URODZINOWE ZAMYSŁY U WYBRZEŻY BRIGHTON

20180714_132010

20180714_131735Urodziny, urodziny, urodziny…

to najpiękniejszy dzień każdego z nas.

To nasz pierwszy dzień zaistnienia. Pierwszy dzień naszego pojawienia się na ziemi.

Cud życia.

Dlatego mimo coraz większej ilości lat, świętuje ten dzień wyjątkowo.

Rozwijam moją księgę życia i planów.

I nie mogę się nasycić .

To tak jakbym każdorazowo się naradzała i dostawała nowej energii na przyszły rok.

To dlatego nie z końcem roku, ale z dniem moich urodzin spisuje nowe postanowienia i plany oraz rozliczam minione.

 

Jest on tez dla mnie o tyle szczególny,

IMG_6275

Iż to właśnie w tym dniu kontaktuje się z osobami, które rzadziej się w nim pojawiają, a są ważne dla mnie i dla mojej inspiracji życiowej.

Tym razem zostałam zaproszona do  Brighton, miasta w południowej części Anglii, w księstwie East Sussex,

które słynie z klimatycznych angielskich kurortów i stanowi bazową kulturę architektoniczną w dziejach kurortów w dobrym smaku.

Otóż ja też należę do grona twórców wnętrz, inspirujących się tym namacalnym zjawiskiem.

I gdy dotarłam na miejsce, przekonałam się bezpośrednio dlaczego Brighton urosło do rangi kolebki nadmorskiego kurortu architektury.

Jako że dzień był ogniście wręcz upalny, całe wybrzeże, rozciągające się pomarańczowymi kamienistymi plażami, było jakby jedną wielką imprezą

spragnionych latem bywalców różnych ras i krajów.  Cała promenada zasiana była pełnymi knajpkami, lodziarniami, koszykówką uliczna, klubami, które już od południa zapraszały na lunch.

 

 

Molo zbudowane w jednej z najciekawszych odsłon jakie doznałam – jakby statek w stylu lat 20go XIX wieku,

na którym znów była cała aranżacja wypoczynkowa, od restauracji, poprzez miejsca rozrywek i innych sklepów, z kortami i karuzelami.

 

Wszystko sprawiało atmosferę jakby z planu filmu Woody Allena, gdzie rzeczywistość przeplata się z irracjonalnym światem i fantazją.

Dokładnie tak jak lubię. Miksowanie świata rzeczywistego z magią wyobrażeń.

Mnogość stylizacji ludzi kręcących się po plażach i plantach to jak wybieg mody dla odważnych prekursorów i możliwości pochwalenia się swym ciałem.

Było na co patrzeć ;), co jest rzadkością w jakichkolwiek innych kurortach, gdzie większość ludzi na wakacjach niedbale się nosi.

 

Ja uwielbiam gdy jest wokół mnie jakiś styl, a atmosfera ma swój sens. Nie znoszę niedbalstwa i bezguścia w jakichkolwiek działaniach.

Wiec jakby to co tam doznałam, utwierdziło mnie w tym co lubię.

Na co dzień przebywamy wśród różnych ludzi, miejsc i wnętrz. Ale są dni i dążę do tego, by była ich przewaga, by przebywać tylko tam,

gdzie zechce i z kim zechcę.

To jest dla mnie luksus ówczesnych czasów.

 

I tak tez miałam okazję spędzić mój dzień urodzin.

Moim cudownym miejscem noclegowym był brightoński hotel Hilton położony tuż przy promenadzie, z widokiem na morze i całą miejsko kurortową

zbyteczność.

IMG_6264

Obudziwszy się wczesnym porankiem, bo już o 5tej czasu angielskiego, rozpoczęłam dzień od wspaniałego joggingu …

By delektować się jego dalszym rozwojem… który zachowam dla siebie … ale wnioski i przemyślenia, jakie stamtąd wywiozłam,

wycisnęły magię pomysłów na przyszły rok.

Jestem wdzięczna za możliwość przebywania na ziemi i sprawdzania swoich umiejętności

IMG_6400

Wizytując  w drodze powrotnej urokliwe miasteczko Arundel z jego niezwykłą budowlą zamkową, rozmyślałam o bogactwach rodzin od pokoleń.

To tak jak firmy, które gromadząc majątek, urastają do rang przedsiębiorstw. Z czego to się bierze?
Wielopokoleniowe dobrodziejstwa wynikają po prostu z przedsiębiorczości.
Na pewno nie z lenistwa, piękna czy obłudy.
Każda osada, zamek czy pałac jest wynikiem niesamowitej smykałki, wyjątkowości w działaniach biznesowych członka lub członków ów rodziny.

Dlatego tez majestatyczność jaką wokół roztaczają, jest nie tylko wielka ale  i ucząca, snując wnioski.
Możemy czerpać z tego po n-kroć, znajdując we wszystkim pomysł dla nas samych. Oczywiście, że nie każdy dąży do zbicia fortuny,

ale na pewno do samorealizacji siebie. A takie odkrywania różnych odsłon świata, jest jedną ogromną nauką ,

która pozwala na odkrywanie swoich własnych, indywidualnych talentów.

Każdy więc wyjazd, każde miejsce i charyzmatyczni ludzie, wpływają na Twój własny rozwój. To największa zdobycz i majątek, jaki nigdy nie ulegnie krachowi 😉

 

Jest wśród nas wielu ludzi, którzy dzięki ruszeniu się z miejsc, w których się urodzili  i rozpoznaniu świata i w nim siebie, odkryli w sobie geniusz

lub zostali za nich uznani, robiąc coś , co okazało się dla nich naturalne. Nigdy by tego nie wiedzieli, gdyby nadal siedzieli w jednym miejscu.

Czy Elon Musc czy Virgil Abloh, mogłabym wymieniać bez końca. Virgil to moje ostatnie odkrycie i taka lekka nowoczesna dawka  inspiracji.

Jako pochodzący z Afryki czarny dzieciak, niewiele go oczekiwało w życiu. Aż zaczął identyfikować siebie i poprzez działania w strefie architektonicznej

i designu oraz muzyki, doszedł do ikony swego bytu. Nie dlatego że jest wyjątkowy.

Dlatego, że robi w to co wierzy i z czym się identyfikuje. Jego niszowa  marka Off-White, niekonwencjonalnie przecinała wszelkie powielane standardy.

Jeśli sklep- to nie sklep, tylko miejsce, w którym sie relaxujesz i odnajdujesz siebie. ( off-white concept store in Milano or Hongkong),

jeśli projektował model Nike X – „the ten”, to kosmicznie spersonalizowany – , jeśli pokaz mody, to np.w lesie.
I dlatego jedna z najbardziej luksusowych marek, jak Louis Vuitton poprosiła go na  głównego dyrektora artystycznego,

odpowiedzialnego za linię mody męskiej.
A on nadal mówi, że nie jest nikim wielkim, tylko robi to co uwielbia i czym oddycha co dnia i co noc.

Znaleziony obraz
Takie przykłady zawsze mnie podbudowują i kręcą. Obejrzałam wiele konferencji z nim i wywiadów i z każdego z nich wynika jedna super myśl.

Bądź sobą. Odkryj swój talent lub daj odkryć go w sobie innym i działaj, działaj, działaj … rozwijając na potęgę swe możliwości.
Ta naturalność i prawdziwość w tym co się robi, jest fantastyczną cechą największych ludzi sukcesu.

Celebrując więc moje urodziny, celebruję i myśli, które budują i mnie.
Do własnego dzieła 🙂

ps. pod moim energetycznym zdjęciem, znajduje się jeszcze jeden dopisek w postaci wiersza, który dostałam od przyjaciela, co prawda sporo starszego ode mnie, ale jakże inspirującego

do tego, by wyciągnąć wnioski na swe życie  ( dla wtajemniczonych po niemiecku 😉

20180714_133549

Gedicht von Mario de Andrade (San Paolo 1893-1945) Dichter, Schriftsteller, Essayist und Musikwissenschaftler.

Einer der Gründer der brasilianischen Moderne.

__________________________

 

Meine Seele hat es eilig.

 

Ich habe meine Jahre gezählt und festgestellt,  dass ich weniger Zeit habe, zu leben, als ich bisher gelebt habe.

Ich fühle mich wie dieses Kind, das eine Schachtel Bonbons gewonnen hat: die ersten essen sie mit Vergnügen, aber als es merkt, dass nur noch wenige übrig waren, begann es,  sie wirklich zu genießen.

Ich habe keine Zeit für endlose Konferenzen,  bei denen die Statuten, Regeln, Verfahren und internen Vorschriften besprochen werden, in dem Wissen, dass nichts erreicht wird.

Ich habe keine Zeit mehr, absurde Menschen zu ertragen , die ungeachtet ihres  Alters nicht gewachsen sind.

Ich habe keine Zeit mehr, mit Mittelmäßigkeiten zu kämpfen.

Ich will nicht in Besprechungen sein, in denen aufgeblasene  Egos aufmarschieren.

Ich vertrage keine Manipulierer und Opportunisten.

Mich stören die Neider, die versuchen, Fähigere in Verruf zu bringen, um sich ihrer Positionen, Talente und Erfolge zu bemächtigen.

Meine Zeit ist zu kurz um Überschriften zu diskutieren. Ich will das Wesentliche, denn meine Seele ist in Eile. Ohne viele Süssigkeiten in der Packung.

 

Ich möchte mi Menschen leben, die sehr menschlich sind. Menschen, die über ihre Fehler lachen können, die sich nichts auf ihre Erfolge einbilden. Die  sich nicht vorzeitig berufen fühlen und die nicht vor ihrer Verantwortung fliehen. Die die menschliche Würde verteidigen und die nur an der Seite der Wahrheit und Rechtschaffenheit gehen möchten. Es ist das, was das Leben lebenswert macht.

Ich möchte mich mit Menschen umgeben, die es verstehen, die Herzen anderer zu berühren. Menschen, die durch die harten Schläge des Lebens lernten, durch sanfte Berührungen der Seele zu wachsen.

 

Ja, ich habe es eilig, ich habe es eilig, mit der Intensität zu leben, die nur die Reife geben kann.

Ich versuche, keine der Süßigkeiten, die mir noch bleiben, zu verschwenden. Ich bin mir sicher, dass sie köstlicher sein werden, als die, die ich bereits  gegessen habe.

Mein Ziel ist es, das Ende zufrieden zu erreichen, in Frieden mit mir, meinen  Lieben und meinem Gewissen.

