowości i odwagą poniesienia porażki.

To właśnie ta podróż poprzez różnorodne zdarzenia i obserwowanie swoich reakcji, poprzez zadawanie sobie pytania DLACZEGO, otwiera nasz mózg na szersze drogi.

IMG_4215[1]

Gdy zostajemy sami – kochajmy siebie. Ponieważ sami jesteśmy dla siebie uczynić cuda

TAK – CUDA!

Własną siłą, nieskalaną przewrotnością myśli, możemy być kim chcemy i robić to co chcemy.

Gdy tacy jesteśmy, przyciągamy do siebie cudowne osoby.

Nie mogę obyć się ze szczęścia w tej konkluzji i  dlatego , spontanicznie chciałam to w skrócie zapisać.

Ciekawe jest również to, że wiele osób nie widziało we mnie słabości i smutku.

Wręcz przeciwnie, ostatnie moje spotkania z ludzmi sukcesu, rozwijającymi swoje biznesy w sposób wydawało mi się lekki, a mimo to  z ogromnymi zyskami, uświadomiło mnie w tym, że potrafię walczyć. Że jest to zakorzenione w moim pierwiastku naturalnego odradzania się pozytywnego myślenia.

Trzeba tylko nieustannie być ze sobą w zgodzie. Wierzyć sobie i cieszyć cię wszystkim, co nam się przytrafia.

20180220_115518

A inwestycja w działania i doświadczenia, będąca bezcenną mocą, zwróci się wielokrotnie i na każdym, zaskakującym kroku.

20180220_115537(0)

Cudownego dnia 😊

 

IMG_3779[1]

 

 

 

 

CZY BALI SIĘ ZAWALI czyli BAŃKA SPEKULACYJNA LEONY

20150129_113831

 

Skoro ten blog jest o fantazji, o pasji i podróżach w realu i …snach, chcę wymiksować możliwości na skalę maksymalną. Uwielbiam wprost mieszanie snów z tym, co dzieje się podczas świadomości namacalnej. Wyobrażnia jaką się kieruje, już nie raz doprowadziła mnie do rozkoszy zmysłów, dodała pomysłów na real i uświadomiła, że trzeba cieszyć się tym, co sami sobie kreujemy.

Bo to jak ułożymy sobie dzień, miesiąc i całą przyszłość zależy tylko od nas.

Tylko my sterujemy naszym nastawieniem, naszą wizją świata, postrzeganiem i oczekiwaniami.

20150128_114713.jpg

W świecie opartym na spekulacjach, ba nawet w gigantycznym tempie rozwijających się potencjałach w bańkach finansowania spekulacyjnego, musimy znaleźć sobie swoje własne ujście.

20150126_154538

Obracając się w świecie różnorodnych ludzi, z jednej strony finansistów, bazujących na namacalnych kapitałach na bazie jakiejś produkcji, czy wydobywania surowców takich jak złoto, diamenty itd., a z drugiej zaś  strony  ludzi, którzy spekulują i inwestują w kryptowaluty, jest się jako wizjoner namacalny, stojącym okrakiem jakby pomiędzy dwiema górami, między którymi ogromna jest przepaść.

Jako osoba pracująca na bazie namacalnych biznesów, produkcji, ludzkiej unikalności, obserwuję rozwijający się rynek kryptowalut i technologii blockchain z otwartymi oczami i ogromnym zaciekawieniem. Jednak jako entuzjastka a jednocześnie sceptyk, chciałoby się od razu tego dotknąć, poczuć fizyczną wartość tych spekulacji. To proste, nie nadaję się pewnie do tego, bo gdy obserwuję z kolei działania Billa Gates’a ( założyciela Microsoftu), który będąc jednym z ojców sukcesu tej firmy krytycznie wypowiada się na temat nowoczesnych technologii, a stawia nadal na Apple, która nie byle jak, ale generuje niesamowite zyski na swoich produktach – 61,1 mld  usd,  z czego 13,8 mld zysku w ostatnim kwartale, a kapitalizacja na poziomie 937 mld usd –   to w prostym skojarzeniu, bardziej zawierzam mu. To jest jak wierzyć w coś, co się rozumie albo nie.

Gdy patrzę jak żyje przykładowy Bill Gates, w jakich spektakularnych wnętrzach się obraca, jakie technologie i nowoczesne urządzenia tworzą jego otoczenie, nieprzeciętny gust w tzw wyposażeniu życia, to wierzę jemu. W prostym zwyczajnym skojarzeniu. Jeśli on będąc matematycznie rozwiniętym człowiekiem ponad przeciętną tak mówi i dowodzi temu co robi, przykładem swojego życia, to wydaje się proste, że powielając schematy jego działań, też odniesie się taki lub większy sukces 😊

A jednak chcemy odkrywać zawsze coś nowego. Bo czy scentralizowane banki dają nam pewność? Ale może czy zdecentralizowane  nam ją dają?