Wir haben zwei Leben und das zweite beginnt, wenn du erkennst, dass du nur eins hast.

 

 

 

JEJ royalna majestica leona u progu WINDSOR

20180715_132945

Mogłabym wczuwać się bezceremonialnie acz z dosyć obszerną wiedzą  w królewskie podwoja, historie, dziedzictwo…

Jednak czym one, gdy ówczesny świat – głównie wśród chińskich i amerykańskich turystów, sprowadza całość dorobku do : pic tap go

Jakże marne to postaci ludzkie, nie doznawszy głębi wielorakich kultur.

Jest jednak takie naręcze ludzi, w których znakomity dorobek emocjonalny, historyczny, a także materialny wytwarza pewien rodzaj inspiracji.

Niesie ze sobą naukę i poskromienie wobec ogromu możliwości.

Tak czy inaczej zaczynając moją krótką opowiastkę a raczej zapisek, ku niezapomnieniu doznań w Windsorze,  zacznę od strategii bytu.

Otóż  po dziś dzień królewski zamek w Windsorze, będący prywatną i oficjalną rezydencją, w której Królowa Elżbieta II spędza najwięcej wolnych weekendów oraz przyjmuje prywatnych i oficjalnych gości , przywołuje na myśl babciny dom. Dom, do którego chce się wracać, skrojony na miarę potrzeb i wyposażony w wysokowartościowe dzieła sztuki, meble, dekoracje…

Ktoś będzie śmiał się z mojego myślowego wybryku, ale zaiście ja poczułam się tam jak w domu😊

Dzień to był upalny, niezwykły jak na angielskie warunki. Już w drodze wśród jednej z najbogatszych dzielnic domów, położonych w lasach nieopodal zamku, czy mijając po drodze  słynny tor wyścigowy Ascot, a obok totalnie naturalne farmy… bawołów , czułam bezkresne podekscytowanie.

 

20180715_125218

A gdy pojawiłam się w maleńkim miasteczku u podnóża ów niebywałego królewskiego zamczyska, mój zmysł estetyczno-architektoniczny połechtał mnie z rozkoszy po zakamarkach mózgu, odpowiedzialnego za pomysłologię.

Minąwszy maleńką stylową stację pociągową, rząd angielskich domków i restauracyjek oraz wreszcie fosę główną,

 

 

skierowałam się do bram, prowadzącej na główny dziedziniec  zamkowy– i  doznałam oblężenia. Pierwszy raz w życiu, tuż przy wejściu, poczułam zimne, lekko ciężkawe bombardowanie na głowę. Nic w tym dziwnego, ale to jakiś ptak narobił mi swojej białej kupy prosto na włosy. Namaścił moje przekroczenie królewskiego progu. Cóż za wyśmienity i wyjątkowy sposób na powitanie?  Być może to również  królewski znak na szczęście 😉

 

 

Tak czy inaczej zaczęło się!

Wkroczyłam niczym pląsem zachwytu w te królewskie podwoja. Miejsce, które od ponad tysiąca lat zachwyca i jest rezydencją angielskich królów.

To najstarszy i największy zamek na świecie, po dziś dzień prywatnie zamieszkany.

Czułam niezwykłą jego wzniosłość, jego ogrom i jakby przelot wszystkich znanych mi wydarzeń, jakie miały tu miejsce.

Parę dni temu, sam Donald i Melania Trump byli tu na spotkaniu z królową, a teraz ja mogę doznać tego miejsca.

Niby majestatyczne, a jednocześnie utkane ciepłem pięknego domu.

20180715_143022

W Sali porcelanowej mogłabym spędzić połowę dnia, a drugą połowę w Sali balowej

Uwielbiłam jednak też miejsce, gdzie król podpisuje „dekrety” i inne dokumenty, sypialnię i „przebieralnię”

Całość wywarła na mnie takie naturalne wyrazy świetnego samopoczucia, do tego stopnia, że przeszłam zamek 2 razy 😊 z szczegółowością doglądając wszystkiego po kolei.

Niestety wewnątrz przyłapano mnie 3 razy, jak chciałam zrobić zdjęcia.

Ale nic się wielkiego nie stało, bo zdążyłam już w mózgu stworzyć własną bibliotekę wspomnień, w katalogu Windsor.

Kto wie, może kiedyś jeszcze głębiej go doznam.

A dziś, delektowałam się również zabawą w super czas również wokół zamku.

Zwiedzając kaplicę czy spacerując niesamowicie prostą i długą drogą podjazdową, uzmysłowiłam sobie taką żywą prawdę.

Tak jak Megan, zwykła amerykańska dziewczyna weszła w podwoje królewskie, biorąc ślub z najprawdziwszym księciem Harrym,

Tak do każdego z nas los może przynieść niezwykłe dary.

Czasem trzeba zasugerować, czego się pragnie, mówić o tym, opowiadać, przeżywać, a będzie czas, gdy nasze marzenia się ziszczą.

Kiedyś ktoś podsumował moje cele, że nie są to cele – tylko w większości MARZENIA.  Więc są nierealne.

Czy to żle spytałam?  Ale mimo to, że odpowiedzi konkretnej nie usłyszałam, to nadal kieruję się marzeniami i wymyślam sobie przyszłe sytuacje.

To takie naturalne ukierunkowywanie siebie na przyszłość.

Ponieważ tak często być może, że to co wykreujemy sobie w głowie, a nagle się nam rzeczywiście przydarzy, to jesteśmy w stanie bardziej z tego skorzystać, będąc mentalnie przygotowanym.

To tak jak ludzie, którzy nigdy nie mieli pieniędzy, a wygrali w jakiejś loterii, albo w jakiś łatwy sposób zaczęli mieć więcej pieniędzy, niż wcześniej potrafili o tym marzyć.  Oni nie są gotowi na to by je posiadać i zachowują się dziwnie, obleśnie i prześmiewczo, sami gubiąc się w swych nagle zdobytych „możliwościach”.

Inaczej sprawa wygląda, gdy wywodzisz się z pewnej świadomości, a Twoja wyobrażnia przygotowała cię na różne odsłony twojego życia i jesteś w stanie więcej z niego skorzystać.

Dlaczego więc nie być kreatorem swojego własnego szczęścia i obrazu życia?

JA maluję sama swoje obrazy i dzięki temu mogę zawsze coś zamalować, domalować albo przemalować czy wymazać.

I choć wiem, że poszukując prawdy, nigdy jej nie znajdę, to chcę otaczać się tylko prawdziwymi ludżmi.

Sam przecież zamek Windsor, kryje również okrutne historie rodzinne, które nigdy oficjalnie nie ujrzały światła dziennego.

A jednak przetrwał w swej majestatyczności.

Nie odrzuca, tylko przyciąga.

Reguły i przepisy, którymi kieruje się rodzina królewska, są wręcz zatrważające.

A jednak, cały świat podziwia tę rodzinę, mając przed nią respekt.

Wygląda więc na to, iż powinniśmy właśnie tak czynić, ukazując te strony, które chcemy i kierując się tymi celami- marzeniami, które dla nas stanowią największą wartość            i wyzwanie.

Have a lovely time in your life 😊

…  i sięgaj po koronę, gdy tylko nadarzy się okazja 😉

 

20180715_183010

 

MOC I NIEMOC OTO JEST ZAGADKA – TRÓJKĄT BERMUDZKI W SIEDMIOGRODZIE

IMG_5243

 

Po strudzonej drodze przybyłam wreszcie do jednego z większych miast w Transylwanii, dzisiejszej Rumunii o nazwie Kluj Napoca.

Była godzina ok.1:30 w nocy i świadomość  wylądowania w tym miejscu napawała mnie dziwnym przeświadczeniem.

Stawię czoła siłom nieczystym.

Choć sam cel mojej podróży to spotkania biznesowe i wizyty w fabrykach, to bezwiednie połączyłam mój pobyt z tym, co okala to miejsce.

Jadąc w towarzystwie koleżanki wynajętym samochodem do hotelu położonego poza miastem, w środku lasu porastającego ogromne pagóry, dotarłyśmy do ogromnej polany, na której wybudowano cały resort wellness&spa, mający dać znużonym gościom ukojenie.

Świadomość jednak, iż nieopodal, bo  8 km od hotelu, znajduje się  magiczny las Hoia Baciu , słynącego z paranormalnych zjawisk, świadomość moja przenikała myśl, czy podołam ? To tutaj zdarzają się rzeczy niewytłumaczalne, jakieś siły porywają ludzi, słyszy się przenikliwe głosy kobiece wołające o pomoc, jakaś inna siła dotyka cię, by potem z potężną siłą odrzucić w dal, albo spotykasz na drodze osobę, która wydaje się nią być, a jest tylko widmem kuszącym.

IMG_6048

Las w pewnym momencie zaczął się zmieniać , dosłownie historie opowiadane przez miejscowych mówią o tym, że dopiero w latach 60tych naszego stulecia, zaczęły się tam dziać rzeczy niezwykłe. Drzewa dotychczas rosnące prosto, wygięły się w tych samych kształtach pod wpływem jakiejś przepływającej siły, znikły zwierzęta i ptaki. Całe runo porósł mech. Zdarza się, że śmiałkowie widzą tam jakieś istoty, poruszające się  przedmioty, albo doznają postradania zmysłów. Najczęstrzym objawem pierwszych dolegliwości są mdłości i zawroty głowy i migreny.  Jak więc można przypuszczać, miejscowi nie radzą udawać się tam na przechadzki.

Zjawisko to jednak do dzisiaj nie zostało wyjaśnione , ale mroczna sława lasu nadal niepokoi odwiedzających to miejsce.

Niektórzy przechodzą obok tej historii obojętnie, ale coraz więcej prowadzi się tu badań ufologicznych, po tym jak wielokrotnie widziano tu przemieszczające się świecące kule obok łysej polany lub ślady na śniegu, należące do czegoś, co nie żyje na ziemi.

Twierdzi się też, iż łysa polana, która znajduje się w środku lasu, jest jakby przejściem do innego, równoległego świata i kto do niej dotrze w odpowiedniej konstelacji nocy, wpada w nią niejako i znika bez śladu. Rzekomo las ten ma powiązanie z życiem hrabii Drakula, który lubił tam polować.

Nieczysta i mroczna energia zamku hrabii Drakula ma  bowiem rzekomo powiązanie mocy z lasem Hoia Baciu i odgrywa się  negatywną energią, stanowiąc jednocześnie portal między naszym światem a innymi światami równoległymi.