Otóż nie. NIC NIE DAJE NAM PEWNOŚCI.

Po krótce konkludując, nie warto wierzyć w czyjeś słowa.

Warto słuchać i poszukiwać różnych opinii,

Ale ZAWSZE wyciągać swoje wnioski, swoje własne cele i je realizować po swojemu.

Bo tylko gdy jesteśmy czymś osobiście zafascynowani, uwielbiamy coś robić ponad wymiar czasu, który jest najcenniejszą wartością, to wtedy możemy mieć pewność, że szczęście będzie podążało z nami w realizacji naszych wyzwań i marzeń.

Powracam myślami do odbytej podróży na BALI. Urokliwa to i niezwykle ezoteryczna wyspa w Indonezji.

Będąc w jej sercu, UBUD  i słuchając odgłosów dżungli rozpościerającej się niemalże tuż o krok w każdym miejscu, nawet okalającego miasteczka, czuje się niezwykłe połączenie z egzotyczną naturą i jednocześnie przenikającą magią.

20150128_082304.jpg

ja pod bananowcem20150128_105234

20150128_105333

20150127_123053

magia krajobrazu

 

Nie sposób jest nie czuć tutaj wszechogarniającej nuty czarów, zapachu kadzideł z niemal każdego domostwa i niezwykłej urody plaż.

Tutaj jakby zstępuje się na ziemię bosa stopą, w zapomnieniu rzeczywistości i pędzącego rozwoju.

plaza

plaza z leżakami

ja z plazy

kąpiel

A jednak natchniewa się siłą, która daje moc do działań po powrocie do życiowego super zgiełku.

Czy uścisk miłosny węża dusiciela,

waż boa 2waz boa 5waz boa 4

czy kąpiel w basenach królewskich, balansowanie na odległych pałacach wodnych, nic z tych rzeczy nie wytrąca z równowagi. Niby jest to doznawanie odlegle od codziennego, ale jakże pobudzające zmysły i rozwój wewnętrznych doznać. A czy to nie one wpływają również na nasze póżniejsze postępowania?

widok na pałac

baseny królewskie 2baseny królewskie 1

leona widok z gory

leona w pałacu

taniec tryumfalny

Jakim cudownym darem jest więc podróżowanie do tak odległych i innych zakątków świata.

Rozbudzającym namiętności i wielbienie życia.

Niesamowity czas opętuje nas podczas porannej jogi, cudownego biegania czy po prostu spektakularnego zachodu słońca.

joga

leona i małpa

bieganie na plaży

zachód słońca

I wracamy do realu. Czy kryptowaluta da nam takie doznania?

Spoglądając jeszcze inaczej przez pryzmat matematyczny rozwijający się w filozofię, jest to możliwe.

Ale na ten moment myślę, że tylko dla najlepszych uzdolnionych matematyków, dla wizjonerów z mega szerokimi horyzontami i sprytniejszych technologicznie umysłów.

Jakże cudownie jest być wśród nich i doznawać obok namacalnego piękna, spektakularny rozwój ponad ludzkie wyobrażenie.

Na miarę naszych czasów, rozwój w YTD jest teraz kilkakrotnie szybszy na minutę niż kiedykolwiek. Doznawajmy więc wszystkich nowinek, jakie nam się przytrafiają. To one są gwarancją naszego rozwoju.

Bieżmy je garściami i żyjmy NASZĄ CHWILĄ  tu i teraz.

LOVE ❤

 

nad przepaścią

 

Miałam sen na „Jawie”

alantyk błękit

Otworzyłam oczy w mojej cudnej krainie
Ale właściwie gdzie ona jest … rozmyślam

Na pograniczu światów, na załamaniu kuli ziemskiej o wschodzie słońca
Wypłynęłam z głębin oceanu, gdzie moje przyjaciółki rozgwiazdy i żółwik wodny otworzyły mi wrota do świata baśni.

Przywitałam dzień w przyjemnej pianie morskiej

obudzona w morskiej fali

Doznałam szczęścia ziemskiego i wypłynęłam na południowym wybrzeżu Argentyny.
Zaczęłam ćwiczyć taniec aero by ucieleśniać moje zmysły…
Ćwiczyłam na brzegu lekko unosząc się w pląsach i woni porannych myśli…
To co mnie natchniewa rodzi się w niespodziewanych momentach… pomyślałam radośnie

balet na brzegu
I wtedy gdy wieczorem koleżanki porwały mnie by spróbować argentyńskiej milongi, porwał mnie on.
Z włosami przylizanymi błyszczącą brylantyną, w luźnym miękkim garniturze, swobodnie okalającym jego porażająco męskie piękne ciało.