Ok, dość tych legend… pomyślałam, ale nie sposób tak lekko przejść koło tego obojętnie.

IMG_5250

Po krótkiej nocy obudziłam się w idyllicznym, cudownym miejscu, budzącym się słońcu

okalającym przepiękną polanę w dolinie otaczających górzystych lasów.

IMG_5253

 

Strumyki i stawiki grały cichutko wodną melodię, a budzące się żaby i ptaki, pojedynczo skrzeczały na powitanie, gdy wstałam prosto z łóżka i wyszłam na taras.

IMG_5293

 

Czy tak wygląda idylla za zasłoną mrocznego lasu? Czy tak przyciąga zło, ukazując swoje prześliczne oblicze, by w nie wpaść niewinnie?

To także taka przenośnia życia. Bo przecież łatwo jest ulec czemuś pięknemu, czemuś nadzwyczaj cudownemu i niepostrzeżenie zapomnieć się.

Konsekwencje ponosimy my, więc dobrze jest kierować się jednak odrobiną rozumu 😊

Podczas śniadania i porannej jogi, jaką przywitałam dzień i moje biznesowe cele , postanowiłam z rozwagą podejść do tematu i kierować się swoimi celami, respektując moce, jakie tutaj świat okalają.

joga

Wybrałyśmy się w niezmierzoną wydawać by się mogło drogę do producentów, jadąc setki kilometrów po niezmierzonych pagórkach, przełęczach, wśród pastwisk, łąk i

plantacji słoneczników i kukurydzy, czułam ogrom tego kraju.

Czułam jego surowość. Jego byłą świetność. Wszystkie domy bowiem na wsiach są murowane, z glinianymi dachówkami, a w miasteczkach część pozostałości to piękne kamienice, które zachwycają swą byłą świetnością.  Rumunia jako kraj jest bardzo dumnym zjawiskiem, a ludzie w nim żyjący, są niezwykle zacięci i ostrzy.

 

 

IMG_5813[1]

 

IMG_5860[1]

IMG_5897[1]

Są dumni ze swego walecznego pochodzenia, z wyzwolenia Siedmiogrodu spod najazdów Węgierskich, Tureckich, Saskich i Tatarskich. Nękani przez wieki przez inne Państwa, dziś charakteryzują się własną, niezbitą dumą.  Jakby te wszystkie doświadczenia ukształtowały ich mocne charaktery.  Z dotychczas odwiedzonych 40tu państw ( nie miast) , po raz pierwszy spotkałam się z taką ogromną determinacja  bycia sobą. To ludzie głęboko osadzeni w swej sile i bezwzględnej dumy. Większość ludzi mówi tu takim językiem, który jest mieszanką ekspresji włoskiej i tureckiej ostrości, duża społeczność też swobodnie porusza się językiem węgierskim. To wszystko wpływa na ogólny obraz narodu, który jest dumny z siebie. To kraj, w którym widziałam dużo ludzi bez uśmiechu na twarzy, ale z zaciętością w oczach. Nikt mi nie podskoczy, zdawałyby się przekazywać.

Gdy dotarłam do firm, różnorodnej produkcji, zwiedzając je i poznając tamtejszych ludzi, czułam do nich respekt. Walczą o swoje, swoimi siłami. Nie korzystają z łatwej pomocy, takiej jak przynależność np. do Unii Europejskiej, ale sami chcą osiągnąć swój cel.

Oczywiście wśród ludzi biznesu, którzy jeżdżą po świecie, uczą się jak może być , widać tę nadrzędną świadomość. Oni wiedzą do czego zmierzają i zakorzeniają te cele wśród swych pracowników.  Ta niezwykła samodzielność jednak, walka o swoje, zainspirowała mnie niesamowicie.

A gdy odwiedziłam jedną z moich niedawno poznanych producentek o imieniu Narcisa i jej matki Eleny, które prowadzą  prężnie rozwijającą się produkcję ( …), doznałam uwielbienia w ich stronę. Jak dwie kobiety rządzą  ponad 300ma facetami, czują się silne i wierzą w siebie.

IMG_5964[1]

Zainspirowały mnie obie do wewnętrznego utwierdzenia siebie, że to co robisz, rób z przekonaniem. Wierz w to i w siebie.

Wracałam od nich jak zaklęta i jak po najlepszym spotkaniu motywacyjnym.

Drogi kręte i wąskie, miejscami totalnie bezkresne i zniszczone upływem czasu, potem przelot awionetką nad górkami,  zawiodły mnie w kolejne niezwykłe miejsce —- środek Siedmiogrodu, miejsca rządów Drakuli.

Do zobaczenia w czarnej magii przesilonej białą 😊

 

IMG_6053[1]

 

SIŁA SAMOODRODZENIA

Dzisiejsza podróż otworzy nam szersze spojrzenie wokół siebie, na siebie , na świat, na ludzi …

LXAQ2357[1]

Otóż zabieram was dziś w podróż do naszego mózgu

 

IMG_3781[1]

Niesamowite w tym jest to, że podróż ta owiana tak ogromną niedostępnością,

Już na jej progu objawia się jako niezwykle fascynująca, nie można się jej doczekać, przyprawiająca o bicie serca i ogroooomne zaciekawienie, cóż oto przyniesie.

 

Doznałam dziś samoświadomego, bardzo silnego olśnienia😊

Na przestrzeni ostatnich miesięcy, tygodni przeszłam osobiście swego rodzaju stąpanie po grząskim podłożu. Tak jak wmawiano mi przy różnych okazjach ,

że życie zawsze będzie niepewne, tak w ostatnim czasie otarłam się o to doświadczenie namacalnie.

Kumulacja wielu zdarzeń, tych mniejszych i większych.

W strefie prywatnej i ogromnie dynamicznego rozwoju biznesowego, doprowadziła do nazwałabym to punktu zero. Orbity poza ziemskiej, z której możesz lepiej przypatrzeć się wszystkiemu z góry, pod każdym kątem i różnymi punktami odniesienia.

Nastał więc czas, gdy w biegu i euforii działań, zatracasz ziemskie przyciąganie.

Stajesz się samotnikiem, wśród milionów ludzi.

Największym zaś uświadomieniem jest to, że utracasz bliskie osoby.

Tracisz przyjaciół, którzy znają cię lepiej niż samych siebie.  Kochają Cię, ale przez brak czasu, zanika związek wspólnych doznań. Ba, również doznajesz, że nie tylko ich tracisz, ale oni sami cię niejako …porzucają.

Osobiście doznałam takiego „bliskiego” porzucenia,

W efekcie braku poczucia, że jest się dla kogoś ważnym,

I gdy stajesz boso na zroszonej trawie , uzmysławiając sobie samoistnienie,

 

IMG_4267[1]

Bez możliwości ucieczki, bez możliwości liczenia na drugą osobę w sytuacjach trudnych, krytycznych, niefajnych …

To w pierwszym momencie dopada cię  załamanie, żałość, ból

DLACZEGO?

Dlatego że w biegu i obliczu różnorodnych zainteresowań, nie jesteś w stanie utrzymać fundamentów.

A fundamenty, które nie są dobrze zgrane, rozpadają się szybciej, niż je budowano.

Po niezwykle motywujących konferencjach biznesowo – napędzających, a ostatnio po wykładzie jednego z super motywatorów Simon Simek, ukształciła mi się  ważna myśl.

Najpierw za pomocą jednego słowa : DLACZEGO? – które Simek stosuje w całej diagnozie swych działań, na różnych polach egzystencji, zaczęłam zadawać SOBIE SAMEJ to pytanie: DLACZEGO?

DLACZEGO ktoś mnie opuścił?

DLACZEGO nie mam motywacji?

DLACZEGO żle się czuje?

DLACZEGO nie mogę być szczęśliwa?  Itd.

NAJNIEZWYKLEJSZE BYŁY MOJE odpowiedzi DLA SIEBIE SAMEJ:

Nie będę ich tu przytaczać w całym kontekście, ale w całym tym zawieruszeniu, zaskoczyłam siebie, że na każde z tych pytań odpowiadałam jakby na wspak i z pozytywnym tchnieniem.

Czyli np.

Dlaczego żle się czuję?

Moja odp:  generalnie czuję się bardzo dobrze. Ale gdy boli mnie głowa, wykonam odpowiednią jogę i mi przejdzie, a gdy czuję się żle, bo tak – to jestem sama temu winna, więc jeśli tak nie chcę, to dlaczego w to brnę?

 

Dlaczego ktoś mnie opuścił, nie chce być już moim przyjacielem, nie lubi mnie tak bardzo

— to jest też moja sprawka: bo jeśli nie leżę w kręgu jego zainteresowań, nie jestem odpowiednio otwarta na niesamowite zmiany, jakie odbywają się w jego życiu,

bo jeśli ktoś jest ode mnie lepszy, piękniejszy, kochańszy

bo jeśli ktoś wybiera i stawia na inne priorytety,

to  muszę SAMA spojrzeć na swoją wartość od własnej, czystej strony.

Muszę uwierzyć, że po prostu i tak dam radę!

Poza różnymi takimi życiowymi smutkami i trudnymi sytuacjami, na domiar złego, zostałam też doszczętnie okradziona z ważnych rzeczy osobistych, w tym wszystkich dokumentów.

Po szoku i totalnym załamaniu, jakże niesamowitą była droga do „uratowania” sytuacji.

Na  każdym kroku spotykałam się z ludzką wiarą w dobro i chęcią bezkompromisowej pomocy.

Czy to w policji kryminalnej, czy w urzędach, bankach, znajomych, którzy oferowali pomoc,

wszyscy nagle stali się nośnikami szczęścia.

A DLACZEGO?

Dlatego że pozwoliłam sobie na pozytywne myślenie, na otwartość, że zwracając się do kogoś, ten ktoś mi pomorze.

Następnie ważne też były kolejne inwazyjne badania lekarskie, które zaglądały w najgłębsze zakamarki mojego ciała, mimo lęku przed nimi, okazały się również perliście czyste!

Doznałam więc samo odrodzenia w obecności i podczas rozmowy z moim lekarzem.

Choć wykonujemy pewne czynności wielokrotnie, za każdym razem podchodzmy do nich inaczej.

Ta świeżość spojrzenia, otwartość umysłu – wręcz siła dokonania tej zmiany, sprawi,

że odkryjemy w sobie tą niesamowitą pozytywną i napędzającą wiarę w siebie

Za każdym razem.

IMG_4224[1]

Bo każdy człowiek ma taki zarodek, który „samosięodradza”.

Ale musi on ten zarodek uruchomić, podlać siłą własnej osobowości i odwagą poniesienia porażki.

To właśnie ta podróż poprzez różnorodne zdarzenia i obserwowanie swoich reakcji, poprzez zadawanie sobie pytania DLACZEGO, otwiera nasz mózg na szersze drogi.

IMG_4215[1]

Gdy zostajemy sami – kochajmy siebie. Ponieważ sami jesteśmy dla siebie uczynić cuda

TAK – CUDA!

Własną siłą, nieskalaną przewrotnością myśli, możemy być kim chcemy i robić to co chcemy.

Gdy tacy jesteśmy, przyciągamy do siebie cudowne osoby.

Nie mogę obyć się ze szczęścia w tej konkluzji i  dlatego , spontanicznie chciałam to w skrócie zapisać.

Ciekawe jest również to, że wiele osób nie widziało we mnie słabości i smutku.

Wręcz przeciwnie, ostatnie moje spotkania z ludzmi sukcesu, rozwijającymi swoje biznesy w sposób wydawało mi się lekki, a mimo to  z ogromnymi zyskami, uświadomiło mnie w tym, że potrafię walczyć. Że jest to zakorzenione w moim pierwiastku naturalnego odradzania się pozytywnego myślenia.

Trzeba tylko nieustannie być ze sobą w zgodzie. Wierzyć sobie i cieszyć cię wszystkim, co nam się przytrafia.

20180220_115518

A inwestycja w działania i doświadczenia, będąca bezcenną mocą, zwróci się wielokrotnie i na każdym, zaskakującym kroku.

20180220_115537(0)

Cudownego dnia 😊

 

IMG_3779[1]

 

 

 

 

CZY BALI SIĘ ZAWALI czyli BAŃKA SPEKULACYJNA LEONY

20150129_113831

 

Skoro ten blog jest o fantazji, o pasji i podróżach w realu i …snach, chcę wymiksować możliwości na skalę maksymalną. Uwielbiam wprost mieszanie snów z tym, co dzieje się podczas świadomości namacalnej. Wyobrażnia jaką się kieruje, już nie raz doprowadziła mnie do rozkoszy zmysłów, dodała pomysłów na real i uświadomiła, że trzeba cieszyć się tym, co sami sobie kreujemy.

Bo to jak ułożymy sobie dzień, miesiąc i całą przyszłość zależy tylko od nas.

Tylko my sterujemy naszym nastawieniem, naszą wizją świata, postrzeganiem i oczekiwaniami.

20150128_114713.jpg

W świecie opartym na spekulacjach, ba nawet w gigantycznym tempie rozwijających się potencjałach w bańkach finansowania spekulacyjnego, musimy znaleźć sobie swoje własne ujście.

20150126_154538

Obracając się w świecie różnorodnych ludzi, z jednej strony finansistów, bazujących na namacalnych kapitałach na bazie jakiejś produkcji, czy wydobywania surowców takich jak złoto, diamenty itd., a z drugiej zaś  strony  ludzi, którzy spekulują i inwestują w kryptowaluty, jest się jako wizjoner namacalny, stojącym okrakiem jakby pomiędzy dwiema górami, między którymi ogromna jest przepaść.

Jako osoba pracująca na bazie namacalnych biznesów, produkcji, ludzkiej unikalności, obserwuję rozwijający się rynek kryptowalut i technologii blockchain z otwartymi oczami i ogromnym zaciekawieniem. Jednak jako entuzjastka a jednocześnie sceptyk, chciałoby się od razu tego dotknąć, poczuć fizyczną wartość tych spekulacji. To proste, nie nadaję się pewnie do tego, bo gdy obserwuję z kolei działania Billa Gates’a ( założyciela Microsoftu), który będąc jednym z ojców sukcesu tej firmy krytycznie wypowiada się na temat nowoczesnych technologii, a stawia nadal na Apple, która nie byle jak, ale generuje niesamowite zyski na swoich produktach – 61,1 mld  usd,  z czego 13,8 mld zysku w ostatnim kwartale, a kapitalizacja na poziomie 937 mld usd –   to w prostym skojarzeniu, bardziej zawierzam mu. To jest jak wierzyć w coś, co się rozumie albo nie.

Gdy patrzę jak żyje przykładowy Bill Gates, w jakich spektakularnych wnętrzach się obraca, jakie technologie i nowoczesne urządzenia tworzą jego otoczenie, nieprzeciętny gust w tzw wyposażeniu życia, to wierzę jemu. W prostym zwyczajnym skojarzeniu. Jeśli on będąc matematycznie rozwiniętym człowiekiem ponad przeciętną tak mówi i dowodzi temu co robi, przykładem swojego życia, to wydaje się proste, że powielając schematy jego działań, też odniesie się taki lub większy sukces 😊

A jednak chcemy odkrywać zawsze coś nowego. Bo czy scentralizowane banki dają nam pewność? Ale może czy zdecentralizowane  nam ją dają?

Otóż nie. NIC NIE DAJE NAM PEWNOŚCI.

Po krótce konkludując, nie warto wierzyć w czyjeś słowa.

Warto słuchać i poszukiwać różnych opinii,

Ale ZAWSZE wyciągać swoje wnioski, swoje własne cele i je realizować po swojemu.

Bo tylko gdy jesteśmy czymś osobiście zafascynowani, uwielbiamy coś robić ponad wymiar czasu, który jest najcenniejszą wartością, to wtedy możemy mieć pewność, że szczęście będzie podążało z nami w realizacji naszych wyzwań i marzeń.

Powracam myślami do odbytej podróży na BALI. Urokliwa to i niezwykle ezoteryczna wyspa w Indonezji.

Będąc w jej sercu, UBUD  i słuchając odgłosów dżungli rozpościerającej się niemalże tuż o krok w każdym miejscu, nawet okalającego miasteczka, czuje się niezwykłe połączenie z egzotyczną naturą i jednocześnie przenikającą magią.

20150128_082304.jpg

ja pod bananowcem20150128_105234

20150128_105333

20150127_123053

magia krajobrazu

 

Nie sposób jest nie czuć tutaj wszechogarniającej nuty czarów, zapachu kadzideł z niemal każdego domostwa i niezwykłej urody plaż.

Tutaj jakby zstępuje się na ziemię bosa stopą, w zapomnieniu rzeczywistości i pędzącego rozwoju.

plaza

plaza z leżakami

ja z plazy

kąpiel

A jednak natchniewa się siłą, która daje moc do działań po powrocie do życiowego super zgiełku.

Czy uścisk miłosny węża dusiciela,

waż boa 2waz boa 5waz boa 4

czy kąpiel w basenach królewskich, balansowanie na odległych pałacach wodnych, nic z tych rzeczy nie wytrąca z równowagi. Niby jest to doznawanie odlegle od codziennego, ale jakże pobudzające zmysły i rozwój wewnętrznych doznać. A czy to nie one wpływają również na nasze póżniejsze postępowania?

widok na pałac

baseny królewskie 2baseny królewskie 1

leona widok z gory

leona w pałacu

taniec tryumfalny

Jakim cudownym darem jest więc podróżowanie do tak odległych i innych zakątków świata.

Rozbudzającym namiętności i wielbienie życia.

Niesamowity czas opętuje nas podczas porannej jogi, cudownego biegania czy po prostu spektakularnego zachodu słońca.

joga

leona i małpa

bieganie na plaży

zachód słońca

I wracamy do realu. Czy kryptowaluta da nam takie doznania?

Spoglądając jeszcze inaczej przez pryzmat matematyczny rozwijający się w filozofię, jest to możliwe.

Ale na ten moment myślę, że tylko dla najlepszych uzdolnionych matematyków, dla wizjonerów z mega szerokimi horyzontami i sprytniejszych technologicznie umysłów.

Jakże cudownie jest być wśród nich i doznawać obok namacalnego piękna, spektakularny rozwój ponad ludzkie wyobrażenie.

Na miarę naszych czasów, rozwój w YTD jest teraz kilkakrotnie szybszy na minutę niż kiedykolwiek. Doznawajmy więc wszystkich nowinek, jakie nam się przytrafiają. To one są gwarancją naszego rozwoju.

Bieżmy je garściami i żyjmy NASZĄ CHWILĄ  tu i teraz.

LOVE ❤

 

nad przepaścią

 

MISS SAJGON W HO CHI MINH

W ten przepiękny, niesamowicie magicznym i pełen zapachów,  gorący wieczór, który spędzam  w stolicy Wietnamu Ho Chi Minh, nie łatwo jest nie pomyśleć o tutejszych kobietach.

on the river side

O kobietach, które tak jak cały Wietnamski naród, są silne i mimo biedy i braku dostępu do cywilizacyjnego rozwoju, szkół, pomocy lekarskiej,

Biorą życie w swoje ręce, przeżywając je na swój sposób.

Przychodzi mi na myśl historia osadzona właśnie tutaj w czasach wojny wietnamskiej, o kobiecie sprzedanej do burdelu, którą sprezentowano na jedną noc

Amerykańskiemu żołnierzowi. Na jedną noc, która zmienia jej życie na zawsze.

 

Bo otóż ta  ów kobieta rodzi synka, o czym amerykański amant nic nie wie i spokojnie rozpoczyna nowe życie po powrocie do Ameryki,

Poślubiając amerykańską żonę.

I nic by w tym nie było złego, gdyż ów żołnierz myśli, że ta wietnamska dziewczyna nie żyje.

Ona jednak ucieka z Wietnamu do Bangkoku gdzie wychowuje sama małego synka.

Gdy były żołnierz dowiaduje się o tym, postanawia z obecną żoną odzyskać wietnamskie dziecko.

I tu pojawia się konflikt piękna z bestialstwem.

Młoda dziewczyna, jest gotowa oddać swoje dziecko, w imię lepszych możliwości i rozwoju w Amerykańskich warunkach.

Natomiast Amerykański żołnierz i obecna żona… nie biorą pod uwagę uczuć ów dziewczyny.

No cóż.

Taka historia życiowa, pokazująca jak ludzie/ kobiety z biednych krajów zdolne są do poświęceń własnych uczuć w imię lepszego bytu – bynajmniej nie dla siebie.

A  Ci, którzy znajdują się w bardziej sprzyjających warunkach ekonomicznych, rozwijają się jako tzw. „pustaki”, bez emocjonalnego sensu w życiu.

Co to oznacza?

Oznacza to, że świat kobiet jest piękny a zarazem, jakże trudny dla tak marnych istotek.