Zmysłowość jego ruchów i męskiego wyczucia do nieposkromionej kobiecości, pożarły mnie w całości.

Te gorące zmysły pochłonęły mnie w tangerskich pląsach. Czułam się wyjątkowo seksownie, zmysłowo, piękna w całości, najważniejsza na świecie dla mojego zjawiskowego tangero.

On mnie ucieleśnił w tych zmysłach. On mnie rozpieścił w swych ramionach. Uczynił królową mórz bezkresnych i całej zatoki świata.
Tak powstał obraz Lady in red… cudownie zmysłowa kompozycja boskich ciał, nieposkromionych dusz i niezwykle ponadprzeciętnych umysłów.

lady in red

Połączenie fizyczności jego czarnych włosów osnutych jej blond kosmykiem i aksamitnej skory niewieściej, naznaczyło to dzieło największą z mocnych par,

na której widok wszyscy drżeli z zazdrości.

By natchnić myśli do dalszych poczynań rozwojowych i uskrzydlona wyjątkowością,        w jaką wprawił mnie ów tangero, zaczęłam tworzyć.

Doznałam niepojętej energii i natchnienia do dalszego rozwoju.

 

taras pod strzecha
Uprawiając jogę, oglądając niebo w brzasku różu, projektując miejsca do relaxu, wiedziałam ze to najlepsza karma.

Ta karma towarzyszy mi co dnia i co noc… gdy tworzę, rozwijam projekty moich marzeń, czy śnię…
za każdym razem staję się znów dziewczynką, dumam. Wyobrażam sobie dziwne rzeczy …
Biegam z moim pieskiem z bajki
A może nią zawsze jestem
Bo któż mógłby miewać takie sny jak nie dziecięca dusza

leonka w kaloszkach

I znów wracam do realu…
Rozwijam skrzydła
Rozwijam myśli
Idę… i nie mogę się doczekać, co jeszcze świat ma do zaoferowania

i co ja mogę z tym zrobić
Co zechcę

joga pose na tarasie
Zależy to od mojej fantazji, wiedzy, inteligencji, pozaziemskiego natchnienia i mocy działania.
Odpływam jako syrena by znów śnić, a gdy się obudzę, za każdym razem ogarnie mnie nowa energia.

leona płynie w nocną głębię

SINGAPORE FUTURE I JAKARTA NIC NIE WARTA?

 

20180310_142415

Jakarta i Singapore dwa miejsca jak dwie galaktyki. Za Ok. 150 lat będą reprezentowały całkiem dwie inne grawitacje, mimo ze tak są blisko siebie położone. Wyślemy swoje myśli i one zakiełkują w jednej z nich. Naturalnie zaczną tworzyć się równolegle inne galaktyki, do których ludzie będą trafiać naturalnie,  w zw. ze swoimi potencjałami … Singapore to kraina narodzin najbardziej rozwiniętej technologii, a jednocześnie stylu zaimplementowanego już w obecnym świecie, stąd będzie łączność do najbardziej odległych miejsc w kosmosie i stąd będą prowadzone badania i odkrycia nowych połączeń i cywilizacji … a Jakarta, cała Java z kolei i okalające ją indonezyjskie wyspy, rozwinie się w naturalnie mistyczną krainę. Tu ludzie będą pomnażać energię dzięki czystej woli umysłu. Nasączeni magicznym zgłębieniem tajemnej wiedzy natury, zawładną światem naturalnym. Tylko tu będzie można zjeść świeżą papaję i wydostać naturalne drewno suar spod dna morza… Ziemia stanie się więc podzielona na obszary zawiadujące oryginalnymi mocami…
Podróżując dziś między tymi obszarami można już odczuć niesamowite szczegóły, będące zwiastunami tej przyszłości.

 

singapore sand 2singapore sand 1singapore sand 5

BAY BY NIGHT20180309_193401

pool oasia dzień

Czuję się tu, jakbym zeszła ze statku kosmicznego. Singapore przywitał mnie swoją nieprawdopodobną nowoczesnością, świetnie wykształconymi ludźmi, generalną inteligencją wykraczającą poza standardy obecnego świata. Rzekomo cała Azja i Indonezja kieruje tu swe dzieci, chcąc zagwarantować im najlepsze wykształcenie. I rzeczywiście przebywanie z tutejszymi mieszkańcami, sprawia, że inspirujesz się do samorozwoju. Czując swoją niedostateczną słabość wobec tego, nabierasz energii, by być lepszym. By dorównać temu niesamowitemu pędowi nowoczesności, tym nieprawdopodobnie szybko myślącym umysłom i niespotykanej inteligencji, a jednocześnie zatopić się w nim, jak w czymś najbardziej pożądanym.