Mężczyżni się wcale o nas/ o Was nie troszczą, jak to przypisane jest w zaraniu ludzkiej kultury.

Podążają tam, gdzie w danej sytuacji jest im lepiej.

Nie dajcie się więc dziewczyny,

Wy tez walczcie o swoje miejsce – o SIEBIE.

Moim marzeniem jest więc dzisiaj, gdy cały świat obwieszony jest informacjami o zbliżającym się dniu kobiet,  by każda z nas uwierzyła w siebie bardziej.

By ryzykowała i budowała swoją wartość.

Moim marzeniem jest kobiecy świat, wspierający się nawzajem, budujący pozytywne relacje.

m

Niestety często jest tak, że to mężczyżni są naszymi tymi lepszymi przyjaciółmi.

Nie zazdroszczą nam powodzenia, piękna i szczęścia, ale radzą bezwarunkowo  i dużo bardziej celnie.

Osiąga się to jednak najczęściej na poziomie przyjażni, nie kochanka, który ma Was wszystkie i tak głęboko w dupie.

Jakby to było, gdyby kobiety bardziej się lubiły nawzajem i nie wszczynały nienawistnych gierek między sobą.

Mężczyżni …hmmmmmmmm

Są na pewno dwa typy i hejt może się tu posypać,

Ale jest większa liga, która nie ceni nikogo bardziej niż siebie samego.

Unikajcie takich osobników, którzy narcystycznie wielbią samych siebie i mają Cię za nic, potrafiąc z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień zachwycić się i spędzać czas z inną kobietą.

Unikajcie męskiej obłudy.

Jeszcze raz wierzcie w siebie, w swe mistyczne możliwości i kobiecość ponad wszystko.

I czasem dajcie się ponieść delikatnej fantazji, w której miły przyjaciel może stanowić tylko ułamek, na który serdecznie zasłużył.

Za rogiem i tak czeka na niego kolejna panna, przed którą będzie zacierał wszelkie ślady i żadne przeżycia niczego nie zmienią.

Jak to by podsumował Branson:

„Having said that, Screw it, lets do it!”

 

IMG_2429

Najgorętrze pozdrowienia z rozpalonego Wietnamu.

Ps. Zawsze na cudowne rozlużnienie balsamu duszy, jest przedstawienie teatralne lub operowe.

Dodatkowo osadzone w wyjątkowym i rzadkim miejscu, doprowadzić może do takiej rozkoszy duszy,

opera wietnam

opera wejscie

Że kwitnąć się chce.

IMG_2461

Tu namiastka klimatu rodem z Sajgonu.

m1

Cudownie jest widzieć świat i doznawać kulturowych uniesień.

Takie życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet zostawiam tu 😊 ❤

z początku mej niezwykłej wyprawy do krainy Indonezji 🙂

m3

Love ❤

 

Indyjski koniec świata = początek świata

 

IMG_9418

Nigdy nie można sądzić, że nie wyląduje się w zadziwiających miejscach…

Tak jak ja, osoba która nie zamyka się na przygody i odkrywanie świata, nie przypuszczałam, że któregoś dnia wyląduję w najświętszym i najstarszym miejscu kultu – hiduskim VARANASI

A jednak tak się stało…

 

To był magicznie poruszający czas, a ja czułam się, że śnię  lub lśnię w rzeczywistości.

 

274U5752 (2)

Po ciężkiej wyprawie biznesowej na targi w New Delhi i okolicznych fabrykach, zdecydowałam się na odwiedzenie miejsca, gdzie ręcznie tkane dywany, to sposób powszedniego zarabiania na życie.

 

DŁugo znany mi producent, zaprosił mnie do swoich fabryk , które mieszczą się w okolicach Holly Citi of Varanasi.

 

Miejsce niezwykłe, do którego wrócę za moment … ale muszę też opisać niezwykłość w ogóle całego miejsca i odkrycia, jacy ludzie są dobrzy, jednocześnie sterując ogromnymi biznesami.

Nie ujawnię tu nazwy firmy ani nazwiska rodziny z przyczyn oczywistych, natomiast nie mogę oprzeć się opisaniu jak wielkie serca mają ludzie, którzy poznali cały świat i wrócili do swojego miasta i okolic, by tam szerzyć naukę, rozwój medycyny i biznesu.

Otóż człowiek, ojciec rodziny głęboko osadzonej w  religii muzułmańskiej przebywszy cały świat w poszukiwaniu szczęścia, wraca do małej wioski … by tu powierzyć siebie.

 

Rozbudowując ogromny biznes, zakłada też rodzinę, w której rodzi się 7mioro dzieci.

Każde z nich z góry dostaje zadanie na rozwój życia i realizację planu głowy rodziny.

 

Swoje dzieci posyłam od wczesnych lat do zagranicznych szkół i na studia, wykształca ich na  lekarzy, prawników i biznesmenów.

W efekcie dzisiaj, każde dziecko rozwijając siebie, realizuje plan ojca, który chartatywnie pobudował dwie szkoły, nadal je utrzymując i gwarantując naukę biednym dzieciom.

W budowie jest nowy szpital, obok już dziś funkcjonującej kliniki, gdzie najbiedniejsi znajdują pomoc – bezkosztowo – bez ubezpieczenia

Jego biznes dywanowy – kontynuują dwaj kolejny synowie, którzy doprowadzają go do światowego sukcesu w branży i uznania producenta  wśród najsławniejszych marek interior i fashion. ( min włoskie i francuskie firmy jak i amerykańskie produkują właśnie tam!

Co za niesamowitość !

Już sama myśl jest podniecająca. Jak wyobrazić sobie mogę to miejsce, tych ludzi, warunki —- nie mogę

Muszę tam jechać.

 

Ląduję na małym domestic lotnisku w mieście Varanasi, z którego odbierają mnie i moich towarzyszy szoferowie w wypolerowanych najnowszych modelach terenowych indyjskich samochodów, wyróżniająych się znacznie na tle pozostałych.

IMG_9446

Jadąc w luksusowych warunkach mijam tak biedne wioseczki i domostwa, jakie tylko można ewentualnie podejrzeć w telewizji.

Nie wyobraża się sobie w normalnym życiu, że można tak jeszcze mieszkać.  Domostwa  z gałęzi i tektury, pola uprawne, gorąco, krowy wraz z ludżmi w tych samych zagrodach

IMG_9467

Aż wreszcie dojeżdżamy do jakby miejsca kolonialnego z XIX wieku.

Przed nami rozpościerają się gustowne rezydencje z wielkimi tarasami, kolumnami, markizami  ….

 

Dojeżdżamy do ogromnej posiadłości, która zawiera dom, showroom, magazyny, biura , wszystko jakby ułożone jak zamczysko, które za murami zawierało wszystko.

IMG_9448

20171017_182752

Wysiadam z samochodu, dostaję osobistego „towarzysza”Idziemy na lunch przygotowany przez własnych kucharzy, w jadalni usytuowanej koło showroomu.

Wchodząc tam, czuję bogactwo w powietrzu, czystość jak kryształ i aksamit

Smakowite jedzenie i zapachy.

 

IMG_9553

Przechodzimy do biznesu.  Wybieramy dywany, ustalamy kolorystykę i design i kolej na odwiedzenie fabryk, gdzie odbywa się magia ręcznego tworzenia dywanów.

20171017_191029

Wszystko w warunkach „ naturalnych „ i totalnie oderwanych od rzeczywistości, gdzie tkanie ogromnego dywanu wykonują 3 osoby jednocześnie, tworząc wzór, który ani w cm nie odbiega od tego, który wykonuje go jednocześnie obok.

IMG_9578

 

Pranie w kanale i suszenie na trawiastych powierzchniach, a następnie ręczne strzyżenie powierzchni przez zespoły mężczyzn sprawiają, że przenosisz się naprawdę na plan czasów kolonialnych, gdzie ludzie wykonują ręcznie niesamowite prace.

IMG_9633

IMG_9613

Jadąc wioskami od firmy do firmy, widać że właściciele są tu powszechnymi magnatami, którzy dają wioskom elektryczność, szkoły i darmowe leczenie.

Dojeżdzamy również do niesamowicie nowoczesnych i technologicznie rozwiniętych fabryk z maszynami tkaczymi. Te również tam są/

IMG_9652

Jestem pod wrażeniem tak wielkim, że wydaje mi się to jak sen, jak przeniesienie naprawdę w rzeczywistość sprzed 100lat pomieszaną z teraźniejszością.

 

Zwieńczenie dnia w typowej village restaurant domyka natchnienie.

20171017_204954

Bo oto wchodzimi do domu sprzed 400lat i spożywamy kolację w najstarszym stylu hinsuskim.

Jadło podawane jest na grubych drewnianych pniach, a na nich talerze z liści bambusa. Picie i zupy podawane w cieniutkich glinianych ceramikach, u wejścia ogromnie piece i  paleniska, na których przyrządza się jadło.

20171017_210131

W oczekiwaniu natomiast można ułożyć się wygodnie na średniowiecznych leżakach, na których niegdyś zwykli spać hindusi…

Jemy rękoma, w otoczeniu wystrojone rodziny przyglądają się nam ale używają też iphona 😊

20171017_205524

Chcą mnie fotografować, bo nieco odróżniam się od nich. Właściciel nie pozwala, dbając o prywatność i bezpieczeństwo.

Czuję się , że film rozkręca się na dobre

A magia dopiero się zaczyna …

Następnego ranka pobudka o 4:30 😊

PORTUGALIA CZ.1: SINTRA – MAGIA I NARODZENIE MOCY

20170728_131044

Czy instynktownie podążamy do miejsc, które nas określają? Czy zaskakiwanie siebie jest podwaliną do własnego odkrycia? Ja od urodzenia podążam wyłącznie swoimi ścieżkami i to co spotykam, czyni mnie samozwańczą odkrywczynią stylu życia nieogarniętego realizmem ziemskim… Niejako więc samoistnie przemierzając Portugalię od południa aż po północne jej krańce, spotkałam na swojej drodze miejsce, które okazało się jakby zwierciadlanym odbiciem tego, o czym myślę i zachodzę w głowę. Z pewnością jest jeszcze kilka takich miejsc na ziemi, ( mam zamiar do nich dotrzeć), ale na ten moment jestem zachwycona, tym gdzie dotarłam uciekając z Lizbony J …gdzie co krok zaczepiana byłam przez światki nazwijmy to „ przestępcze” – nie czując się tam bezpiecznie, zmieniłam kierunek mojej osady i zamiast w Lizbonie, zamieszkałam w Cascais ( o którym opowiem w następnym ujęciu), a z którego niedaleko już było do końca kontynentalnej Europy Cabo da Roca i po drodze do … magicznej Sintry. To miejsce które mnie uwiodło. Upoiło swym mistycyzmem i zakresem dziejów i ich szczątków, jakimi jest usłane.  Wysiadłszy na dworcu w Sintrze ( to najwygodniejszy dojazd, pomijając fakt jak jeżdżą Portugalczycy, szybko i niedbale- pociąg jest jednym z lepszych środków komunikacyjnych, a na pewno w środkowej i północnej Portugalii) – już sam dworzec uśmiechnął się do mnie w mozaikowym portugalskim kafenictwie, a powietrze wynikające z położenia górskiego, otoczonego lasami, połechtało orzeźwieniem po minionych tropikalnych dniach.