Tak ! W Singapurze można podniecić się możliwościami. Przestrzenie powiększają twój umysł, a ty zrobisz wszystko, by nie być z tyłu. Totalnie innowacyjne systemy połączeń między budynkami np. Z samego Marina Bay poprzez dachy, oszklone mosty- tunele  do słynnego centrum handlowego  … poprzez przystanek na dachu The Sands Hotel,  restauracja Se LA VI np. gdzie można zjeść kolację z widokiem z 57go piętra na okalające miasto i zatoki, by dalej kolejnym szklanym tunelem przejść do  Gardens by the Bay , osadzonych konstrukcji drzewiastych wśród soczystej, pachnącej, rozpierającej naturalnej roślinności… te przestrzenie i polot, doświadczając ich wewnętrznie z rozumem, nie pozwolą Ci już zapomnieć o tym, ze i ty możesz więcej niż myślisz :)…

leona na tarasie

GARDENS BY THE BAY NIGHT VIEWsingapore sand 3singapore sand 5

20180310_125037

20180310_135437

na tle ogrodów

Zmierzając po tym odkryciu do Jakarty i potem na Bali… doznajesz ukojenia duszy, rozpromienienia serca, zapłodnienia myśli nastrojem szczęśliwości. Otaczający Cię tu ludzie są jak z innej planety, bardziej mistycznej. Każdy kontakt wydaje się uduchowiony, mający głębię czegoś więcej niż ludzkie uczucia.
To tu rozmyślisz o sobie jako człowieku, potrzebującym czystej bliskości z innym człowiekiem , czucia więzi z wybranymi osobnikami. Ogarnie Cię tęsknota za tymi, których kochasz, ale i spokój, że jeśli tacy są, to tak prosto nie znikną z twojego życia.        I nic nie stanie na przeszkodzie, by pozostać wobec siebie w wyjątkowej komitywie.
Przywitałam się tu z ludźmi czującymi taką moc, myślami witałam się z niewidzialnymi bożkami, o dziwacznych kształtach , z trąbkami i antenami na głowach ;), a prawdziwie pachnąca poranna joga z indonezyjskim przewodnikiem, ucieleśniła moją energię na przyszły czas…
to najbardziej spektakularne połączenie tak dwóch różnych krain, jakie doznałam na ziemi.

singapore targi 2
To nie powszechnie silni Amerykanie, ze swoją prostacką przebojowością, to nie komunistyczne bogate Chiny będą królami świata, to nie Japonia, która żyje w szufladach przycisków komputerowych, ale w przyszłości świat będzie należał do oryginalnych umysłów,  do wybitnych jednostek, za którymi podążać będzie uznana i odpowiednio rozwinięta siatka ludzi z umysłami, które już kiełkują w Indonezji 🙂

kwiatki

Tak pięknie to wygląda, zachwycam się tu życiem, wiec może troszkę rozpędzam się w marzeniach, ale … czym byłby świat bez nich ?

W Jakarcie większość ludzi traktowała mnie jak gwiazdę filmową😉, chcieli ze mną porozmawiać, zrobić zdjęcie, przynosili kwiaty i zapraszali na wspólnego drinka… i wcale nie było to przeszyte jakąś pseudo zapaścią.

 


W super luksusowym hotelu, który wyrósł w Jakarcie w rok, miałam np. cudownego „help boya” , który kojarzył mi się z młodym Kondradem, gdy grał swoją sławną rolę w „Zaklętych Rewirach”…
lecz mimo to, nie czułam bym była lepsza od nich. To ja ich podziwiam za ich wyjątkowość i osobistą siłę bycia.

jakarta 1 hotel

To czysta moc więc, jaka płynęła z nich, z tych ludzi pozwalała wyrażać teraz moje uczucia. Uczucia pozytywnego bytu, które z łatwością się odwzajemnia i żyje jego pełnią.
I takie oto sytuacje przygotowuje nam los, jeśli tylko popłyniemy z falą chęci rozwoju.
Makasi za każdy nowy dzień 🙂
I gorące, egzotyczną ulewą parujące pozdrowienia z Singapuru 😎

 

20180310_141531

MISS SAJGON W HO CHI MINH

W ten przepiękny, niesamowicie magicznym i pełen zapachów,  gorący wieczór, który spędzam  w stolicy Wietnamu Ho Chi Minh, nie łatwo jest nie pomyśleć o tutejszych kobietach.

on the river side

O kobietach, które tak jak cały Wietnamski naród, są silne i mimo biedy i braku dostępu do cywilizacyjnego rozwoju, szkół, pomocy lekarskiej,

Biorą życie w swoje ręce, przeżywając je na swój sposób.

Przychodzi mi na myśl historia osadzona właśnie tutaj w czasach wojny wietnamskiej, o kobiecie sprzedanej do burdelu, którą sprezentowano na jedną noc

Amerykańskiemu żołnierzowi. Na jedną noc, która zmienia jej życie na zawsze.

 

Bo otóż ta  ów kobieta rodzi synka, o czym amerykański amant nic nie wie i spokojnie rozpoczyna nowe życie po powrocie do Ameryki,

Poślubiając amerykańską żonę.

I nic by w tym nie było złego, gdyż ów żołnierz myśli, że ta wietnamska dziewczyna nie żyje.

Ona jednak ucieka z Wietnamu do Bangkoku gdzie wychowuje sama małego synka.

Gdy były żołnierz dowiaduje się o tym, postanawia z obecną żoną odzyskać wietnamskie dziecko.

I tu pojawia się konflikt piękna z bestialstwem.

Młoda dziewczyna, jest gotowa oddać swoje dziecko, w imię lepszych możliwości i rozwoju w Amerykańskich warunkach.

Natomiast Amerykański żołnierz i obecna żona… nie biorą pod uwagę uczuć ów dziewczyny.

No cóż.

Taka historia życiowa, pokazująca jak ludzie/ kobiety z biednych krajów zdolne są do poświęceń własnych uczuć w imię lepszego bytu – bynajmniej nie dla siebie.

A  Ci, którzy znajdują się w bardziej sprzyjających warunkach ekonomicznych, rozwijają się jako tzw. „pustaki”, bez emocjonalnego sensu w życiu.

Co to oznacza?

Oznacza to, że świat kobiet jest piękny a zarazem, jakże trudny dla tak marnych istotek.

Mężczyżni się wcale o nas/ o Was nie troszczą, jak to przypisane jest w zaraniu ludzkiej kultury.

Podążają tam, gdzie w danej sytuacji jest im lepiej.

Nie dajcie się więc dziewczyny,

Wy tez walczcie o swoje miejsce – o SIEBIE.

Moim marzeniem jest więc dzisiaj, gdy cały świat obwieszony jest informacjami o zbliżającym się dniu kobiet,  by każda z nas uwierzyła w siebie bardziej.

By ryzykowała i budowała swoją wartość.

Moim marzeniem jest kobiecy świat, wspierający się nawzajem, budujący pozytywne relacje.

m

Niestety często jest tak, że to mężczyżni są naszymi tymi lepszymi przyjaciółmi.

Nie zazdroszczą nam powodzenia, piękna i szczęścia, ale radzą bezwarunkowo  i dużo bardziej celnie.

Osiąga się to jednak najczęściej na poziomie przyjażni, nie kochanka, który ma Was wszystkie i tak głęboko w dupie.

Jakby to było, gdyby kobiety bardziej się lubiły nawzajem i nie wszczynały nienawistnych gierek między sobą.

Mężczyżni …hmmmmmmmm

Są na pewno dwa typy i hejt może się tu posypać,

Ale jest większa liga, która nie ceni nikogo bardziej niż siebie samego.

Unikajcie takich osobników, którzy narcystycznie wielbią samych siebie i mają Cię za nic, potrafiąc z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień zachwycić się i spędzać czas z inną kobietą.

Unikajcie męskiej obłudy.

Jeszcze raz wierzcie w siebie, w swe mistyczne możliwości i kobiecość ponad wszystko.

I czasem dajcie się ponieść delikatnej fantazji, w której miły przyjaciel może stanowić tylko ułamek, na który serdecznie zasłużył.

Za rogiem i tak czeka na niego kolejna panna, przed którą będzie zacierał wszelkie ślady i żadne przeżycia niczego nie zmienią.

Jak to by podsumował Branson:

„Having said that, Screw it, lets do it!”

 

IMG_2429

Najgorętrze pozdrowienia z rozpalonego Wietnamu.

Ps. Zawsze na cudowne rozlużnienie balsamu duszy, jest przedstawienie teatralne lub operowe.

Dodatkowo osadzone w wyjątkowym i rzadkim miejscu, doprowadzić może do takiej rozkoszy duszy,

opera wietnam

opera wejscie

Że kwitnąć się chce.

IMG_2461

Tu namiastka klimatu rodem z Sajgonu.

m1

Cudownie jest widzieć świat i doznawać kulturowych uniesień.