20170728_131103

Mój kierunek ustawił się na dwa wybrane miejsca, które mnie przyciągały, mimo że Sintra to miejsce, gdzie znajduje się aż 5 zamków i 10 pałaców. To miejsce arystokratycznych schadzek królow mauretańskich i władzy, gdzie odpoczywano, polowano i romansowano. Ta aura przetrwała do dziś, trzeba tylko trafić na dzień, w którym nie napadnie cię stado turystów ;))

20170728_135405

 

Tak było w moim przypadku… Zmierzyłam pod górę, na jej połowiczną wysokość  do wyznaczonego  miejsca Quinta da Regaleira. Idąc pod górę, zatrzymał się czerwony kabrio z pytaniem, czy nie podwieźć do góry. Skorzystałam z usługi, gdyż przed nami była jeszcze w planach inna twierdza.

 

20170728_14074820170728_140931

Wysiadłszy przed bramami quinty , zdobionej maszkaronami, pobrałam mapę i wstąpiłam do niezwykłego ogrodu zbudowanego na kształt wszechświata, należącego w XIX wieku do ekscentrycznego właściciela,  Carvalho Monteiro, zwanego też Cavalho dos Mihhones, który dorobił się swej fortuny w Brazylii handlując kawą  i kamieniami szlachetnymi. Tak jak jego właściciel, będący wolnomularzem interesującym się teoriami spiskowymi i kosmosem, jego miejsce zamieszkania oddawało samoistnie jego charakter. Zbudowany wg projektu równie ekscentrycznego, znanego ze swego neomanuelińskiego stylu ,  projektanta ów czasów, Luigiego Manini . Na każdym kroku można znaleźć tu ukryte symboliki masonów, templariuszy, różnokrzyżowców i innych nie rozpoznanych do końca kultur. To miejsce mistyczne, jak z koszmarnej bajki. Idąc ścieżką w górę nie wiesz, w którą stronę pójść, gdyż masz wielokrotność wyboru i tylko Ty możesz zdecydować, jak to ogarnąć.

20170728_150448

20170728_15105020170728_141106

Nie wiedzieć czemu pierwszym moim przystankiem okazała się grota dziewicy, która okazała się kamienną jaskinią, w półmroku schowaną w otchłani kamiennego wgłębienia. Czy tu dokonywano rozdziewiczeń panien wkraczających na teren mistycznego zamczyska? Jakby owiana cudowną sławą, sama w sobie okazała się zimna i nieprzyjazna. Szybko stamtąd uciekłam, kierując się wąwozem z kamiennym sklepieniem połączonym konarami dziwnie powyginanych drzew.

20170728_152107

 

A gdy przysiadłam pod ogromnymi głazami, jakby ułożonymi ręką olbrzyma, z zaciekawieniem sięgnęłam po mapkę, nie wiedząc kompletnie gdzie się znajduję…

20170728_154119

 

Co się potem okazało, ten punkt przyciągnął mnie magicznie. Bo oto, za ciasną obudową ów kamieni, tuż za małym jakby labiryntem , ukazała się wąska budowla w kształcie wieży, ale sięgającej w dół!  Była to słynna STUDNIA INICJACJI, zbudowana z 9ciu poziomów w dół, sięgając poniżej gruntu i stanowiąc symboliczne połączenie ziemi z  kosmosem. 9tka, cyfra mojego dnia urodzin kolejny raz opatuliła mnie swymi krętymi zejściami do mrocznego padołu. Schodząc krętymi kamiennymi schodami czuć półmrok i stęchliznę. Czar uwodzenia unoszący się jednocześnie w tym prostopadłym tunelu, łączącym niebo i ziemię, doprowadza do sytuacji, gdzie samemu zaczyna czuć się mistyczną przestrzeń. Jakkolwiek największą moją osobistą marą jest oczywista ciemność, tutaj już znalazłszy się na dole i zadzierając głowę do góry, doznałam wiedżmińskiego oddechu. Jakieś napięcie mnie okrążyło, aż włosy skręciły się w drobne loczki ( ciekawe że tylko u mnie)  i doznałam ulgi istnienia. Przeniosłam swoją duszę poza ziemskie zrozumienie. Dotkliwość uczuciowa mnie opuściła, poczułam się nietykalna w swej wartości, a w uścisk podjęła mnie moc jakby czarodziejskiej różdżki. Śmiejesz się 🙂 ? Może wydawać się to zabawne zwykłym istotom żyjącym tym, co wydarza się na ziemi. To znak, że jesteś człowiekiem 🙂 Ale można w takich właśnie miejscach poczuć coś więcej, czy ma się związek z kosmosem. Ten fruwający, niezidentyfikowany element załamanego światła, nakładającego się w okolicach mojej twarzy, nieważne pod jakim kątem ustawiłam obiektyw, towarzyszył mi do końca tam pobytu. Ochrona patrzyła ze zdziwieniem i niejakim przerażeniem w oczach, kiedy wychodziłam w stronę kolejnych podziemnych labiryntów, a plamka załamanego światła podążała przede mną 🙂 Bo oto na nikogo innego  z kilkorga ludzi tam będących , lecz tylko na mnie,   padło  widmo ów tajemniczego odblasku. Tak czy inaczej doznałam też innej skazy, o czym przekonałam się dopiero wieczorem i potem oglądając zdjęcia. Coś dziwnego ukąsiło mnie w czoło i z naroślą jak przybysz z innej planety, wędrowałam dalszymi podziemnymi podwojami. Nikt tego nie zauważył. A może bał się na mnie spojrzeć 🙂

20170728_154412

20170728_154928

 

20170728_155917(0)

20170728_160616IMG-20170729-WA0094 (2)

Ze Studni Inicjacji jak już wspomniałam wychodzi siatka podziemnych tuneli, którymi można dotrzeć w nieoczekiwane miejsca, a nawet wydostać się na zewnętrzne granice posiadłości. Ja wyszłam pod wodospadem, który idyllicznie spływał ze skał na sadzawki pokryte cudownie gładką rzęsą, jak aksamitny dywanik. Myślę sobie, jakie to niewiarygodne, że takie miejsca naprawdę istnieją.

Tutaj czując się jak elfik, leśna wróżka czy ważka, pobawiłam się gramoląc się na każdy kamień, grotę czy zaglądając we wszystkie niemal zakamarki.

20170728_162433

 

20170728_16144920170728_162416

IMG-20170729-WA0100

Stamtąd przedostałam się do głównej siedziby mieszkalnej, gdzie wnętrze zaskakuje swym mrocznym nagięciem i charakterem właściciela.

20170728_164836

Niesamowita biblioteka z lustrzaną podłogą, czy dachowe ogrody to tylko niektóre z tajemnic jakie kryje ten dom. To dom pląsających dusz dających natchnienie do magicznego postrzegania rzeczywistości. Oczywiście tysiące ludzi, które tam wchodzi, nawet nie piśnie słowa, nie rozumiejąc nawet, co go otacza. A to  cała symbolika rzeżb i ułożenia wnętrza zaprasza do elitarnego doznania masońskiego przekazu bytu (…). Gdy wyszłam na taras, na który przechodzi się najwęższą jaką kiedykolwiek szłam wieżyczką,  ujrzałam rozpościerający się cały widok na zbocze posiadłości

20170728_165255

 

20170728_165351

i ciemne, zasnute chmurami tajemnicze wzgórze. Usiadłam by je obeserwować i wtedy chmury rozstąpiły swe ciemne oblicze, ukazując niebotyczny widok na szczytowe posadowienie zamczyska Maurów… Musiałam tam już pójść. Czułam się zaproszona i ujęta ugięciem żywiołu.

20170728_165217

20170728_145430

 

Zapadał już powoli zachód, inni turyści raczej zmierzali w dół, by powrócić przed zachodem słońca do bezpiecznego miejsca u podnóży Sintry. Ja jednak czułam nieugiętą potrzebę wejścia na ten szczyt. Dojechałam tam znów przydrożnym kabrio, który wysadził nas tuż przed bramą wejściową.

Tu znów profesjonalnie przygotowanie entree z mapami w kilkunastu językach ( oprócz Polskiego oczywiście) , mimo że tuż przed zamknięciem dla zwiedzającym, udało się wejść.

Dojście do zamczyska toczyło się pod górę, wzdłuż olbrzymich kamulców tworzących fasadę podzamcza. Mroczna, wilgotna aura przyśpieszała bicie serca. To jakby przeniesienie się do innych czasów. Mijając maleńką kapliczkę, czy miejsce, na którym wieszano jeńców, nie zbiło mnie z tropu i podążałam na szczyt. Gdy weszłam na dziedziniec i poczułam majestatyczność tego miejsca, odbiegłam już w ogóle od rzeczywistości. Doznałam szczęścia. Przestrzeni i błysku w oku.

20170728_181300

Castello do Mauros to ruiny jednego z bardziej spektakularnych zamczysk na ziemi. Pierwsze zabudowanie postawili Arabowie, w VIII wieku,  za panowania Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Natomiast niesamowicie zdewastowany podczas Lizbońskiego  trzęsienia ziemi w 1755 roku nigdy potem nie został już w pełni odrestaurowany.  W XIX wieku Ferdynand II nieco go przywrócił do życia, by móc podziwiać jego osobliwość ze swego zamku PAlaccio Pena.  Ale porozrzucane ogromne głazy wokół twierdzy przypominają o pozostałościach tego żywiołu i dodają mu niezwykłości. Wdrapując się na mury doznaje się zapierających dech w piersi widoków. Rozprzestrzeniają się bowiem one  na całą Sintrę, wszystkie zamki i pałace, a nawet w czasie klarownej pogody dosięga się wzrokiem ocean.