Takie życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet zostawiam tu 😊 ❤

z początku mej niezwykłej wyprawy do krainy Indonezji 🙂

m3

Love ❤

 

KOBIECA SIŁA Z KOSMOSU

IMG_20170902_140740_690

„Dla mnie najbardziej męską cechą jest umiejętność troszczenia się, dbania o kobietę, którą się kocha. Kobieta natomiast daje mężczyźnie życiodajną energię. Potęguje jego siłę. I męscy faceci to wiedzą.” – Joanna Przetakiewicz

Te słowa utkwiły we mnie z niesamowitą siłą. Wypowiedziane przez niezwykłą i silną kobietę, która była wieloletnią przyjaciółka Jana Kulczyka, aż porażają mądrością, głębią i fantastyczną świadomością siebie.
Długo nie umiałam sama tego tak prosto nazwać. Będąc bardzo samodzielną od wczesnego dzieciństwa, nikogo nie chciałam obciążać moimi problemami czy uczuciami, które były trudne. Podczas wielu podróży poznałam też wielu mężczyzn, którzy udowodnili swą męskość i wielkość poprzez to jak szanowali i troszczyli się o swoje kobiety. W niższej klasie panów, a może powinnam ich nazwać wiecznymi chłopcami, takie zachowanie uchodzi za słabość. Nic bardziej mylnego, bo tylko dojrzały i silny mężczyzna jest w stanie odpowiadać za swoje postanowienia, budować wartościowe relacje i zaufanie. Wtedy przechodzisz w tzw. Wyższy stan, nie do zburzenia tak prosto w codziennym życiu.

IMG_20170922_114033_440

 

 

Ja urodziłam się optymistką, potrafię sama zająć się sobą i wspaniale się z tym czuje. Uwielbiam też przygody i odkrywanie świata sama lub w wyjątkowo dobranym towarzystwie i sprawiać najbliższym radość, ulepszając ich życie. Cieszę się w głębi, że są kobiety tak cudowne, piękne, mądre i bogate, które myślą jak ja i doceniają męskich facetów. Ich lojalność, odpowiedzialność i czułość dla swych wybranek. Będąc ostatnio w Chinach uczestniczyłam w dużym przedsięwzięciu sesyjnym jednego z moich zaprzyjaźnionych producentów. Sesja odbyła się w daleko odległym miejscu na południu Chin, gdzie soczystość krajobrazu nastraja do głębszych uczuć. Właściciel firmy jest moim dobrym znajomym, nawet fanem, gdyż sesja z ostatnich targów na jego ekspozycji zdobyła setki fanów i tak zostałam zaproszona do udziału tworzenia całego lifestylowego katalogu. Tu umieszczam zdjęcie „niebiańskiej” huśtawki jego projektu. W huśtawce siedzi jego córeczka, która jest jego oczkiem w głowie. Diamentem nieziemskiego uczucia.

Heaven swing

Będąc potem w Shanghaju, opowiadając o niej nie mógł wyobrazić sobie życia bez niej. Te niezwykle opowieści o uczuciach, sprawiły ze dał się poznać jako nie tylko świetny biznesmen na skalę światową ( jego fabryki produkują na cały glob), ale tez jako wartościowy człowiek, który również swych bliskich pracowników traktuje jak swoich przyjaciół. Czy jest to męska słabość?
Nie, to męska siła. To męskie przejęcie pałeczki. Czujesz się w takim towarzystwie jeszcze bardziej wartościowo i pięknie, a jednocześnie doznajesz szczęścia, jak cudownie jest otaczać się ludżmi, dla których istnieje większa głębia życia, niż tylko biznes. Nuda.

IMG_20170916_143656_309

IMG_20170916_143339_581
Tak jak dziewczynki w Tajlandii, które są czasem sprzedawane starym, średnio bogatym  facetom, wzbudzają ogromną żałość… od małego uczone są jak przymilać się do bezwartościowych facetów, co czyni je najbardziej znanymi „dziwkami” na świecie. Czy to ich wina? Z pewnością całej rzeczywistości, która je otacza i kreuje.

IMG_20171203_184632_747

My jako kobiety wyzwolone, z własnym umysłem i pomysłem na życie, powinniśmy walczyć z takim traktowaniem niskiej wartości kobiet. Z drugiej strony one same muszą zacząć myśleć i wyzwalać się z”poddaństwa”.
Tak ja chcę poruszyć nasze kobiece serca, by doceniać swoją wolność, piękno i odwagę. A jeśli Twój facet tego nie ceni, nie jest wart naszej przyjaźni.

IMG_20170815_130242_256
Spójrzmy na widok, jaki rozpościera się z basenu na którymś piętrze super hotelu, tu akurat w Bangkoku…

mms_20151030_184322

 

spójrzmy na siebie w lustro… kochajmy siebie. Wierzmy we własne siły i urok.

To co nie widzą inni, nie liczy się.
Liczysz się Ty
Liczę się Ja
Szczęście i chęć doznawania życia.

Nie tylko moje podróże w świecie rzeczywistym, ale i sny przenoszą mnie do najróżniejszych zakątków świata i galaktyk. Taki dar nie przydarza się wszystkim, dlatego przynajmniej podwójnie doświadczam mojego życia…

IMG_20171203_184632_715
Gdy ostatnio przedostałam się przez własnoocznie wytworzoną zieloną mackę do perłowej krainy, otoczył mnie cud istnienia. Doznając surrealistycznego snu, również w realu odkrywam każdorazowo swą siłę. A jednak pozostaję kobietą, która uwielbia się nią czuć i być nią w pełni.
I tak życie jest piękne 🙂
Przed nami jeszcze wiele snów do złapania.
Tysiące historii do przeżycia.
A koniec końców, pamiętamy najbardziej to co dobre 🙂

IMG_20170816_183032_877IMG_20171203_184632_719

HONGKONG – SEN O PORCELANOWEJ LALECZCE

Często mam w trakcie moich podróży jakieś skojarzenie, sen lub marzenie, które sprawiają że doznaję ich bardziej i głębiej. Czy to Shanghaj, Singapore, Dubaj czy Hongkong, uzmysławiam sobie jedną klasyczną udrękę.

Jak tu być piękną, mądrą i bogatą? Czy dziewczyny z wyżej wymienionych miejsc są piękniejsze? Czy są mądrzejsze? Nie w moim typie 😉 – ale z pewnością często luksusowe 😊

Odwiedziwszy wszystkie z tych zakątków i będąc w centralnie luksusowych miejscach, stwierdziłam, że otaczają nas tam laleczki-ku..weczki😊  To najczęściej kobiety, które żyją na utrzymaniu ojca lub faceta/ facetów, którzy płacą im za towarzystwo, kupując biżuterię, kosmetyki, apartamenty, samochody i finansują ich wielokrotne operacje plastyczne tudzież nawet ich „biznesiki” – nadając im „świadomości”, że są niesamowite.

Hm OK – w innych krajach też tak poniekąd jest albo zaczyna być, ale tam, jest to nagminne i na porządku tzw.dziennym.

Moja przyjaciółka, która ostatnio wróciła z Dubaju wymieniała ze mną skojarzenia, które ja z kolei przywiozłam z Shanghaju i Hongkongu. Idąc ulicami jestem co prawda w tłumie, ale w tłumie napstryczonych karykatur ludzkiego piękna.

Wśród karykatur sztucznie zawirowanych w piękny świat high life, samochodów, diamentów i sztucznych – ryboflawinowatych ust. Dziewczyny kogo wy chcecie ująć? Rozumiem że pajacyków, którzy nie mają skojarzeń z przyjażnią i wartością, ale silikonem i złoconymi gadżetami.

Ale się rozkręciłam 😊)))))

Ale właściwie nie chciałabym już się skupiać na tym, ale jak piękne może być życie każdej z nas, gdy tylko zawierzymy we własny umysł, własną fantazję i skupimy się na 110% na tym, co uwielbiamy robić.

W takim świecie, owianym luksusem, są też szare kąty i ludzkie mrowiska

Dlatego też ujarzmiwszy w sobie swą niedoskonałość ale zarazem gorącość zmysłów, postanowiłam doznać smaków tych miejsc z innej perspektywy.

Będąc właśnie niedawno po raz któryś w Honkgongu , w przerwie między targami i spotkaniami biznesowymi urwałam sobie  małą idylliczną „przerwę”

Sam Hongkong znów mnie zaskoczył, patrząc wiercącymi oczyma. Otóż jest to miejsce bardzo kosmopolityczne. Jako że jestem związana ze światem designerskim, spotykam tu zawsze ciekawe osobistości lub docieram do spektakularnych miejsc, które przyprawiają mnie o bicie serca.

To w Hongkongu poznałam Brytyjskich jak i Szwajcarskich profesorów  i naukowców, specjalizujących się w rozwoju różnych gałęzi technologicznych i pracujących nad ich spektakularnym rozwojem. Jakoby dając swój polot, zdolności i wiedzę, widzą możliwości właśnie we współpracy z tamtymi organami nad technologicznym rozwojem świata. To w Hongkongu doznałam najbardziej zaludniony salon „I” , gdzie obok taki sam salon, nie mniej okazały oferował same podróbki, w doskonałej i pięknej oprawie. To w Hongkongu ludzie podpływają prywatnymi jachtami na spotkania z pobliskich wysepek i przesiadając się w „lambo” jadą na dalsze manewry.  Niesamowity rozwój, niesamowity rozmach, niesamowita dżungla możliwości.