20170728_182423

20170728_182114

 

 

20170728_182259

 

Tak jak magiczna Quinta da Regaleira uśpiła moją czujność , budując emocje magii i czarów, tak tutaj doznałam powierzchni wiatrów, przesilenia całej mocy. Stojąc na najwyższej z wież, okalałam widok rozpościerającego się z jednej strony pasma górskiego Sierra de Sintra, a z drugiej wokół przestrzenie otwarte na ocean.  Jakbym pozdrawiała rycerzy wyruszających na wojnę i zostawała sama w panowaniu wiecznym 🙂 Odpowiedzialna za swą dolę i piękno duszy, mimo porażek i cierpień.

Ogrom doznań i myśli kłębiących się w mojej głowie przepełnił mnie prawdziwym uczuciem wiary w żywioły i w siebie, jako małą istotkę, ale z wykorzystaniem własnego umysłu, doznającą bezgranicznego piękna tego padołu i podążającą z ciekawością swoimi ścieżkami. To stąd można sobie krystalicznie wyobrazić, jak patrzenie przestrzenne dodaje nam mądrości, szerokiego ujęcia potencjału ludzkiego i zrozumienia różnych zależności.

 

20170728_191358

I choć nikt jeszcze nie znalazł tu rzekomo ukrytych drzwi do podziemnego miasta pod górami Sintry, a nawet do ukrytej mistycznej krainy Agaartha, która dochodzi aż do jądra ziemi, to świadomość tych możliwości napełnia moje wieczne natchnienie w obliczu prostych doznań ziemskich.

20170728_191508

Stąd powrót do Cascais o zmroku okazał się jakby przestąpieniem z krainy magii do krainy ziemskich doznań arystokratów i ówczesnej bogaterii.

Do zobaczenia w kolejnym odkryciu Portugalii na wzgórzach Cascais

20170727_140013

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WIZJA LEONY W KRAINIE TYSIĄCA JEZIOR

 

Resized_Shine

Wizja przyszłości jest nieodzowną drogą rozwoju każdego z nas. Nie mając jej w naszej świadomości, nigdy nie wykorzystamy tego, co może przynieść nam nas samych w lepszej, udoskonalonej wersji.

W dniu 9go lipca następuje coroczny przełom w moim postrzeganiu świata i ludzi, którzy mnie otaczają. Którzy chcą ze mną coś tworzyć lub inspirują mnie swym jestestwem. Otaczając się na co dzień ogromem ludzi z całego świata z racji mych działań hobbistycznych i biznesowych, postanawiam zwracać moją wyłączną uwagę szczególnie w kierunku tych, którzy jawią się swoją wyjątkowością dla mnie, bezwarunkową akceptacją, jaka jestem i nad czym pracuję, by być. Uwielbiam żyć teraźniejszością. Doświadczać chwil tu i teraz. Uwielbiam niekonwencjonalne wizje   i kierunki, którymi chcę podążać. A wizja przyszłości, czyni mnie czysto patrzącą na piękno otaczającego świata i to, co mi się przydarza. Mój umysł, żarliwie i z ciekawością dziecka poszukujący różnych rozwiązań sytuacyjnych i posiadania wiedzy różnorakiej, jest moim cudownym przyjacielem. Dlatego będąc w zaufaniu do siebie, chcę go bardziej rozwijać i nadawać świadomie kierunki, które mnie uszczęśliwiają i tak samo oddziałują na moich bliskich.
Jestem wdzięczna za każdy promyk następnego dnia, za każdą świadomą chwilę, wszystkie chwile marzeń i snów, które przynoszą mi niewiarygodne poloty myśli i pomysłów.

Resized_20170617_220103
Dziś doznając sielankowej i unikatowej wieczornej  mazurskiej natury, rozpalam moją wyobraźnię, leżąc na deskach pływającego pomostu, czuję zapach wody, szuwarów i wyciągając ręce ku niebu, natchniewam się w mojej własnej jodze życia.

Resized_20170617_220029
Jestem przepełniona siłami z kosmosu. Samotność mojego jestestwa raczy mnie swą nieprzewidywalną magią. Na pewno zmierzę się z nią jeszcze głębiej, bo czuję jak każdy następny rok mego życia przybliża mnie do całkowitego spełnienia. I nie mogę się tego doczekać… 🙂
Życzę każdemu  tak cudownych doznań i spełniania siebie!

 

Wiara w siebie i w swoje możliwości zawsze stwarza nam podwoje kreowania swojego życia

i jego udoskonalania

„Einmal wird vieles,
was heute Utopie ist,
gelebte Praxis sein,
und vieles,
was heute noch Vision ist,
gesellschaftliche Realität.

Wes das Herz voll ist,
des geht der Mund über”

68fa2c3ea0fdde1254051345d6d97e01
To wycinek z książki Geharda Wintera, austriackiego wizjonera i twórcy przecudnej aury mocy naszych przyszłych działań.
Znalazłam ją w mojej skrzynce dwa dni temu.
Niespodzianka, którą ktoś fantastycznie zaserwował mi na dzień 9go lipca

Zapada zmrok nad jeziorem… a wraz z nim wkraczam w strefę wyobraźni,

kreując moc i nieziemskie marzenia, w których stronę podążając, wkrótce się ziszczą.
Do zobaczenia w tańcu po drugiej stronie tęczy 🙂
Resized_20170709_181933

 

„Y baile hasta que me canse
Hasta que me canse baile
Un mojito, dos mojitos
Mira que ojitos bonitos
Me quedo otro ratito 🙂

 

SALONE INTERNATIONALE DEL MOBILE MILANO – kolebka światowego designu czy styl życia ?

duomo

Jak świat długi i szeroki, w każdym jego zakątku odnajdziemy coś innego, co tworzy nasze wnętrza. A jednak projektanci inspirując się całym tym kulturowym miksem chcą za każdym razem wymyślić coś innego, pokazać coś innego, czego jeszcze w takiej a nie innej odsłonie nikt nie widział. Tworząc indywidualnie koncepcje zestawień form i kolorów, faktur i najróżniejszych materiałów, zmierzają do stworzenia wnętrz unikalnych, wspaniałych w odbiorze i …funkcjonalnych.

Wydawać by się mogło, że rynek wnętrzarski jest już niemalże przesycony różnorodnością propozycji. A jednak…gdy zajrzymy na najbardziej osławione targi wnętrz Salone Internationale del Mobile  Milano, czujemy zarówno ekstazę jak i pokorę wobec tego, co jest w stanie stworzyć ludzkie natchnienie.

IMG_2941

Ja osobiście odwiedzam te targi co roku od 10ciu lat i za każdym razem jestem olśniona. Wpadam w rozkosz zaskoczenia.

Są oczywiście marki, które zachowując swój styl, nie robią może wiele z formą. Natomiast różnorodność faktur i surowców używanych do wnętrz jest wręcz oszałamiająca.

A zaprezentowane trendy, przenikając się ze światowymi ogólnymi trendami       fashion design , mają swoje odzwierciedlenie również w obecnych wnętrzach.

Podczas ostatnich moich odwiedzin na Mediolańskich Salonach wyłuskałabym 3 wiodące trendy.

Pierwszy oparty na eklektycznym połączeniu klasyki lat 60tych z ultra nowoczesnością. Będą to proste formy, z naturalnego przydymionego drewna, kamiennych imitacji polimerowych, stali nierdzewnej i szkła. A także dopasowane do nich miękkie meble na cienkich stopkach, w tkaninach velurowych i skórach, gdzie dominującą kolorystyką będzie zieleń turkusowa, granat, bordo w połączeniu z odcieniami naturalnymi.

IMG_3079

Kolejnym wyróżniającym się trendem jest styl zabudowany- full in, czyli np.sofy bez nóżek, będące jednym wielkim tworem wypoczynkowym oraz zabudowane ściany w najróżniejsze systemy półek, bibliotek całościennych itd.

20170405_150414

IMG_3190

I 3ci, coraz mocniej rozbudowująca się linia mebli outdoorowych, która staje się bardziej funkcjonalna, niesamowicie działająca na wyobrażnię ekskluzywnych wakacji,                            z wielostronnym wykorzystaniem zarówno na werandę, taras, livingroom outdoorowy czy jacht.

IMG_3703

IMG_3949IMG_3641

Są jeszcze trendy indywidualne, niepowtarzalne, samoistnie funkcjonujące i rozwijające się własnymi ścieżkami, nie dające ubrać się w żadne ramy. To styl np. EDRA, moich fantastycznych przyjaciół włoskich, którzy podążając swoją drogą i wizją, tworzą produkty „odpałerowane” w kosmos 🙂

IMG_373320150417_181734 (2)

szaleńczo odważne i zaciekawiające każdego. Oczywiście targetem nie jest tu masówka, ale nieliczna grupa wysublimowanej klienteli. Jedna sofa potrafi kosztować tu w granicach 100tyś €, więc poziom dumny. Kojarzy mi się z marką Lamborghini, gdzie właściciel zakłada tylko określoną pulę produktu, dzięki czemu klient ma świadomości jego wyjątkowości.

IMG_3970IMG_3977

Ale jak wybrać więc swój styl? Jak dobrać wnętrze dla siebie.

Jest to w zasadzie bardzo prosta odpowiedź.

Trzeba pomyśleć co sprawia nam przyjemność, jakie kolory lubimy, czym się zajmujemy   i dobrać do swojej osobowości i jej potrzeb to,  co będzie wspierało bezwiednie nasz styl życia.

Nie trudno jest dzisiaj otworzyć gazetę i pokazać na zdjęciu:  chcę tak mieszkać.

Jednakże należy się najpierw zastanowić, czy takie wnętrze będzie odpowiadało naszym oczekiwaniom, naszym potrzebom itd.

Tworzenie wnętrz jest więc nie tylko sztuką, ale wymaga sporego wyczucia różnorodności stylistycznej, znajomości historii architektury i sztuki, oraz przełamania trendów i zrozumienia psychologicznego.

Jak więc zwykle targi rozbudzały we mnie chęć rozwoju i ludzkich koneksji.

Cieszyło mnie bardzo, że jesteśmy proeuropejscy i dbamy też o swój europejski rejon, nie wpuszczając jako wystawcy firm  z Chin czy  z USA.  Niestety bowiem wielu Azjatów odwiedza te targi, by kopiować trendy  i przekładać stylowe linie na „sieciówkowe masówki” .