20171019_140657

20171019_121049

20150317_152636

A jednak coś jest tutaj duszącego, co powoduje, że chcesz znaleźć sobie miejsce, by zobaczyć to z daleka…

20150321_153909

Może to być spektakularne wzgórze „ The Victoria Peak , na które wjeżdża się niemalże prostopadle starym, zawieszonym na linie tramwajem.

20150320_160638

20150320_162114

20150320_161743

Może to być któraś z pobliskich wysepek, na której doznaje się odmiennej aury. Np. wyspa LAMMA, na którą dotrzeć można barką, jest jedną wielką dżunglastą górą, gdzie świat się zatrzymał. Odbyłam na niej wycieczkę z jednej osady na drugą stronę, mijając uprawy bananowców, plaże, post hippisowskie knajpki – a w oddali smędzi się ogromna elektrownia węglowa. Ale nie chciałam psuć atmosfery. Nie jeżdżą tu samochody, a jedynie coś na podobę większych quadów

To jest co prawda wpisane w krajobraz całych Chin, co kawałek, ale na ten moment przymknę na to oko.

Chodzi mi bardziej o to, że tereny są niesamowicie spektakularne, soczyste, górzyste i z przepięknymi trasami wycieczkowo-wspinaczkowymi.

20171020_120657

 

 

20171020_135111

20171020_135636

 

20171020_142607

20171020_143441

20171020_143031

 

Zakończenie takiej  wyprawy w ukrytej po drugiej stronie wyspy wiosce rybackiej, jest zwieńczeniem smaków i zmysłów. Nawet serwujący Chińczyk z żółtymi zębami, nie zepsuje tej atmosfery, bo to co serwuje na stół – ze świeżych owoców morza jest nieziemsko pyszne. Cudooowne 😊

 

20171020_150002

20171020_164027

20171020_165118

20171020_172058

Powrót nocną  stylową drewnianą łodzią do Hongkongu, przez Aberdeen, jest  bardzo interesująca, mija się ogromne wzgórza wyspy Honkgkong, a wśród nich dziesiątki albo setki drapaczy chmur, które mienią się tysiącami światełek z rozświetlonych apartamentów. Niespotykana atmosfera takiego ultra kosmicznego stylu życia, na małej powierzchni, rozbudowanej w górę i w dół, na sztucznych również nasypach wyspowych.

 

Po powrocie do Hongkongu z takiej wyprawy już inaczej się go odbiera. Nie jest już tak duszno. Jest fantastycznie.  Czuje się ten otaczający monumentalizm ale zarazem świadomość otaczających wysp, sprawia, że nabiera się innego myślenia przestrzennego. Nawet można pokusić się o polubienie go … i nawet doświadczyć europejskich klimatów restauracyjnych – ze stolikami na zewnątrz i wspaniale schłodzonym białym winem…

Jest taki czar w tym miejscu, tylko trzeba go odkryć

20150320_183724

75f32a745462ef4e26e197effba3efc1

20150321_193104

Miałam to szczęście być zaproszoną na designerski wieczór u jednej z wiodących marek wnętrzarskich, której twórca , będąc Brytyjczykiem, stworzył w HK jedną ze swoich niezwykłych siedzib.

Było to jej otwarcie i nieskazitelna rozkosz móc w niej uczestniczyć. To miejsce jak z chińskiej bajki 😊 Osadzone w  ogrodzie lychee , którego centrum jest ów siedziba – dom KULA. Jakby spadła z kosmosu.

 

Prowadzą do niej równie obłe i kręte ścieżki, a w drodze towarzyszą tancerze z ogniami.

Gdy natomiast wejdzie się do wnętrza, roztacza się wokół atmosfera bańki mydlanej. Jesteś tam i nie chcesz wyjść… a może nie wiesz gdzie jest wyjście, bo wszystkie ściany są …okrągłe. Arcymistrzowskie rozwiązanie technologiczne, gięcia drewna i formowania betonu. Do tego stoły jak w krainie czarów.

20171116_222352

Dla takich wnętrz, dla takich doznań estetycznych, muzyki i ciekawych ludzi ze świata designu, chcę tam wracać. W takich okolicznościach kreuję własną duszę i sen o porcelanowej „laleczce” się ziszcza 😉

22c170c9068f262c02da02b5a18e716e

20171116_222026