Tak niestety jest, było i będzie. Zawsze ktoś pozbawiony własnej kultury, będzie szukał innej, by ją skopiować i podpisać się pod tym. Tak jak w życiu niektórzy ludzie żyją życiem innym.

Nie uciekniemy od tego.

Ale poradzimy sobie z tym.

Ludzie kreatywni nie boją się konkurencji, podróbek czy naśladownictwa.Przeciwnie to ich nakręca i utwierdza, że obierają dobre kierunki działania.

IMG_0107

Gdy obserwuję niebanalnie rozwijający się  nurt włoskiego stylu, który aż zaraża swym polotem, jestem pewna, że nie jest do podrobienia w 100%. To się jednak ma, albo się nie ma

Stylu nie można się nauczyć. Wyczucia smaku nie można nabyć.

To wszystko jest nam nadane. Z tym się rodzimy.

Dlatego tak niezwykli są ludzie, którzy zostali obdarzeni tymi umiejętnościami i to oni są prawdziwymi trendsetterami.

Np. eventy jakie odbywają się podczas tych targów, a które organizowane są przez włoskie firmy, nie mają sobie równych.

IMG_5823

Wiadomo że takie marki jak VERSACE HOME czy IP CAVALLI ze swoją kolekcją VISIONNAIRE wypracowały sobie już klasową pozycję i nie mogą zawieść. Natomiast również mniej znane, ale bardzo innowacyjne przedsiębiorstwa potrafią zorganizować niezwykłe prezentacje swoich produktów.

Dane mi było doświadczyć kilka niezwykłych scenografii  i wszystkich nie sposób tu przytoczyć, ale na pewno warto wspomnieć o prezentacji kolekcji VERSACE HOME, która zaprasza swych prywatnie wybranych gości do Villi  na jeziorem Como  i organizuje istny bal.

20150416_125153

just versace como lakeloena versace

Magia kolorów, ornamentyka i wręcz perfekcyjnie wykonane zdobienia             z najróżniejszych materiałów, wprowadzają w charakterystyczny klimat.

Po takim pełnym przepychu warto skusić się na inny kierunek, kolejna mniej znana marka tkaninowa zaprasza na prezentację kolekcji tekstylnej na jachcie, który pływa po jeziorze Como, wokół którego rozciągają się niesamowite widoki na wille, które z wielką gracją prezentują się na zboczach górskich, obrośniętych bujną roślinnością.

IMG_5820

IMG_5812

Warto też w  okolicach Como nocować, odwiedzając targi w Milano, gdyż mamy tym samym wartkie miasto światowego designu pod ręką i urokliwe miejsce śmietanki towarzyskiej.

widok z hotelu como lake (2)

Natomiast żeby nie poniżyć roli samego Milano, również tam podczas dwóch wieczorów miałam okazję być na dwóch eventach w niesamowitych aranżacjach.

Marka Visionnaire  zorganizowała  pokaz wnętrz, trendów i fotografii w secesyjnym budynku, który niegdyś był kinem. Wykorzystany w świetny sposób potencjał tego miejsca sprawił, że pobyt na kolacji stał się super inspirującym wieczorem.

U wejścia stało dwóch ogromnych murzynów w czarnych garniturach i białych rękawiczkach, którzy przeprowadzali gości przez mega ciemny, czarny wręcz hol, wyłożony czarnym aksamitem. Ich pomoc była niezbędna, ponieważ  były tam odcinki zupełnej ciemni, by za rogiem stała np. czarna dziewczyna z krwistymi ustami, ubrana  tylko w szklane ledowe sznury i z pochodnią w ręku, symbolizująca zwierzęce wyuzdanie z seksualną wręcz podmyślą , a za następnym rogiem, stał biały mężczyzna o perfekcyjnej urodzie amora, symbolizującego niebiańską niewinność, jednakże gotowego na szaleństwo czysto niewinnej igraszki. To wprowadzenie miało przygotować gościa na to, co ujrzy przebywając we wnętrzach Visionnaire. Z ciemnych podwojów aperitivo , wchodzi się bowiem do ogromnej Sali, która niegdyś była salą kinową.

kino milano im cavall

Usunięto z niej wszystkie fotele i zaaranżowano jako przestrzenne apartamentalne wnętrze o niebywałym luksusie.  Sypialnia natomiast była na podwyższeniu, niegdyś sceny , gdzie stało łóżko na tle ogromnego projektora.

Visionnaire

Dopiero z tej przestrzeni przechodziło się do łazienek, które również zaskakiwały. Np. w jednej z nich znajdowała się wanna ze szklanych kafli, podświetlona u dołu i wbudowana głęboko, poniżej poziomu podłogi, pod którą pływały rekiny. Także stojąc na podłodze, trzeba było zejść do niej o jakby piętro niżej… Następnie jadalnia, gdzie ściany pokryte były czarnymi lustrami, na środku piętrzyły kryształowe kręcone schody, a wokół nich stoły dla gości, które sprawiały wrażenie dzieł sztuki.

Kelnerzy, którzy roznosili dania wyglądali jak wypolerowani surogaci i byli po prostu piękni.

W tej atmosferze nie pamiętam bym była w stanie coś konkretnie przełknąć.

Zadowoliłam się  kieliszkiem Moet’a  i ostrygą …

Aaaaaaaaaaaach. Dopadło mnie podniecenie w rozkoszy doznań.

Kolejny wieczór opiewał już w zupełnie innych klimatach. Znana z  innowacyjnych technologii funkcjonalnych mebli do wnętrz marka LAGO, zaprosiła nas z kolei do kamienicy w centrum Milano, którą w CAŁOŚCI urządziła swoimi produktami,  a pracownicy byli jedną wielką włoską rodziną 🙂

IMG_3894

Była mamma , która gotowała na żywo i gościła wszystkich przy ogromnym stole w kuchni ,serwując najróżniejsze włoskie frykasy, które podsycały chęć przebywania w ich wnętrzach.  Było młodsze pokolenie, mąż i żona, które zapraszało do salone, pokazywało sypialnie i jej niesamowicie ciekawe rozwiązania.

IMG_3891

W przeciwieństwie do prezentacji Versace, tu wszystko można było wypróbować, usiąść, położyć się na łóżku, zjeść przy stole smakowicie domowo przyrządzone  włoskie potrawy, włączyć muzykę w garderobie, a nawet wziąć kąpiel…:)

JA dodatkowo delektowałam się balkonikami, zawieszonymi na zewnętrznych ścianach kamienicy  i ogrodem na tarasie dachowym, z którego rozpościerał się widok na ulice bawiącego się Milano.

IMG_3227

Tysiące ludzi w transie spotkań, muzykowanie uliczne, modowe sprzeczki. Chyba nigdzie nie naliczyłam tylu ciekawych markowych torebek na raz, jak tej nocy na ulicach Milano.

Scenerie odbywające się bowiem w kulisach biznesu wnętrzarskiego wydają się zupełnie oderwane od rzeczywistości. Czasem ma się wrażenie, że to zabawa. Ale myślę, że to wyższa forma tworzenia funkcjonalnych produktów, tworzenia unikatowych wnętrz, by poczuć się w nich wyjątkowo, relaksacyjnie i jak…w wymarzonym domu. Ponieważ by dobrze tworzyć wnętrza, trzeba w nich bywać. Doświadczać ich różnorodności, wpływów. Otaczać się różnymi ludżmi i ich oczekiwaniami.

Dlatego wdzięczna jestem losowi, że dane mi jest podróżować, wchodzić w różne klimaty ludzkie  i wnętrz, by czerpać najróżniejsze inspiracje i przekładać z nich najlepszą esencję na to, co sama kreuję.

NU

Inspirując się innymi projektantami, ich stylem życia, ostatnio bardzo przypadła mi do serca znana projektantka wnętrz Kelly Hoppen. Będąc na jednej z jej konferencji i wysłuchawszy wielu wywiadów, czekam też na książkę, którą muszę sprowadzić do Polski ,  ponieważ tu nie została wydana.

To ona, kobieta niezwykle utalentowana i odważna, która sama zaczęła swój biznes mając zaledwie 16,5 lat,  zainspirowała mnie do zupełnie innego postrzegania biznesu w ogóle. Na co dzień mam do czynienia raczej  z mężczyznami w biznesie, którzy w swój swoisty sposób je prowadzą. Natomiast ona przemówiła do mnie jak kobieta do kobiety.

Jak wymagająca wobec siebie kobieta do kobiety. Przypomniała mi o mojej własnej odwadze, którą chyba troszkę zaniedbałam. Ale gdy przypomnę sobie o samodzielności, jaką mam wrodzoną i o samodzielnym myśleniu, od kiedy zaczęłam pamiętać, czyli od wtedy gdy miałam ok  3,5 roczku, czuję wzruszenie. Pamiętam jak od wczesnych dziecięcych lat nie pozwalałam się ubierać ani czesać. Sama wymyślając sobie ubiór                    i fryzurę. Natomiast od 6go roku życia już miałam własne pomysły na wnętrza mojego pokoju, aż wreszcie całych domów, począwszy od rodzinnego domu mojej babci:)  Moja wyobrażnia tworzyła je nawet w lesie, pośród różnorodnych układów drzew, ich korzeni i gałęzi 🙂       Teraz gdy to wspominam, wydaje mi się to nieco niesamowite i surrealistyczne.

Kelly Hoppen natomiast przemówiła do mnie również tą swoją samodzielnością od lat młodzieńczych.  Poza tym użyła bardzo ważnego stwierdzenia.

By jako kobieta nie starać się prowadzić biznesu tak  jak mężczyzna. By walczyć o kobiecość. Tak jak świat musi się równoważyć w żywiołach, tak biznes ma swoje „ yin and yang”

IMG_0334

A kobiety są w swej naturze doskonałe. I gdy tylko wykorzystają swą odwagę       i wyobrażnię, pozostając w tym kobiece, osiągną fantastyczny sukces.

Cudownie jest ją obserwować i uczyć się od takich niezwykłych kobiet światowego sukcesu, które dodatkowo mają wyczucie stylu, wyczucie światowego rytmu i pokory                      w pewności siebie.

Polecam każdej z nas wiarę w samą siebie.

Kochanie tego co się robi i w czym się dobrze czuje.

Odwagi w realizowaniu swych pomysłów.

To taka mała ale niezwykle istotna wzmianka w moim odświeżonym i natchnionym  postrzeganiu świata i biznesu.

Niech praca nie będzie przymusem, ale czymś co uwielbiamy,

a nigdy nie będziemy pracować 🙂

IMG_0350